Szukaj:Słowo(a): zakres prac i obowiazkow kierowcy

[...]
4. Obecnej kadencji samochodów brakuje bo oprócz "urzędowo" uprawnionych
osób korzystają z nich różni asystenci, księgowe itp. Ich umiejętności i
zakresy obowiązków odstają od zawodowych kierowców zatrudnionych przez
urząd, ale którym to nie przeszkadza w rozbijaniu się (dosłownie)
służbowymi wozami. Wskutek polityki "kluczyki dla każdego - kierowca na
urlop" służbowe samochody w czasie  krótkich rządów obecnej kadencji są
bardziej zniszczone i poobdzierane niż za całej poprzedniej.
5. Zwyczaj na korytko z którego łatwo sięgać, idzie "z góry".



[...]

Coś tu jest nie tak. Co robi normalna (czyt. prywatna) firma, jak ma mały
dochód? Tnie koszy. Toteż, np. w przypadku samochodów, przyjmuje do pracy
człowieka z własnym samochodem z deklaracją korzystania z niego do celów
służbowych w zamian za ustawowy ryczałt.
Może by tak marszałkostwo swoje prywatne samochody użyczyło do celów
służbowych?
Przecież dług publiczny rośnie w Polsce prawie z prędkością światła!
W czasie kiedy każda normalna firma zastanawia się, jak w ogóle utrzymać
się
na powierzchni, i jeszcze przy tym trochę zarobić, oni zdają się zupełnie
nie przejmować brakiem pieniędzy (naszych zresztą...) w państwowej kasie.

| Bo może być w sumie tak;
| -auto pracodawcy i pracownicy nim dojeżdżają,



jezeli auto jest pracodawcy i sluzy do dowozu pracownikow, to sprawa
prosta. Jeden z pracownikow-kierowca samochodu ma w zakresie obowiazkow
sluzbowych (m.in.) stanowisko kierowcy w firmie. I podwozi innych
pracownikow w ramach wykonywania pracy.

Tylko trzeba sie dowiedziec, czy osoba wykonujaca zawod kierowcy (nawet
samochodu osobowego) nie musi przypadkiem przechodzic jakis innych badan
lekarskich i/lub szkolen.


| Bo może być w sumie tak;
| -auto pracodawcy i pracownicy nim dojeżdżają,

jezeli auto jest pracodawcy i sluzy do dowozu pracownikow, to sprawa
prosta. Jeden z pracownikow-kierowca samochodu ma w zakresie obowiazkow
sluzbowych (m.in.) stanowisko kierowcy w firmie. I podwozi innych
pracownikow w ramach wykonywania pracy.

Tylko trzeba sie dowiedziec, czy osoba wykonujaca zawod kierowcy (nawet
samochodu osobowego) nie musi przypadkiem przechodzic jakis innych badan
lekarskich i/lub szkolen.



Czyli tak powiedzmy najczyściej to by było;
-jeśli auto jednego z pracowników, to żeby mu rozpisywać delegację na nie,
-jasli auto pracodawcy uwględnić w obowiązkach pracownika stanowisko
kierowcy,

Bartek

detmike:
| Winny jest kierowca z Niemiec spowodowania



wypadku-przestepstwo:sprawa
| karna
| Sprawa bezdyskusyjna!
| Mial obowiazek wczesniejszego upewnienia sie czy jego manewr nie
| spowoduje zajechania drogi lub innych zagrozen.

ok. jest/bedzie niezdolnosc do pracy
ale kwestia winy to chyba do omowienia
w koncu nie wiadomo jak szybko jechal, czy byl oswietlony, czy
podjal
bezpieczny manewr
czemu nie ostrzegl kierowcy z kolumny sygnalem dzwiekowym i



swietlnym itd.

Do tego jest potrzebny biegly z zakresu ruchu drogowego/techniki
motoryzacyjnej
i oczywscie dochodzenie.

Pisalem jakie pytania do bieglego.

M.


detmike:
| Winny jest kierowca z Niemiec spowodowania
wypadku-przestepstwo:sprawa
| karna
| Sprawa bezdyskusyjna!
| Mial obowiazek wczesniejszego upewnienia sie czy jego manewr nie
| spowoduje zajechania drogi lub innych zagrozen.

| ok. jest/bedzie niezdolnosc do pracy
| ale kwestia winy to chyba do omowienia
| w koncu nie wiadomo jak szybko jechal, czy byl oswietlony, czy
podjal
| bezpieczny manewr
| czemu nie ostrzegl kierowcy z kolumny sygnalem dzwiekowym i
swietlnym itd.

Do tego jest potrzebny biegly z zakresu ruchu drogowego/techniki
motoryzacyjnej
i oczywscie dochodzenie.

Pisalem jakie pytania do bieglego.



to jeszcze pytanko.
czy bieglego powoluje strona prywatnie wedlug wlasnego wyboru czy
bezstronnie sad ?
J,.

Wiesz co niektórzy jak np. kierowcy z kategorią C+E składaja po prostu
wypowiedzenia zamiast strajkowac i w wiekszosci przypadków pracodawcy
sie godza na podwyzki.



Na kolei tak nie jest. Nikt sie nie przejmuje grozba odejsca z pracy - jedynie
koledzy takiej osoby maja przerabane, bo przejmuja jej obowiazki. Od jakiegos
czasu to normalna sytuacja, nowych pracownikow jest bardzo malo (nie dziwie
sie, kto za takie pieniadze chcialby pracowac), a ci co zostaja, maja znacznie
wiekszy zakres obowiazkow.
Bardzo ladnie to widac na codzien, w pociagach. Druzyna ktora powinna sie
skaldac z dwoch - trzech osob, ma czesto tylko kierownika. A poza obszarem
widocznym dla zwyklego pracownika jest jeszcze gorzej..
Naprawde uwazam, ze jakies dowartosciowanie ludzi poprzez wieksze place (a nie
oscylujace ciagle na poziomie minimalnych!) mialoby dobre skutki dla calej
kolei - zmotywowaloby ludzi, moze byliby mlodzi, chetni do pracy?

DF


| Wiesz co niektórzy jak np. kierowcy z kategorią C+E składaja po prostu
| wypowiedzenia zamiast strajkowac i w wiekszosci przypadków pracodawcy
| sie godza na podwyzki.

Na kolei tak nie jest. Nikt sie nie przejmuje grozba odejsca z pracy - jedynie
koledzy takiej osoby maja przerabane, bo przejmuja jej obowiazki. Od jakiegos
czasu to normalna sytuacja, nowych pracownikow jest bardzo malo (nie dziwie
sie, kto za takie pieniadze chcialby pracowac), a ci co zostaja, maja znacznie
wiekszy zakres obowiazkow.



Przerost zatrudnienia jest naprawde duzy. Sek w tym ze czesto jest tak
ze zatrudnienienie maleje w czesci utrzymaniowej/produkcyjnej a nie w
biurach i to jest problem.

Bardzo ladnie to widac na codzien, w pociagach. Druzyna ktora powinna sie
skaldac z dwoch - trzech osob, ma czesto tylko kierownika. A poza obszarem
widocznym dla zwyklego pracownika jest jeszcze gorzej..



Obsluga konduktorska smialo moze skladac sie z 1 osoby w wiekoszsci
pociagow w tym podmiejskie w porze dziennej i IC)

Kiedys znajomy opowiadal jak jeden z jego przyjaciol mial przejac
szpital ktory mial zarabiac (umowy z NFZ warunki jak inne szpitale).
Poszedl do zalogi i powiedzial dostajecie 50% podwyzki i pracujecie.

Niemal polowa nie zaakceptowala warunkow i sie zwolnila druga dostala
50% wieksze pensje i wziela sie za robote. Dzis zaloga jest zadowolona
ma szkolenia, lekarze maja sponsorowane wyjazdy i kursy,  a szpital
przynosi zyski. Na kolei jest ten sam problem. Fundusz plac nie
jest elastyczny i na dobra sprawa premiuje miernote.



[...]
- Ja myslalem, ze kazdy Polak ma wewnetrzne, od serca polecenie by 11
listopada wywwiesic
| flage albo podniesc gale banderowa...

Tak sadzisz ?

| - A kto nam za to zaplaci... za to wieszanie?...

Ot i to :) Zgadzam sie z nimi :)

[...]

W pelni sie z toba zgadzam. Ktoregos dnia pójdziesz do lekarza, a on kaze ci
zaplacic dodatkowo za to, za co ma juz z pensji zaplacone. Pózniej w sklepie
ekspedientka powie, ze owszem, ona ci towar z pólki poda, ale musisz jej za
to dodatkowo zaplacic. Kierowca autobusu ruszy, ale dopiero gdy pasazerowie
zrobia zrzutke dla niego, choc bilety juz skasowali.

Wtedy bedziesz juz wiedzial, ze wszyscy mysla podobnie jak ty i nareszcie
mozesz ze wszystkimi sie dogadac.

Przykro mi sie robi, gdy czytam takie posty, bo Swieto Niepodleglosci jest
chyba czyms wiecej, niz tylko dniem wolnym od pracy.
Chyba z wiekszym szacunkiem powinienes podchodzic do sprawy, to nawet do
mnie dociera, choc nie jestem Polakiem.



Zaraz zaraz.. .Ale czy w zakresie obowiazkow tych ludzi ze statkow
handlowych jest demonstrowanie patriotyzmu?

Podawanie towaru, to jest to za co sie placi ekspedioentce i juz...

Troche zle porownanie wybrales.


(...)

| Konkluzja:
| Rowery mają jeździć po chodniku. Tylko co jak chodnika nie ma?

Właściwa konkluzja: rowery mają jeździć tam gdzie im wolno. Czyli w
Warszawie nie po chodnikach. Prosta i konkretna ta konkluzja. Tylko
wielu jej nie może zrozumieć mimo że taka prosta.



Wielu to nie może zrozumieć pewnych elementarnych zasad bezpieczeństwa.
I kodeks w tym zakresie jest raczej nędznym uzasadnieniem dla poruszania
się rowerów po ulicach, mimo obowiązku. Właśnie się dowiedziałem, że
znajomy lezy w szpitalu potrącony w dniu wczorajszym na terenie
zabudowanym z vmax 50km/h (pęknięta śledziona, sprawca zbiegł, ale
byli świadkowie), w zeszłym roku w podobny sposób został potrącony
inny znajomy - trafienie lusterkiem, wrzucenie do rowu. Gips,
miesiąc niezdolności do pracy, sprawca zbiegł. Ten drugi to akurat
zawodowy kierowca, człowiek bardzo rozsądny, ojciec dwójki dzieci.
Pojechał rowerem na parking strzeżony po dokumenty.

Tak to wygląda ta Twoja konkluzja w rzeczywistosci, a my tu jeszcze
pisaliśmy o 11-to latkach :(

Pojęcie "teren kraju i zagranica" jest zbyt ogólne. Przy tak sformowanym miejscu wykonywania obowiązków pracownik ma prawo do roszczenia o pokrycie kosztów związanych z delegacją przy każdym wyjeździe mówi okręgowy inspektor pracy w Warszawie. I choć takie określenie ma najczęściej na celu uniknięcie przez pracodawców kosztów i procedur związanych z podróżą służbową w praktyce jest odwrotnie.
W umowie o pracę konieczne jest bowiem podanie konkretnego obszaru wykonywania obowiązków, np. gminy, powiatu, województwa lub regionu geograficznego. Bez takiego zapisu w umowie, każdy wyjazd pracownika, niezależnie od odległości, jaką ma do pokonania, może być uznany za delegację. Dotyczy to drogi, jaką kierowca musi pokonać, by dotrzeć np. do właściwego województwa, oraz kilometrów pokonanych na jej terenie. A to dlatego, że za podróż służbową uważa się "wykonywanie zadania określonego przez pracodawcę poza miejscowością, w której znajduje się stałe miejsce pracy zatrudnionego". Gdy brak jasnego określenia miejsca wykonywania pracy, za podróż służbową uznaje się każdy wyjazd. W konsekwencji pracodawca musi ponosić koszty związane z delegowaniem pracownika. Co zrobić, aby ich uniknąć?
W jakiej sytuacji wyjazd kierowcy należy uznać za wyjazd służbowy, za który pracownikowi należą się diety?. Aby uniknąć wydatków związanych z częstymi wyjazdami kierowcy, a wynikających także ze zbyt ogólnego zapisu w umowie o pracę, najkorzystniej jest sformułować zakres terytorialny najczęstszych kursów kierowców, np. związanych z miejscami, w których firma ma największą liczbę kontrahentów.
Patron patronowi nie rowny... Mnie patron oprocz obowiazkow sluzbowych dal naprawde wiele bardzo cennych wskazowek na temat tej pracy i w zakresie jazdy autobusem z ludzmi - bo przeciez na kursie prawa jazdy jedynym pasazerem jest instruktor, a jazda z pelnym salonem to zupelnie inna bajka.
Poniewaz patron mial na stanie Ikarusa, to jezdzilismy tylko Ikarusami, wiec nie mialem okazji nauczyc sie np. obslugi gniota, skrecania pchaczem czy wlasnie programowania sterownikow R&G. Nie moge miec do niego pretensji, bo wiele razy prosil dyspozytora przed wyjazdem, zeby dal mu Mana czy Jelcza, bo ma praktykanta i chce go nauczyc, ale oczywiscie zawsze zawsze slyszal dwa magiczne slowa "brak mozliwosci"...
Pozwyzszych rzeczy nauczylem sie juz pozniej w praktyce - zawsze znalazl sie wsrod kierowcow ktos chetny do pomocy przy obsludze gniota, a kiedy pierwszy raz bralem zmiane na Manie, to koles ze zmiany A specjalnie przejechal ze mna spory kawalek trasy, zeby mi wytlumaczyc i pokazac, jak sie tym zakreca... Zaliczylem pare kraweznikow i jakos sie nauczylem
Wszystko sie da zrobic, ale czasem z wielu przyczyn patron mimo szczerych checi nie jest w stanie wytlumaczyc wszystkiego. Tudziez mamy do czynienia ze slawnym "brakiem mozliwosci"
Kurier w zrobieniu prawka to że jesteś karany nie przeszkadza (chyba że skazanie dotyczy utraty tychże uprawnień). Gorzej z podjęciem pracy jako kierowca ponieważ pracodawca przed zatrudnieniem ma obowiązek zażądać od Ciebie zaświadczenia o niekaralności w zakresie przewidzianym w ustawie o transporcie drogowym, czyli w odniesieniu do przestępstw umyślnych przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, mieniu, wiarygodności dokumentów lub środowisku.
Natomiast starając się o licencję na wykonywanie transportu drogowego osób lub rzeczy musisz przedstawić zaświadczenie z rejestru skazanych stwierdzające niekaralność w innym zakresie. A w jakim to możesz to sobie sprawdzić w ustawie o transporcie drogowym.
Nie chce mi się całego tematu wałkować od początku, ale mnie akurat bulwersuje nie wyrok sądu, ale coś innego.

Przypuszczenie, że oskarżony pracownik LP mimo obowiązywania zasady domniemania niewinności został zostawiony samemu sobie. A to co robił miało odrobinę wspólnego z pracą i zakresem jego obowiązków.

Z artykułu w "Lesie Polskim" wynika że szefostwo potraktowało te oskarżenia jako jego prywatny problem, tej samej rangi co bójka ze szwagrem na urodzinach

Nie mamy nadal instrukcji-procedury postępowania w przypadku podobnego zdarzenia - jestem sam przeciwko 2-3 cwaniakom i co-mam stracic pracę oskarżony przez kierowcę popełniającego wykroczenie ( np. wjazd do lasu ...).

On będzie miał 2 świadków mojej "próby" wymuszenia łapówki w wysokości 100 zł niby zamiast mandadu.

Mamy przez kilka lat zrezygnować z pouczania i karania, bo tak trudno skopiować gotowe rozwiązanie (instrukcję postępowania) od policji
Witam
...czy kierowca pracujący w urzędzie ma obowiązek odbycia szkolenia na przewóz osób i rzeczy ( Przewóz osób wchodzi w grę). jeśli tak to skąd wynika ten obowiązek?


Szkolenie o które pytasz jest zobligowane zupełnie innymi przepisami i dotyczy osób, które wykonują transport drogowy w zakresie przewozu rzeczy lub osób. Muszą go mieć osoby, które wykonują ten transport w celach zarobkowych. Jeśli natomiast urzędnik przewozi pracowników urzędu np. z jednego miejsca pracy do drugiego miejsca, nie musi robić takiego kursu.
Natomiast pracownik urzędu, jeśli ma do dyspozycji samochód, który użytkuje w celach służbowych powinien mieć badania w tym zakresie . Na skierowaniu na badania powinno być napisane, że wykonuje czynności kierowcy i w medycynie pracy go odpowiednio przebadają.
Basia napisała Aby pracownik mógł być
kierowca tego wózka powinien:
- ukończyć 18 lat,
- lekarz powinien stwierdzić brak przeciwwskazań do wykonywania pracy kierowcy
- inne zezwolenia?
Wózki widłowe z napędem elektrycznym UTB o wysokości podnoszenia ładunku do 300 mm nie podlegają nadzorowi UDT.
Inne zezwolenia to prawdopodobnie szkolenie stanowiskowe obejmujące zasady bezpieczeństwa przy obsłudze wózka i transporcie w danym zakładzie. Po stwierdzeniu znajomości zasad i zakresu obowiązkow operatora może wykonywać prace transportowe z uzyciem wozka na terenie wydziału. magazynu danego pracodawcy.
Inne przeszkolenie wydane przez uprawnionego organizatora szkolenia jeżeli będzie pracownik posiadał to czynności te może wykonywac w każdym zakładzie po zapoznaniu sie z topografią miejsca wykonywania czynności operatora. Szkoleniu stanowiskowym.
Odniosę się do (ponownie) do Krakowa. Tam również można zakupić bilet u kierowcy, lecz bilet ulgowy jest o 0.25zł droższy więc kosztuje 1,50zł a nie 1,25zł. Moim zdaniem musi bo tyć zgodne z prawe, skoro w niejednym miejscu praktykuje się to. Podciągnął bym to pod dodatkową opłatę za ekstra usługę. Kierowca w umowie o pracę, w paragrafie dotyczącym zakresu obowiązków z pewnością nie ma napisane: sprzedaż biletów. Są dwa wyjścia: dodatek do wypłaty za dodatkową pracę lub opłata manipulacyjna, która będzie dodatkowym zarobkiem kierowcy. Gdyż, mniemam, iż całość opłaty manipulacyjnej idzie do kieszeni kierowcy, który odpowiednio się z tego rozlicza z fiskusem (wydane bloczki biletów są ewidencjonowane). Muszę się rozeznać w tej kwestii, aby nie zakładać najgorszej opcji, że tylko sprzedają i nic z tego nie maja, odrazu założyłem tę optymistyczną dla nich.
Przed chwilą poszperałem i znalazłem takie coś:
Pęknieta szyba zagraża bezpieczeństwu w Ruchu Drogowym Art. 132 PRD jeżeli jest w polu widzenia kierowcy, tj. w zakresie działania wycieraczek.
Mandat możesz dostać od 20 - 500 zł. Art. 97kw za stan techniczny pojazdu i nieważne czy szyba pękła przed chwilą czy miesiąc temu. Ty jako właściciel albo uzytkownik masz obowiązek dbać o pojazd żeby nic się nie stało.
Dowód rejestracyjny zostanie ci zabrany, dostaniesz pokwitowanie i zakaz dalszej jazdy bo... ( pierwsze 6 wyrazów )
Odzyskasz jak zrobisz szybę i przejdziesz badanie techniczne
Naklejkę dostaniesz w wydziale komunikacji oczywiście po opłaceniu jej
To tyle powodzenia



U mnie pęknięcie znajduje się w polu pracy wycierachek, ale tak nisko, że przez pęknięcie ze swojej pozycji widzę maskę samochodu.... WIęC NIE MAM POJęCIA JAK TO ROZGRYźć...
Leniwiec napisał
Nie rozumiem jak można nie zrobić analizy czy np. ustawienia świateł ....
światła: możesz sprawdzić ustawienie, a nie regulować, to nie wchodzi w zakres twoich obowiązków. Co do analizy spalin; zależy od rocznika i pracy silnika. To nie jest dyskryminacja czy kaprys, ale próba zdyscyplinowania kierowców.
jeżeli chodzi o sprzedawcę:

- praca na pełny etat - pon - sob
- wynagrodzenie 1000pln do kwietnia, od kwietnia 1200pln na rękę + prowizja od sprzedaży

zakres obowiązków:
- doradztwo przy wyborze maszyn dla klienta (osoba zostanie przeszkolona przez "technicznych" poszczególnych producentów maszyn).
- zamawianie i ekspozycja towarów
- mile widziana znajomość oscommerce - sprzedaż internetowa

Jeżeli chodzi o studentów, to zależy czy możesz pracować od pon-pt, czasami w soboty i co zamierzasz robić po studiach. Jeżeli kogoś zatrudniam chciałbym, aby pracował u mnie jak najdłużej, nie mam ochoty zmieniać współpracowników co pół roku.

mile widziana kobieta

---------------------------------------------------------------------------------

jeżeli chodzi o kierowcę:
- praca na pełny etat - pon - sob
- doświadczenie na busach
- wynagrodzenie 1000pln do kwietnia, od kwietnia 1200pln na rękę

zakres obowiązków:
- ładowanie i rozładunek towarów
- rozwózka towarów
- mieszalnia farb i tynków (praca na automacie, wystarczy wymiana wiaderek pod dozownikiem)
- praca pomiędzy firmą Alwo Brzeg a Chembud Kościerzyce
to mając program ze szkolenia, po prostu go rozszerz
np:

1. Regulacje prawne z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy, z uwzględnieniem przepisów związanych z wykonywana pracą

Regulacje prawne z zakresu ochrony pracy.
- prawo pracy i jego źródła,
- podstawowe zasady prawa pracy,
- regulacje prawne dotyczące obowiązków pracodawców, pracowników w zakresie bhp oraz odpowiedzialności za naruszenie przepisów i zasad bhp.
- profilaktyczna ochrona zdrowia pracowników

Zasady i sposoby bezpiecznego wykonywania pracy kierowcy:
- podstawowe obowiązki pracownika w zakresie bhp
- ręczne prace transportowe
- niedozwolone czynności podczas pracy
Witam Państwa,
Bardzo proszę o wyjaśnienie moich wątpliwości. Chodzi mi o zmiany w K.P. dostosowujące polskie prawo do wymogów unijnych. Najnowszy projekt mówi m.in. o wyznaczaniu pracowników do udzielania pierwszej pomocy i to jest moim zdaniem proste do zrealizowania, natomiast moje wątpliwości budzi drugi obowiązek, to znaczy wyznaczenie osób do zadań z zakresu ochrony p.poż. i ewakuacji w rozumieniu przepisów o ochronie p.poż. Ustawa wymienia takie zadania. Jeśli chodzi o kwalifikacje takich osób to odsyła do Rozp. Min. Spr. Wewnętrzn. i Adm. i tu jest problem, gdyż takie osoby powinny mieć wyszkolenie pożarnicze aspiranckie, lub wykształcenie średnie i ukończony kurs dla prowadzących sprawy ochrony p.poż., prowadzony przez szkoły i ośrodki szkolenia PSP. Co z małymi firmami? Co z firmami w których pracownicy mają wykształcenie jedynie zawodowe? Jak ten obowiązek będzie mogła zrealizować firma transportowa, zatrudniająca np 5 kierowców? Dotychczas sprawy bezpieczeństwa w polskim prawie prowadzili pracownicy służb bhp lub służb zewnętrznych. Wobec tego czy ten obowiązek nie zostanie w praktyce scedowany na takie służby? Wszystko jest jasne w dużych zakładach. Co jednak z tymi mniejszymi, które korzystają z zewnętrznych służb, z racji braku kompetentnych pracowników właśnie? Trudno sobie wyobrazić, że firma nie ma kompetentnych pracowników do bhp, a nagle będzie miała kilku do spraw z zakresu ochrony p.poż. Naprawdę mam poważne wątpliowości wobec tego projektu i zastanawiam się jak to będzie. Może ktoś wie coś więcej na ten temat.
Pozdrawiam.
Mam takie pytanie, czy jest jakaś przeszkoda prawna w takiej kwestii?
Czy kierowcy można powierzyć dodatkowe zajęcie? Wyglądać miałoby to tak, kierowca przychodzi do pracy na godzinę 7, pracuje przy produkcji np. opakowań, jeździ wózkiem (ma uprawnienia), wykonuje inne prace, a następnie np. ok. 12 -13 jedzie samochodem zawieźć towar do klienta. Trasa będzie krótka powinien wrócić między 15 a 16. Dodam, że jeden z samochodów ma tachograf. Proszę o radę


Wszystko zależy od treści umowy o pracę. Jeśli czynności te są stałe i będą ujęte w zakresie obowiązków służbowych to wszystko będzie grało Jeśli wykonywane są sporadycznie to pracownik taki powinien mieć w skierowaniu na badania okresowe dopisek - sporadyczne wykonywanie czynności kierowcy.
W moim zakładzie wyglądało to tak.Kierowcy i ładowacze zatrudnieni przy wywozie nieczystości stałych zostali zaszczepieni jeszcze na podstawie wcześniejszego rozporządzenia przeciwko: zapaleniu wątroby typu A i B,tężcowi, błonnicy..Zakres szczepień ustalono wspólnie z lekarzem med.pracy.Pracodawca nie ma żadnego obowiązku szczepić pracowników, może jeśli chce.W przypadku odmowy szczepień przez pracownika (stosowne oświadczenie) wpina się do akt, zamyka ono drogę do roszczeń na drodze sądowej w przypadku zachorowania na którąś chorobę z tych przeciwko którym pracodawca chciał sfinansować szczepienie.Wiadomym jest że w przypadku zakażeń biologicznych wystarczy jednorazowy kontakt z czynnikiem.Szczepienia wykonano po kontroli Inspekcji Pracy, dotyczącej zagrożeń biologicznych.Komplet szczepień dla 4 pracowników ( na przestrzeni roku czasu)kosztował około 2.5 tysiąca zł następne za 2 i 8 lat.
Cześć Emecki,
ja specjalnie podminowany się nie czuję i dalej stoję twardo na stanowisku że jeśli krnąbrny pracownik przez ukrywanie czy zatajanie schorzenia przez które może zrobić krzywdę sobie albo (zwłąszcza!) pozabijać parę osób, to pomimo braku zaufania do żródła tej informacji, mając takie podejrzenie, należy go skierować na badania lekarskie i to bez doszukiwania się możliwości jakie daje prawo w tym zakresie. Pracownik może sobie być krnąbrny po godzinach. W pracy ma robić co mu się poleca.
Wyobrażam sobie negocjacje z niedysponowanym operatorem suwnicy, kierowcą autobusu, maszynistą kolejowym, sternikiem promu.
No od czegoś jesteśmy do pioruna. W przypadkach uzasadnionych wątpliwości co do sprawności psychofizycznej mamy go odsunąć od pracy i bez żadnych pieszczot mi tutaj.
Ja nie widzę potrzeby doszukiwania się podstaw prawnych. To jest podstawowy obowiązek przełożonego (pracodawcy), że o misji służby bhp pominę.
W tym akronimie (bhp) coś mi się zdaje że jest nawet coś o bezpieczeństwie jakby...
No i B. juz mnie rozszyfrował;-( nie umiem zachować bezosobowości

Stanowczo wypadek przy pracy, nie nastapiło zerwanie stosunku pracy.
Polecenie ustne , pracował sam na stanowisku ,praca w godzinach a nie po, dodatkowy świadek to kierowca który miał również ustne polecenie odebrania tamtego malujacego z miejsca w ktorym świadczył swoj polecony obowiązek
doszukałam sie w aktach że przeszedł we wcześniejszych latach (2001)szkolenie stanowiskowe na konserwatora jak i badania, zakres obowiązkow u konserwatorów to były również malowanie i wchodzenie na wysokości do 3M (czyli kwalifikacje sa) a badania ;-( zoonk w lutym przedzedł badania okresowe i tak stoi ze zdolny do pracy na stanowisku (przypisany do maszyny) Nie dodano konserwator i teraz nie wiem czy to doktor pomineła czy ja nie wpisałam przy skierowaniu;-( musze zbadac
fakt jest że nie ma badań na wysokości- w innych latach byly wpisywane a teraz nie ma na zaswiadczeniu.

Niedociągnieciem ze strony nadzoru jest brak zaświadczenia przeciwskazan do pracy na wysokości - momo ze badania byly aktualne

Zaniepokoił mnie również fakt że byl tam sam , ale nie doszukałam sie przepisów wykluczajacych..na zdrowy rozsadek nie mogł wejsc powyzej 2 metrów bo pokoje maja 2,7 odejmujac jego wzrost pozostaje max do metra wysokosci

Po mału zabieram się za protokół mam ok tygodnia wiec spieszyć się nie będziemy..może jeszcze komuś coś się nasunie
pozdrawiam
Ja pracowałam bezpośrednio przez p.Dorotkę, szujka z niej ,że hej dobrze potrafi prać mózg ale się nie dałam i rzuciłam robotę po 2 tygodniach i tak na tym wyszła,że po mnie była nastepna osoba i też to rzuciła.nie ma teraz pracownika i ostrzegam wszystkich przed tą osobą nie przed firmą, nie da się z nią współpracować, woda sodowa uderzyla jej do głowy, obraża ludzi ,mobinguje, daje taki zakres obowiązków,że szkoda gadać.Poza tym każe zapierdzielać samochodem po autobanie 150/h gdzie max to 120.Ja jestem doświadczonym kierowcą i nie mam zamiaru się zabić, a na dowód tego że tak jest to to ,że nigdy nie miałam wypadku i nie mam zamiaru skończyć gdzieś na drzewie albo gorzej pod tirem, no ale p.Dorotka potrafi Ci powiedzieć ,że nie potrafisz jeździć samochodem.Żenada wiem o niej wiele i na pewno to kiedyś wykorzystam, wystarczy wejść na neta daleko nie trzeba szukać.
Pozdrowienia dla wszystkich ja też spadam do Holandii w niedzielę będę w Rotterdamie a tam p[. D... ma swój apartament może ją odwiedzę
Holandia-Pracownik fizyczny truck driver £9.50 p/h

Poszukujemy kierowcow do pracy w Holandii. Od kandydatow wymagamy dobrej znajomosci jezyka angielskiego/niemieckiego,dobrej kondycji fizycznej i waznego prawa jazdy kat C+E.Do zakresu obowiazkow pracownika bedzie nalezalo:usowanie dachowek/kamieni,prowadzenie ciezarowki i wywoz gruzu z terenu budowy. Oferujemy:£9.50 na godzine,50-60 godz w tygodniu,dojazd do pracy,kontrakt na okolo 12 miesiecy. Uwaga:kandydaci musza posiadac National Insurance Number i przebywac w UK min 6 msc

CV prosze przesylac w jezyku angielskim z dopiskiem “Labour (truck driver)” na adres:anna.rudynska@omegaresource.co.uk
KONTAKT: 08453017333 lub 01453829785.
Taa...
Tylko jezeli to takie bagno to po co was tam tylu pracuje...
Nie da sie nic wniesc, jak co chwile moge przeczytac w EDP albo EvNews
ze znowu jakiegos Polaka kradnacego telefony lub czesci zlapali to sie nie ma co dziwic,
ze nic wniesc nie mozna. (nie mowie o gumach... )
Odnosnie Kasy, za to co sie tam robi (mowie o podstawowym zakresie obowizakow, np booking telefonow, sprawdzanie, flash itp.) nie wymaga zadnych umiejetnosci, kazdy moze sie tego nauczyc, to jest "non-skiled job" prawde mowiac malpe mozna tego nauczyc... (Sorry dla tych ktorzy czuja sie urazeni ale pomyslcie sami, taka prawda)
Tak wiec kasa taka sama jak za sprzatanie, mycie garow w restauracji, pracowanie w fabyce Crips-ow czy dla kierowcy Vana.
Odnosnie inzynierow, ok sa ludzie ktorzy cos potrafia a nawet calkiem sporo, chociaz duzo jest tam tez burakow ktorzy chyba z pola sie urwali, nie maja zadnego wyksztalcenia elektronicznego itp, a pamietaja oni jeszcze poczatki tej firmy kiedy to z ulicy na pysk zatrudniano kazdego kto chcial pracowac....
Zreszta co bardziej kumaci odeszli do innych firm, bo jest tutaj w czym wybierac jak sie ma glowe na karku, chociaz oczywiscie jakas czesc zostala, to ich wybor...

Ja u mnie w pracy tez nosze stroj firmowy, chociaz raczej z wyboru niz obowiazku... ale tak to jest, pracujac w Polsce tez musialem codziennie biegac w garniturze z logo firmy, wiec nie widze nic dziwnego w tych firmowych ubraniach, przeciez w Polsce tez to bylo...

Tyle mojej opinii.
A jak ktos mowi, ze to bagno to niech zmieni prace,
albo pomysli ile osob zna ktore kiedys czegos stamtad nie wyniosly... (karty, blyszczyki, szmatki...)
OFERTA PRACY DLA KIEROWCOW C+E!

Holandia-Pracownik fizyczny truck driver £9.50 p/h

Poszukujemy kierowcow do pracy w Holandii. Od kandydatow wymagamy dobrej znajomosci jezyka angielskiego/niemieckiego,dobrej kondycji fizycznej i waznego prawa jazdy kat C+E.Do zakresu obowiazkow pracownika bedzie nalezalo:usowanie dachowek/kamieni,prowadzenie ciezarowki i wywoz gruzu z terenu budowy. Oferujemy:£9.50 na godzine,50-60 godz w tygodniu,dojazd do pracy,kontrakt na okolo 12 miesiecy. Uwaga:kandydaci musza posiadac National Insurance Number i przebywac w UK min 6 msc

CV prosze przesylac w jezyku angielskim z dopiskiem “Labour (truck driver)” na adres:anna.rudynska@omegaresource.co.uk
KONTAKT: 08453017333 lub 01453829785.
no nie dokońca ORZ powinna uwzgledniać i prace biurową i poruszanie sie autem. PH nie tylko prowadzi auto ale także używa komputera i drukarke i inne gadżety - czyli pracuje też z monitorem ekranowym. Wg mnie ORZ kierowcy tu nie pasuje.


Witam - w mojej firmie też mamy handlowców, którzy chodzą szukać klienta, co prawda samochodów do dyspozycji nie mają, bo każda jednostka służbowa, na której terenie działają taki samochód posiada i udostępnia (wraz z kierowcą). Nie mniej jednak nie zaliczamy ich do grupy robotników, tylko pracowników administracyjno-biurowych. Jeśli chodzi o ORZ to przecież obsługa monitora jest tam ujęta. Dodatkowo można dodać np. zagrożenia wynikające z poruszania się poza terenem zakładu (biurowca) oraz ze strony zwierząt (psa, kota itd) - ale to w zależności od charakteru wykonywanej pracy. Handlowiec, handlowcowi nie równy - zależy jaki ma zakres obowiązków.
Czy można po prostu go przenieść na inną maszynę, gdzie normy hałasu nie są przekroczone, czy też musi się to wiązać ze zmianą stanowiska w angażu?


moim zdaniem zmiana stanowiska w angażu nie jest konieczna.
Np: kierowca samochodu ciężarowego. Jeżeli damy mu starego zdezelowanego stara i zmierzymy hałas to na bank wyjdzie przekroczenie a lesli dostanie nowe Volvo przekroczeń raczej nie będzie. Ten sam pracownik, w angażu ciągle "kierowca sam. ciężarowego" a pracy w hałasie nie ma.
Można to odnieść do Twojego pracownika. jeżeli przejdzie na maszynę, która nie powoduje hałasu powyżej NDN to problem będzie rozwiązany. Oczywiście jeżeli obsługa tej maszyny wchodzi w zakres obowiązków z angażu. W skierowaniu na następne badanie okresowe oczywiscie nalezy podać poziom hałasu maszyny, do której pracownik został przeniesiony.
Pozdrawiam.

A nie pomyślałeś o tym, że sama specyfika pracy dróżnika - monotonia,
codzienne powtarzania dokładnie tych samych czynności przy
jednoczesnej ogromnej odpowiedzialności za każdy błąd może być
przyczyną tego, że tak dużo dróżników wpada w nałóg i pije w pracy ?



Tak dużo to znaczy ilu? Czy praca na taśmie w fabryce konserw jest mniej
monotonna? Czy tam ludzie wpadają w nałóg i piją w pracy?
Piją tam gdzie jest na to przyzwolenie czy to ze strony zwierzchników
czy też otoczenia. Pije się też tam gdzie czynności nie zajmują
pracownikowi całego czasu przeznaczonego na pracę. I jeszcze pije się na
tzw. dyżurach bo te pełni się zazwyczaj bez nadzoru. Praca dróżnika
przejazdowego wcale nie musi być monotonna. Wystarczy zobaczyć w
regulaminie technicznym jaki jest zakres jego obowiązków. To nie tylko
zamykanie i otwieranie rogatek ale także utrzymanie przejazdu. Praca
jest odpowiedzialna, temu nie można zaprzeczyć ale czy praca kierowcy
ciężarówki jest mniej odpowiedzialna? Czy pijanego kierowcę można
usprawiedliwiać tym, że ma odpowiedzialną pracę?
Dlaczego toleruje się pijaków na PKP? Bo pewien idiota (cały zespół
idiotów) wymyślił, że na PKP pracuje za dużo ludzi i jak jest okazja
zwolnić pracownika to należy zwolnić ale innego na jego miejsce już nie
wolno przyjąć. I każdy zwierzchnik ma problem, zwolni pijaka - nie
będzie komu pracować (mimo że z pijaka słaby pracownik to zawsze ileś
tam godzin - dopóki się nie napije - przepracuje), nie zwolni - pijak
może narozrabiać i zwierzchnik wtedy też w dupę dostanie. Dopóki będą
durne ograniczenia w zatrudnianiu nowych ludzi na PKP to zwierzchnicy
będą tolerować pijaków. Przy czym chodzi tu raczej o różnej maści
monterów, rzemieślników i robotników. Dla pracowników zatrudnionych
bezpośrednio przy ruchu pociągów (dyżurni, nastawniczowie, dróżnicy) nie
ma litości (poza nielicznymi wyjątkami w postaci byłych zawiadowców).

http://www.glos.com/index.php?&art=17-03&enc=win&dz=gp
Głos Wielkopolski

Echa naszych publikacji

Niewdzięczne MPK

25 listopada ukazał się na łamach ,,Głosu Wielkopolskiego'' w rubryce
,,Opinie, Polemiki, Odpowiedzi'' list pani Katarzyny S. zatytułowany
,,Niewdzięczne MPK'', w którym autorka krytykując MPK próbuje dociec, na co
zostaną przeznaczone pieniądze uzyskane z podwyżki cen biletów.

Mogę zapewnić, że przyjmujemy wszelkie uwagi krytyczne dotyczące naszej
pracy, bowiem wszystkie podejmowane przez nas działania podporządkowane są
potrzebom pasażerów. Jednak oceny pani Katarzyny S. to zbiór obiegowych,
utartych opinii, za którymi nie stoją żadne konkretne dowody.

Autorka listu twierdzi, że tramwaje nie jeżdżą punktualnie, a pasażerowie są
notorycznie obrażani przez kierowców. To krytykanctwo, a nie słowa krytyki.
Nie sposób się z tym zgodzić.

Wskaźnik naszej punktualności przekracza 90 procent. Jeśli zaś chodzi o
nieuprzejmość motorniczych czy kierowców? Cóż... zapewne zdarzają się takie
przypadki. Wszak wykonują oni pracę, która otwiera listę najbardziej
stresujących zawodów, choć i to ich nie tłumaczy.

Uprzejmość jest wpisana w zakres służbowych obowiązków. Nie można jednak
generalizując i szafując słowami wydawać krzywdzącego świadectwa wszystkim
pracownikom MPK, którzy przecież w zdecydowanej większość starają się w
najlepszy sposób służyć pasażerom w swojej codziennej pracy.

Dociekliwej Czytelniczce spieszę też wyjaśnić, że MPK Poznań Spółka z o.o.
sprzedaje swoje usługi miastu i notuje realny spadek kosztów tych usług
wynoszący w skali roku 2 procent. Natomiast pieniądze uzyskane ze sprzedaży
biletów trafiają do kasy miasta. To miejski budżet potrzebuje zatem
pieniędzy i dlatego wprowadza podwyżki cen za bilety.

WOJCIECH TULIBACKI prezes zarządu dyrektor naczelny MPK

Co prawda nie o to pytal rozpoczynajacy dyskusje.......
ale znajac zycie, mysle zy bylo mniej wiecej tak:

Dlugi rzad pojazdow jadacy za jednym jadacym troche wolniej
i zadnych warunkow do wyprzedzania.

Mlody czlowiek uznaje, ze ci przed nim to idioci
i trzeba cos z tym zrobic.....

wiec wyprzedza, tam dzie wlasciwie sie nie da,
i wszystko (jak zwykle w takich wypadkach) idzie niezle,
az tu nagle z kolumny wyrywa sie drugi - byc moze zauwazyl wreszcie przed
soba,
ze da sie kogos "przeskoczyc".

"Detmike"
[...]

Użytkownik "Jacek" [...]
| Winny jest kierowca z Niemiec spowodowania
wypadku-przestepstwo:sprawa
| karna
| Sprawa bezdyskusyjna!



bezdyskusyjna, ze wspolwinny.

| Mial obowiazek wczesniejszego upewnienia sie czy jego manewr nie
| spowoduje zajechania drogi lub innych zagrozen.



A moze upewnil sie. moze jechal okolo 100 i popatrzyl w lusterko i nikogo
nie widzial..
patre metrow za soba.
moze nie pomyslal biedak, ze ten samochod daleko z tylu ma ok 160

| ok. jest/bedzie niezdolnosc do pracy
| ale kwestia winy to chyba do omowienia
| w koncu nie wiadomo jak szybko jechal, czy byl oswietlony, czy
podjal
| bezpieczny manewr
| czemu nie ostrzegl kierowcy z kolumny sygnalem dzwiekowym i
swietlnym itd.



bo moze myslal, ze zdazy go wyprzedzic. przy roznicy 60 km
to przeciez para sekund (ok 17 m/s)

Do tego jest potrzebny biegly z zakresu ruchu drogowego/techniki
motoryzacyjnej
i oczywscie dochodzenie.

Pisalem jakie pytania do bieglego.

M.



Rzeczywiscie potrzebny jest biegly.
pewnie okaze sie, ze znow zawinila "predkosc",
podczas gdy z opisu widac, ze przyczyna wypadku bylo
nieprawidlowe wyprzedzanie.

No ale przeciez kto by sie meczyl i kontorlowal
"nieprawidlowe wyprzedzania", gdy tak latwo i przyjemnie
kontroluje sie "nadmierna predkosc". Az dziw,
ze w tych warunkach jedynie ok 1/3 wypadkow
ma OFICJALNA przyczyne - nadmierna predkosc.

Boguslaw


http://www.rynek-kolejowy.pl/?p=wiecej&id=4612
Jeszcze jeden drażliwy problem. Pracownicy zwalniani są dyscyplinarnie
ze spółek kolejowych (szczególnie maszyniści) za kradzieże, alkohol i
zatrudniani w prywatnych spółkach. Jakie jest Pana zdanie na ten temat,
czy to jest normalne? To tak, jakby kierowcy złapanemu za jazdę ?na
gazie?, nie odbierać prawa jazdy. Czy w tej materii widzi Pan możliwość
regulacji prawnych i czy Urząd Transportu Kolejowego wystąpi z
inicjatywą stosownej regulacji?
(...)
Natomiast odnosząc się do Pańskiego pytania o nowe regulacje w tym
zakresie oraz biorąc pod uwagę moje wieloletnie doświadczenie, gdy będąc
dyrektorem departamentu kolejnictwa uczestniczyłem w pracach nad prawem
unijnym, mogę zapewnić, że dyrektywy dotyczące personelu kolejowego,
związanego z bezpieczeństwem ruchu kolejowego, w sposób bardzo
profesjonalny rozstrzygają szereg kwestii, a przygotowywane przez resort
transportu projekty prawa krajowego właściwie rozstrzygną wiele obecnych
problemów w zakresie praw i obowiązków pracowników kolejowych,
wynikających z otwartości rynku kolejowego.

Panie Ministrze, jaki jest Pana stosunek do kontrowersyjnej sprawy
przekazania przez ?PKP Cargo? maszynistów do poszczególnych spółek
przewozowych?
(...)
Stąd, powracając do pytania, jestem za jak
najszybszym unormowaniem wielu spraw, które bardzo trafnie i słusznie
znalazły się w strategii obecnego kierownictwa resortu transportu i,
powiem więcej, czym szybciej wdrożone zostaną te rozwiązania, tym lepiej
będzie dla rozwoju polskiego kolejnictwa, nawet, jeśli z pozycji pewnych
grup zawodowych, niektóre sprawy są kontrowersyjne.



Gdzie uczą takiego gadania? Chociaż co ja się pytam, 30 lat temu
podobnie mówili...

  MJ



| Bywają pozostawione bez opieki wbrew wyraźnym przepisom prawa i
| zakresom obowiązków. To podstawowa odpowiedź.

Pomijam, że ta konkretna nauczycielka wyszła na jakiś apel.

1. czy masz prawo w pracy skorzystać z toalety?



A czy kierowca autobusu ma? Mają kibelki na pętlach i musi starczyć.
Co 45 minut jest przerwa i przetrzymanie tych 45 to niestety wymóg w
stosunku do nauczyciela.

2. czy w czasie wyjścia do toalety musisz mieć zastępstwo?



Nie wiem czy do obowiązków nauczyciela koniecznie należy patrzenie przez
cały czas na każde dziecko. Niech sobie ten nauczyciel idzie i robi co
chce, pod warunkiem że potrafi zapewnić bezpieczeństwo.
To że sprowadza się to do tego że musi siedzieć w klasie to jednak już
jego problem.

3. jeżeli zastępstwo jest wymagane to powinien być dodatkowy eteat dla
nauczyciela zastępującego



Być może powinien. To jest problem dyrektora.

4. co w przypadku gdy nauczyciel zachoruje i nie przyjdzie w
poniedziałek na 8 do pracy? Zwolnić klasę do domu?



Zapewnić zastępstwo.
Ze zwolnieniem do domu to chyba żartujesz.
Zajęcia są od konkretnej godziny do konkretnej godziny i w tych
godzinach szkoła ma obowiązek zapewnić opiekę. Za moich czasów było w
szkole coś takiego jak świetlica gdzie można było w razie potrzeby
zagonić klasę i tam się czekało jak były nagłę problemy kadrowe.
A na nagłe zastępstwo może przyjść np. bibliotekarka, pedagog, sam dyrektor

uzupełnienie ad1:
W wielu szkołach w Gdańsku w klasach I-III SP zajęcia prowadzone są
ciągiem, proponujesz nauczycielowi pampersa?



Właściwa organizacja pracy (w tym zgodna z prawem) to jest zadanie dla
dyrektora. Za to bierze swój dodatek funkcyjny więc niech kombinuje.

Jamnik, szanuje Cię ale nie pisz bzdur. NIE MA zakazu wyprzedzania brygad - ani w zakresie obowiązków ani w regulaminie pracy.

Więc po co kierownictwo ochrzania za to kierowców?
Skostnienia w temacie LP......
Myślę, że ogólne skostnienie jest...systemu.
Kilka miesięcy temu ktoś zapytał biznesmena (któremu się udało), jaka jest tajemnica sukcesu jego Firmy? Otóż odpowiedź była krótka: każdy mój pracownik musi zrozumieć misję i cel mojej firmy.
Otóż to - ja nie rozumiem misji NASZEJ. Przede wszystkim - jak wytłumaczyć równorzędne wynagrodzenia dla: kierowców, dozorców, sprzątaczek, inżynierów, specjalistów itd. Oczywiście pomijając ...hm..pewną grupę...hm..tzw, kierownictwa i pewnie l-czych (jak im się poszczęściło). I wszelakich klakierów - ale tacy zawsze będą....
I sekretarki, i kasjerki i wszelakie inne.
Nie ujmując oczywiście zaangażowania w to, co robią (daleki jestem od pomniejszania efektów ich pracy), ale pewne proporcje muszą być zachowane!
Miały być kiedyś podwyżki extra dla młodych..owszem, były..ale nikt nie sprawdził, czy były naprawdę!
Były poczynione analizy jakiś czas temu w n-ctwach: stanowisko-staż-wykształcenie-zakres obowiązków-wynagrodzenie. Ale jakoś światła dziennego to nie ujrzało, bo pewnie ciekawie wyszło..... Nie wspominam tu przy okazji o ZZ, bo szkoda miejsca na tym szanownym forum.
Tzw. marketing... - Jaki marketing - ja pytam??? Drewno póki co, sprzedaje się samo, a jeśli nie to wyłącznie zaangażowaniem leśniczych i podleśniczych. Specjaliści w biurach niewiele robią w tym zakresie, ale napewno sytuacja się zmieni, kiedy trzeba będzie prosić, żeby odbiorcy kupili co nieco..Bo teraz tak się zachowujemy (zważywszy na kolejne zasady sprzedaży), jakbyśmy sprzedawali tak, żeby nic nie sprzedać.
Tak wogóle wielu - wiele spodziewało się po obecnym Dyrektorze ( co niektórzy nawet chcieli sobie dać w gębę za Niego, że wiele zmieni), ale...wyszło jak zwykle.
Tak wogóle, to smutne jest to wszystko. Wiele talentów się zmarnuje, wielu ludzi odejdzie, albo wartościowych - wogóle nie przyjdzie do LP. Niektórzy już "zmądrzeli" - robią studia, studia podyplomowe, doktoraty, żeby zaraz po ukończeniu przenieść się do innej firmy.
A cała reszta tych, co zostali, to z czasem robi się rzeszą urzędników i opie...y. Aby od 7 do 15-tej.
zeby dostac zolte blachy trzeba zlozyc odpowiednie wnioski, zrobic odpowiedni przeglad, itp itd... kosztuje to wszystko troszke, ale:
1. jest to ostatni wymagany przeglad w zyciu pojazdu :) nie ma obowiazku okresowych przegladow itp
2. nie trzeba placic OC, ale zeby poruszac sie po drogach nalezy takowe wykupic: minimum na 30 dni naliczane po obowiazujacej wlasciciela stawce (tj. wartosc OC roczne podzielone na ilosc miesiecy jakie chcemy przejezdzic)
3. specjalne pozwolenie na wyjazd za granice

do tego bodaj?e dochodzi cos na temat utrzymania pojazdu w orginalnym stanie, ale tu nie bede sie wypowiadal zabardzo, bo tego akurat nie wiem

co do kierunków to rozwieje wasze watpliwosci i domysly:

Zgodnie z rozporz?dzeniem Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 1 kwietnia 1999 r. w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezb?dnego wyposa?enia ( Dz. U. Nr 44, poz. 432 ) motocykl powinien by? wyposa?ony mi?dzy innymi :

* w pr?dko?ciomierz umieszczony w polu widzenia kierowcy oraz w drogomierz,

* co najmniej w jedno lusterko zewn?trzne po lewej stronie motocykla, zapewniaj?ce kieruj?cemu niezb?dn? dla bezpiecze?stwa ruchu widoczno?? do ty?u,

* w sygna? d?wi?kowy o ci?g?ym i nieprzera?liwym tonie, o poziomie d?wi?ku mierzonym podczas postoju pojazdu z odleg?o?ci 3 m nie mniejszym ni? 87 dB,

* w b?otniki o szeroko?ci nie mniejszej ni? szeroko?? opony,

* w t?umik wydechu; wylot rury wydechowej nie mo?e by? skierowany w praw? stron?,

* w opony, których wska?niki nie pokazuj? granicznego zu?ycia bie?nika, a w odniesieniu do opon nie zaopatrzonych w takie wska?niki - o g??boko?ci rze?by bie?nika nie mniejszej ni? 1,6 mm,

- nie mog? to by? opony o widocznych p?kni?ciach ods?aniaj?cych lub naruszaj?cych ich osnow?, jak równie? opony z umieszczonymi trwale, wystaj?cymi na zewn?trz elementami przeciw?lizgowymi.
* w dwa niezale?ne hamulce, z których jeden dzia?a co najmniej na przednie ko?o (ko?a), a drugi - co najmniej na tylne ko?o (ko?a),

* w nast?puj?ce ?wiat?a zewn?trzne :

o drogowe (nazywane popularnie "d?ugimi" ),
o mijania (nazywane popularnie "krótkimi" ),
o kierunkowskazy - nie dotyczy to motocykla jedno?ladowego zarejestrowanego po raz pierwszy przed dniem 1 stycznia 1986 r.,
o hamowania "stop",
o o?wietlaj?ce tyln? tablic? rejestracyjn?,
o pozycyjne tylne,
o odblaskowe tylne inne ni? trójk?tne.

Dopuszcza si? wyposa?enie motocykla w nast?puj?ce ?wiat?a :
+ przeciwmg?owe przednie,
+ przeciwmg?owe tylne,
+ odblaskowe przednie,
+ odblaskowe boczne,
+ jazdy dziennej,
+ awaryjne.
LeoPold, po 1 nie Badz taki mądry a jeśli próbujesz to podaj cały tekst z artykułu chyba że nie umiesz znaleźć to się nie odzywaj

bo W świetle Ustawy za „pojazd uprzywilejowany” uznajemy pojazd wysyłający sygnały świetlne w postaci niebieskich świateł błyskowych oraz sygnały dźwiękowe o zmiennym tonie, jadący z włączonymi światłami mijania lub drogowymi. Pojazdy te zwolnione są z opłat za przejazd autostradami płatnymi jedynie w przypadku uczestniczenia w akcji związanej z ratowaniem życia ludzkiego lub mienia albo koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa lub porządku publicznego. tekst z Prawa o ruchu drogowym

Darek Napisał to ogólnie bo mnie też by męczyło tłumaczenie kazdemu do łba prostej definicji którą powineś znać jako kierowca

a jeśli ci się niepodo sposób jazdy nieoznakowanego to regulują go te przepisy których
Jednoznacznie przepisów w temacie łamania przepisów przez policjantów prowadzących działania operacyjne nieoznakowanym radiowozem nie ma.
Samą pracę fotoradarów reguluje Zarządzenie Komendanta Głównego Policji z dnia 4 stycznia 2001 r. w sprawie metod i form wykonywania zadań przez policjantów w zakresie kontroli ruchu drogowego z wykorzystaniem pojazdów wyposażonych w urządzenia służące do rejestracji zachowań uczestników ruchu drogowego (Dz. Urz. KGP z dnia 24 kwietnia 2001 r.).
Podsumowując, w myśl zasady obowiązującej w prawie karnym i prawie o wykroczeniach - kto działa prawnie, nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za wykroczenie nawet wtedy, gdy czyn jego wyczerpuje znamiona wykroczenia.
Policjant jadący radiowozem nieoznakowanym za kierowcą łamiącym przepisy drogowe, spełnia warunek konieczny do prawidłowego wykonania powierzonych mu zadań. Patrząc na sprawę z drugiej strony, należałoby stwierdzić, że policjant, który zaprzestał jazdy za piratem drogowym dopuścił się przestępstwa z art. 231 (niedopełnienie obowiązków.)

W szczególnych przypadkach, gdy policjant rejestruje poważne wykroczenia drogowe kierowcy, w interpretacji można zastosować art. 16 § 1z Ustawy z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń: Nie popełnia wykroczenia, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego dobru chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone nie przedstawia wartości oczywiście większej niż dobro ratowane.
Na miejscu Darka już bym ci dawno dał ostrzeżenie za prowokacje do Awantur
jeśli kogoś uraziłem to Przepraszam
Proszę mi pomóc.
Opisywałam wczesniej wypadek sposowdowany przez kierowcę, u którego stwierdzono stan po spożyciu alokholu. Co mam napisac w punkcie 9 protokołu powypadkowego: wnioski i zalecenia profilaktyczne. Bo przecież pisanie o przeprowadzeniu szkolenia na temat trzeźwości podczas wykonywania pracy to banł..... .
Dlaczego tak późno sporządzam protokól powypadkowy? Czekałam na wyniki badań z Policji na zawartośc alkoholu we krwi oraz na opinię lakarską dotyczącą stanu zdrowia poszkodowanego.


WITAM. Nie jest banałem przeprowadzenie szkolenia na temat trzeźwości, jest to bardzo ważne !! musisz pracowniukom w tym szkoleniu powiedzieć/uswiadomić ich/ co ten pracownik stracił poprzez alkohol!!! :
- stracił prace czyli środki finansowe na utrzymanie rodziny!!!;
-musi pokryć koszty naprawy auta firmowego;
- prawo jazdy;
-autorytet jako dobry pracownik lub ojciec;
ZYSKAŁ : /dostał/
-art 52 kp;
-odpowiedzialnosc karną,grzywne lub kare więzienia;
-bezrobotny bez zasiłku;
- itd.
Tak więc widzisz jest to potrzebne dla uświadomienia innym pracownikom tych wszystkich strat i" zysków" To są Twoje środki dydaktyczne w szkoleniu, a wszystko po to,aby uszestnicy szkolenia rzeczywiście wyszli bogatsi w nowe doswiadczenia oraz wiedzę, co przedłoży się na podniesienie poziomu bhp i rozpoznanie zagrożeń.We wnioskach znaleźć się mogą również działania dyscyplinujące, takie jak wzmożone kontrole stanu trzeźwości, czy ukaranie winnych zniedbań w dziedzinie bhp. Mając ustalona listę naruszonych przepisów i zasd bhp, sprawdz, które z naruszonych przepisów i zasad leżały w kompetencji osób organizujących pracę, które ją nadzoróją, w tym samego poszkodowanego. "Praca powinna być tak zorganizowana,aby pracownik, będący często najsłabszym ogniwem jej procesu, był chroniony i kontrolowany przez cały czas jej wykonywania". Bo w bardzo wielu sytacjach osoby nadzoru czy kierownictwa przez niespełnienie swoich obowiązków w zakresie bhp przyczyniły się do zaistnienia wypadku
- chociazby przez tolerowanie odstępstw od przestrzegania przez robotników przepisów czy zasad BHP!!!. Tak możesz wpisac ,oczekiwanie n awyniki z policji itd. POzdro YOCK
"Wiedza daje pokorę wielkiemu,
dziwi przeciętnego, nadyma małego"
(Lew Tołstoj)

śpiesze poinformowac kolegów, iz nie za BARDZO MAcie rację , zakłądając, iz nie musi byc szkolona osoba, która wykonuje prace na innej podstawie niz stosunek pracy- czyli nie jest pracownikiem w rozumieniu przepisów prawa pracy( art.2 K.P.) Otóz , zgodnie z art. 304 par. 1 K.P. zapewnienie stosownych warunków BHP dla pracowników wykonujacych prace na innej podstawie niz stosunek pracy jerst obowiazkiem kazdego pracodawcy - korespondujaco z art. 304 prim: obowiazki o któych mowa w art. 211 k.P. , w zakrersie okreslonym przez pracodawcę, ciażą na osobach fizycznych wykonujących prace na innej podstawie niz stosunek pracy. W art. 211 ust. 1 K.P. mamy jak drut zapis, iz pracownik ( odpowiednio osoba fizyczna o któej mowa w art. 404 1 ) jest zobowiazany znać przepisy i zasady BHP oraz brać udział w szkoleniach i instruktażach. Żeby znać trzeba brać udział w szkoleniach. Tym samym macie odpowiedź- kierowcy zatrudniani na innej podstawie niz stosunek pracy powinni być szkoleni i instruowani z dziedziny BHP- chyba że pracodawca uzna zgodnie z trescia dyrektywy art. 304 prim, iz ten zakres przepisu 211 k.p. nie dotyczy zatrudnianego na innej podstawie niz umowa o pracę, pracownika. To jest juz raczej samobujstwo, ponieważ takie uznanie jest rónoznaczne z okolicznoscia dopuszczania do pracy pracowników, któzy bezpiecznie pracować nie musza , a to dklatego, że icgh nie pouczono o warunkach wykonywania pracy w sposób bezpieczny w ramach jakiegokolwiek szkolenia z dziedziny BHP. Oczywiscie takie szkolenie nie musi byc dokumentowane w Karcie szkolenia BHP , w /g wzoru odnoszacego sie do pracowników w rozumieniu Kodeksu pracy. Wystarczy potwierdzenie w dowolnej formie i przy określeniu zakresu temetycznego , oczywiscie innego niż przy szkoleniu typowo zakładowym ( tematyka ramowa), chociazby dlatego, iż kierowca to specyficzny zawód i często jego pracodawca nawet nie ma przysłowiowego zakładu w sęsie lokalizacji ( place, garaże, warsztaty)- tak jest w przypadku weielu firm transportowo-spedycyjnych- pracują w terenie i to w warunkach specyfiki zagranicznej.
Na marginesie dodaję, iz ostatnie zmiany do ustawy o PIP , któe beda OBOWIAZYWAŁY OD 01 07 2007 R. , dały prawo PIP do kontroli m.inn. samozatrudnienia i warunków BHP zapewnianych dla tej grupy zawodowej

pozdrawiam wszystkim i na marginesie dodaję, iż kodeks prascy warto czytac jak Biblię , stale i permanentnie - a zawsze coś sie nowego do pracy zawodowej tam znajdzie.
Sejmowa Komisja Infrastruktury przyjęła we wtorek rządowy projekt ustawy o cyfrowych urządzeniach rejestrujących (tachografach) stosowanych w transporcie drogowym.
Wprowadza ona regulacje w zakresie instalowania w pojazdach w transporcie międzynarodowym tachografów cyfrowych, które zastąpią dotychczas stosowane tarcze papierowe.

Tachografy cyfrowe rejestrują i przechowują m.in. informacje o czasie pracy kierowcy, prędkości pojazdu, wskazania licznika kilometrów, dane o wykonanych kontrolach. Dane te można później odtworzyć, używając odpowiedniej karty chipowej. System TC eliminuje możliwość wydłużania czasu pracy kierowców pod naciskiem firm transportowych, co przekłada się na zwiększenie bezpieczeństwa na drogach.

Przedmiotem poselskiej debaty nad projektem ustawy była m.in. kwestia udzielania uprawnień do instalacji i naprawy tachografów cyfrowych. Komisja wyłączyła te sprawy z zakresu kompetencji Głównego Urzędu Miar i pozostawiła je w gestii producentów tachografów. Nadzór nad systemem kart chipowych do tachografów pozostanie będzie sprawować Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych S.A.
Przyjęcie ustawy wynika z obowiązku dostosowania polskich przepisów do regulacji Unii Europejskiej. Prócz 25 państw rozszerzonej Unii, jednolity systemem rejestrujący w transporcie drogowym obejmie w przyszłości: Islandię, Lichtenstein, Norwegię, Szwajcarię i państwa sygnatariuszy europejskiej Umowy AETR, dotyczącej pracy załóg pojazdów w międzynarodowym transporcie drogowym.

Data wprowadzenia cyfrowych urządzeń rejestrujących była już kilkakrotnie przesuwana przez Komisję Europejską. Głównym powodem opóźnień jest nieuzyskanie przez producentów tachografów i kart chipowych wymaganych europejskich homologacji. Jak poinformowała Naczelnik Departamentu Transportu Drogowego Ministerstwa Infrastruktury Hanna Żelichowska, obecnie 12 krajów europejskich deklaruje gotowość techniczną do stosowania systemu TC od 5 sierpnia 2005, 10 państw - od 1 stycznia 2006, 6 państw proponuje przełom kwietnia i maja 2006 r. Dodała, że Polska jest za przesunięciem daty wprowadzenia systemu TC na 5 sierpnia 2006.
Po uchwaleniu ustawy potrzeba minimum 5 miesięcy na zainstalowanie urządzeń w pojazdach oraz przeszkolenie kierowców. Odrzucenie projektu przez Sejm oznaczałoby przesunięcie prac nad ustawą na początek 2006 roku, a tym samym niedotrzymanie unijnego terminu dla wdrożenia systemu TC, wyznaczonego na 5 sierpnia 2005.

(PAP, źródło: www.mi.gov.pl)
mam takie pytanie, ostatnio zatrudnilismy nowego pracowika w etacie ma napisane - "ślusarz", ale wiem, że do jego obowiązków będzie należało również spawanie , czy nie powinnien mieć wpisac "ślusarz - spawacz". zastanawiam dlaczego moja kadrowa nie chciala mu wpisać spawacza? czy jest to spowodowane jakimiś przepisami?



Spawacz to osobne stanowisko:
- 721202 Spawacz ręczny gazowy
- 721203 Spawacz ręczny łukiem elektrycznym

Ślusarz:
- 722204 Ślusarz

"Jeżeli zakres zadań pracowniczych jest szerszy niż zbiór zadań charakterystycznych dla zawodu określonego w klasyfikacji, należy stosować następujące zasady:
1) pracownicy naukowi, którzy jednocześnie są nauczycielami akademickimi, powinni być klasyfikowani jako nauczyciele szkół wyższych, a nie jako specjaliści w swojej dziedzinie;
2) w przypadkach, kiedy zadania pracownika wymagają wiedzy i umiejętności zdobywanych na różnych poziomach wykształcenia, jego zawód powinien być klasyfikowany zgodnie z zadaniami wymagającymi najwyższego poziomu, np. jeśli pracownik projektujący systemy komputerowe wykonuje również prace operatora wprowadzania danych, to pracownik ten powinien być klasyfikowany w grupie wielkiej 2 jako projektant systemów komputerowych;
3) w przypadkach, kiedy zadania pracownika są typowe dla kilku zawodów lub specjalności na tym samym poziomie kwalifikacji, jak np. w przypadku pracownika określanego jako tokarz-frezer, pracownik ten powinien być klasyfikowany w zawodzie o przeważającym zespole czynności, a więc jako tokarz lub jako frezer;"

Może więc sobie spawać będąc ślusarzem - jak nabędzie uprawnienia oczywiście:) To tak, jakby kto wiedział, że będziesz prowadzić samochód od czasu do czasu, i wpisał stanowisko - Specjalista ds. BHP - Kierowca

pozdrawiam
B.
... zaszalał mi komputer - dokończę więc w kolejnej odsłonie nabijając sobie nieco licznik.

3. Nie wrzucaj wszystkich do jednego wora, bo doskonale wiesz, że są trenerzy i TRENERZY, podobnie jak WŁAŚCICIELE i właściciele.



Nie mam sił robić tego zastrzeżenia za każdym razem. Jest ono tak ewidentne i klarowne, że zupełnie nie wiem co napisać. To w końcu oczywiste. Czy pisząc "kierowcy przekraczają prędkość' piszę o wszystkich kierowcach? Są trenerzy którzy prawo znają i się do niego stosują. Zapewne też są tacy, co prawa nie znają bądź znając je są z nim na bakier - i oby teraz i w przyszłości było ich niewielu bądź zupełne zero. Są dobrzy kierowcy i źli. Są dobrzy trenerzy i ci mniej pod niektórymi względami dobrzy. Są dobrzy pracodawcy i gorsi. Dyskutując o problemie w sposób oczywisty odnosimy się do osób, których problem dotyczy a więc Trenerów którzy prowadząc Firmę, będąc pracodawcami nie do końca znają zapisy Kodeksu Pracy bądź z różnych powodów je lekceważą. Nie ma takich? Są. Jeżeli widzimy w siodle ludzi bez kasku - a od tego zaczęła się dyskusja to znaczy, że jakaś tam czarna owca się znalazła. I to o czarnej owcy mówimy - a nie o tych, co mają wszystkie sprawy dobrze poukładane.

Na koniec jeszcze jedna sprawa.
Stwierdzenie "za bezpieczeństwo odpowiada Trener" nie jest uogólnieniem. To stwierdzenie pochodzące z Kodeksu Pracy. I nie polega to na wspomnianych przez Ciebie działaniach - wynikają z niego jednak bardzo konkretne obowiązki spoczywające na pracodawcy. W pewnym skrócie : pracodawca musi zaznajomić pracownika z regułami bezpieczeństwa, musi zadbać o bezpieczny sprzęt (co nie znaczy że musi go kupić), zadbać o to, że pracownik zna swoje obowiązki pod kątem związanego z nim ryzyka. Moze nam się to podobać bądź nie ale cóż .. tak stanowi Kodek Pracy.

I na ten jeden jedyny drobiazg chciałem zwrócić uwagę pisaniną : może nam się podobać bądź nie to co wyczynia Klub (dopiszę - mnie się nie podoba), może nam się podobać bądź nie to w jakim stanie jest obiekt (dopiszę - mnie się nie podoba), może nam się podobać bądź nie zakres działań Klubu w zakresie bezpieczeństwa (dopiszę - mnie się nie podoba) ale nie zmieni to faktu, że za bezpieczeństwo w rozumieniu Kodeksu Pracy tj. za przeszkolenie i dopilnowanie aby pracownicy respektowali regulamin odpowiada Pracodawca. Pracodawca czyli zazwyczaj Trener.

Pozdrawiam i idę na pifko z mojej 'barykady'

Marek

Witam serdecznie !

Jak odpowiedzialnosc ponosi administrator system gdy, ktorys z jego userow
dokona gdzies wlamania  lub innego tego typu dzialania ?
Zakladamy ze administrator posiada dane osobowe uzytkownikow.

                                            Z powazaniem
                                            [Yeti]



A za co niby ma karnie odpowiadac? Proponuje popytac prawnikow, ale
odpowiedzialnosc za dzialania osob trzecich ponosza rodzice za dzialania
niepelnoletniego dziecka i przelozeni za dzialania podwladnych (ktore im
zlecili) ale przeciez nie administrator za dzialania userow (chyba, ze jest
ich zwierzchnikiem albo rodzicem ;-)) To tak, jakby ciec mial ponosic
odpowiedzialnosc za to, ze ktos wszedl do pracy i w swietle wkreconej przez
ciecia zarowki zamordowal dyrektora uzywajac do tego pozostawionego przez
ciecia mlotka. O ile sie orientuje nie ma dla administratorow prawnego
obowiazku zabezpieczania systemow informatycznych przez niepowolanym
wykorzystaniem przez osoby trzecie (jak jest w przypadku kierowcow samochodow,
ktorzy sa zobowiazani aby je zamykac a nie zostawiac na parkingu z kluczykami
w stacyjce i otwartymi drzwiami), wiec administrator nie bedzie odpowiadal
chocby udostepnil w sieci np anonimowe konta shellowe i zbior sniferow do
sciagniecia. Osobna rzecza jest odpowiedzialnosc odszkodowawcza i wynikajaca
ze stosunku pracy, jezeli pracodawca ustanowil odpowiedni regulamin
korzystania z sieci i zakres obowiazkow admina, ale i w tym wypadku nie bardzo
widze mozliwosc odpowiedzialnosci karnej, chyba, zeby admin przez zbrodnicza
lekkomyslnosc bo ja wiem - nie wykonywal kopii zapasowych kart pacjentow w
szpitalu i jednoczesnie ustawil wszystkim userom prawo dowolnej modyfikacji
ich danych. Ale i wtedy odpowiadal bedzie nie za to, ze ktos te dane wykasowal
ale za to, ze zle wypelniajac swoje obowiazki sluzbowe (o ile robienie kopii i
ustawianie hasel bylo w jego zakresie obowiazkow) narazil innych na smierc lub
kalectwo. Inna sprawa jest jezeli admin odmowi udostepnienia logow
prokuraturze - to jest zatajanie dowodow. Ale jezeli logow nie ma, to tez nie
zbrodnia. Tak czy inaczej lepiej porozmaiwac z prawnikami, ale nie wydaje mi
sie, aby admina mial ktos wsadzic za to, ze ma w sieci usera-hackera. Inna
rzecz, ze nie za dobrze swiadczy o adminie, ze skonfigurowal siec tak, ze ktos
ja do czegos brzydkiego wykorzystal i ze tego nie zauwazyl, ale to tez kwestia
dyskusyjna. Pamietam, bylem kiedys adminem w firmie, ktorej szef oszczedzal na
zabezpieczniach, mimo, ze go monitowalem regularnie. Dopiero kiedy ktos
uzywajac naszej sieci jako posrednika narozrabial i provider nas odcial do
czasu poprawienia bezpieczenstwa forsa sie znalazla i w trzy dni (i noce)
mielismy nowe oprogramowanie tym razem z zabezpieczeniami przed wszystki, co
sie ruszalo. :-)

Przedstawiciel grupy rodziców:
Poniatowa, dn. 20. 07.2001
Bogdan Pyśniak
24-320 Poniatowa
ul. Jasna 6
woj. Lubelskie
tel. 081 8203378

                                                Szanowny Pan
                                                mgr Piotr Sobota
                                Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich

 Ja, obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, działając na podstawie Konstytucji
zwracam się z wnioskiem do Rzecznika Praw Obywatelskich o postawienie byłego
Ministra Sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego przed Trybunałem Stanu i
pociągnięcie go do odpowiedzialności.
 Jego działanie miało nie tyle przywrócenie prawa i porządku publicznego
poprzez właściwe sprawowanie nadzoru nad podległymi urzędami, a nade
wszystko pozyskanie elektoratu dla celów kampanii wyborczej i zaspokojenia
własnych ambicji politycznych. Jego chore ambicje zmierzały do całkowitego
podporządkowania sobie Organów Ścigania i Wymiaru Sprawiedliwości, by przy
pomocy tego potężnego aparatu dokonać przejęcia rzeczywistej władzy w RP.
Wyżej wymienione struktury współpracując z mafią, mając w rękach polityków i
media, zamierzają ten cel osiągnąć przy pomocy jednej z partii. Stanowi to
zagrożenie dla bytu demokracji w RP i stąd wynikł konflikt z UOP. Proszę
zwrócić uwagę, kto zapełnia więzienia, areszty, i przeanalizować demografię
tego zjawiska. Jeżeli znajdują się tam członkowie zorganizowanych grup
przestępczych, to są nimi niepokorni, którzy nie chcieli współpracować, lub
ci, którzy  nie mieli wyjścia i musieli się schronić. Przeważająca reszta to
biedota, która nie miała czym się wykupić od kary, a także ci, którym za
drobne wykroczenia przyklejono etykietę zorganizowanej grupy przestępczej, w
celu omamienia narodu w okresie przedwyborczym rzekomo zaprowadzanym ładem i
porządkiem. Wszystkie zgromadzone i złożone przeze mnie materiały w Biurze
Rzecznika Praw Obywatelskich ukazują, że kontrola podległych panu Ministrowi
urzędów celowo nie była sprawowana, a skargi obywateli lekceważone.
Zaskoczyła mnie odpowiedź na moje pismo z Sadu Najwyższego, gdzie złożyłem
wniosek o wykładnię prawa w zakresie art. 253KPK i stwierdzenie zasadności
moich pism w związku z postawą Prezesa Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w
Opolu Lubelskim. Udzielono mi odpowiedzi, w której głupotę i nieznajomość
prawa swojego kolegi tłumaczy się jego niezawisłością i czynią tak wszyscy,
od samego dołu do góry, nie zastanawiając się nad sensem. Ta niezawisłość
jest nadużywana i poczytywana li tylko jako przywilej. Natomiast naczelną
zasadą jest ferowanie orzeczeń w oparciu o obowiązujące prawo i w zgodzie z
własnym sumieniem. Wynika stąd jednoznacznie zawisłość sędziego wobec
Konstytucji, kodeksów prawa, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka itp.
(ustawodawcy). Niezawisłość natomiast jest jego obowiązkiem po to, by
działając w oparciu o prawo (aktualne!), nie poddawał się naciskom
politycznym swoich kolesi, mamony, itp. Wystarczyłoby przecież, by SN
przedstawił mi tylko interpretację prawa w zakresie tego artykułu. Wnioski
byłbym w stanie wyciągnąć sobie sam. Demokracja jest fikcją, do której
należy jednak dążyć wszelkimi siłami. Przecież prawie każdy lubi być
głaskany i lekko korumpowany. Taka jest już natura człowieka. Trzeba
wypracować mechanizmy ujemnego sprzężenia zwrotnego i samokontroli w
organach administracji i władzy państwa na poszczególnych jej szczeblach.
Każdy pracownik aparatu administracji państwowej, Organów Ścigania i Wymiaru
Sprawiedliwości, składa przysięgę i otrzymuje kredyt zaufania, lub immunitet
od narodu. Wystarczyłoby, podobnie jak w przypadku kierowcy, otrzymującego
dożywotnio prawo jazdy wprowadzić taryfikator, gdzie na przykład każdy
sędzia na poszczególnych etapach orzekający w danej sprawie i dopuszczający
się rażącego naruszenia prawa, otrzymywałby określoną liczbę punktów
karnych. Sędziego Sądu Najwyższego weryfikowałyby orzeczenia Trybunałów w
Strasburgu. Wielokrotnie w trakcie toczących się debat polityków w mediach,
starałem się mój pomysł poddać pod rozwagę, ale bezskutecznie.
 Służymy wszystkim materiałami w tej sprawie.

         Bogdan Pyśniak.

1. Prezydent RP
2. Media

http://info.onet.pl/1027174,11,item.html

Na karę dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata skazał we
wtorek Sąd Rejonowy w Bochni (Małopolskie) dróżniczkę Michalinę K. z
niedalekiej Rzezawy.

Kobietę oskarżono o nieopuszczenie rogatek i doprowadzenie do wypadku, w
którym zginął w lutym znany kierowca rajdowy Janusz Kulig.

Dodatkowo sąd orzekł wobec kobiety zakaz wykonywania zawodu dróżniczki oraz
zajmowania innych stanowisk związanych z bezpieczeństwem na kolei na pięć
lat. Wyrok nie jest prawomocny.

Sąd uznał Michalinę K. za winną niedopełnienia ciążących na niej obowiązków
dróżniczki w zakresie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, przez co sprowadziła
bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu drogowym i doprowadziła do
zderzenia pociągu z samochodem osobowym kierowanym przez Janusza Kuliga.

Kara orzeczona przez sąd jest zgodna z żądaniem prokuratora. Obrońca
oskarżonej domagał się jej uniewinnienia.

Przewodniczący składu sędziowskiego Tomasz Kozioł podkreślił, że sąd w
zasadniczej części podzielił wnioski oskarżyciela i uznał, że pełną winę za
wypadek ponosi dróżniczka.

"Zgodnie z tezą aktu oskarżenia, oskarżona tego czynu się dopuściła.
Niedopełnienie przez nią obowiązków służbowych było główną przyczyną
sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy i doprowadzenia do zderzenia
pociągu z samochodem kierowanym przez Kuliga" - powiedział sędzia.

Sąd odrzucił argument obrony, zmierzający do uczynienia zmarłego kierowcy
współwinnym zdarzenia. "Kierowca na przejeździe mógł wykazać większą
ostrożność, ale to nie może w żaden sposób spychać na niego współwiny za
zaistnienie tego zdarzenia - takie stwierdzenie byłoby niesprawiedliwe" -
ocenił sędzia. "Do kolizji doszło, bo pokrzywdzony kierował się pełnym
zaufaniem do osoby, która powinna wypełnić swoje obowiązki" - zaznaczył.

Według sędziego, w sprawie pojawiły się jednak czynniki łagodzące, z których
najważniejszym jest postawa najbliższych Kuliga, którzy po wypadku pojednali
się z oskarżoną i przebaczyli jej ten czyn. "To postawa imponująca i głęboko
humanistyczna" - ocenił sędzia Kozioł.

Michalina K. nie przyznała się do winy. W śledztwie powiedziała, że nie wie,
jak doszło do wypadku. Wkrótce po zakończeniu śledztwa ojciec ofiary Jan
Kulig powiedział, że jego rodzina współczuje dróżniczce i udziela jej
przebaczenia.

Oskarżonej dróżniczki nie było w sądzie we wtorek podczas ogłoszenia wyroku.
Kobieta leczy się z ciężkiej depresji, została dyscyplinarnie zwolniona z
pracy i wypowiedziano jej służbowe mieszkanie. Proces przez cały czas
obserwował 23-letni syn oskarżonej - student.

Ojciec rajdowca Jan Kulig nie chciał komentować wyroku, ale wyraził
zadowolenie z jego uzasadnienia. "Ważna jest prawda, i o nią chodziło, oraz
to, że sprawa dobiegła końca. Nie mam żadnych wątpliwości, że Janusz nie był
winien i absolutnie nie przyczynił się do wypadku" - powiedział.

Syn oskarżonej Łukasz uważa, że winny wypadku jest przestarzały system
bezpieczeństwa na kolei. "Sąd nie rozważył w pełni argumentów obrony i
przyjął własną postawę, która w naszym mniemaniu nie jest do końca
prawidłowa" - ocenił.

Do wypadku doszło wieczorem 13 lutego roku na strzeżonym przejeździe w
Rzezawie koło Bochni, na którym dyżur pełniła 50- letnia dróżniczka. Kobieta
nie opuściła szlabanów, przez co kierowany przez Janusza Kuliga fiat stilo
wjechał wprost pod pociąg pospieszny relacji Zielona Góra-Zamość. Kierowca
zginął na miejscu.

NaszeMiasto.pl  Gliwice 2004.12.08
http://gliwice.naszemiasto.pl/wydarzenia/427126.html

Środa, 8 grudnia 2004r.

Straszne tory

Stan torowiska na gliwickim wiadukcie łączącym ul. Zabrską z ul. Chorzowską
spędza sen z powiek nie tylko mieszkańcom miasta. - To istna tragedia! -
załamuje ręce Elżbieta Tomaszewska, inspektor z Wydziału Przedsięwzięć
Gospodarczych i Usług Komunalnych Urzędu Miejskiego. - Wystarczyły pierwsze
przymrozki i kilkakrotne przejście konstrukcji przez temperaturę zero
stopni, by odskoczyły całe fragmenty asfaltu. Choć trudno w to uwierzyć, to
obecnie nawierzchnia na wiadukcie wygląda zdecydowanie gorzej, niż okryta
złą sławą ul. Kozielska...

W oczekiwaniu na remont urzędnicy uczciwie zalecają kierowcom omijanie
wspomnianego wiaduktu. Problem w tym, że zgodnie z ustawą o drogach
publicznych, sami nie mogą zakasać rękawów i wziąć się do niezbędnej w tej
sytuacji pracy, ponieważ w tym miejscu nie leżą one w kompetencjach miasta.
Za stan torowiska odpowiada spółka "Tramwaje Śląskie". ,Ubytki w nawierzchni
na międzytorzu są bardzo duże i zagrażają bezpieczeństwu uczestników ruchu

Irena Dąbrowska, naczelnik Wydziału Przedsięwzięć Gospodarczych i Usług
Komunalnych UM.

Gliwiccy urzędnicy wzywają w nim nie tylko do naprawy torowiska w trybie
awaryjnym, ale i lojalnie uprzedzają, że do "Tramwajów" będą kierować
wszystkie wnioski w sprawie szkód komunikacyjnych, powstałych w tym miejscu.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, w ocenie urzędników torowisko wymaga
kapitalnego remontu, jednak ze względu na porę roku można myśleć wyłącznie o
naprawie awaryjnej. Już teraz więc obawiają się, że prowizorycznie zaklejone
dziury na dłuższy czas zastąpią zakrojone na szeroką skalę roboty.
Wczoraj wspomniane pismo nie zdążyło jeszcze dotrzeć do rąk Janusza
Berkowskiego, dyrektora technicznego "Tramwajów Śląskich".

- Choć sygnał o złym stanie technicznym tego fragmentu torowiska trafia do
mnie dopiero po raz pierwszy, nie oznacza to jednak, że problem nie był
sygnalizowany w naszym oddziale terenowym - podkreśla dyrektor Berkowski. -
Trudno mi już teraz odnieść się do problemu. Zakres prac muszą ocenić w
terenie nasze służby techniczne. Dopiero na tej podstawie możemy mówić o
konkretach dotyczących ewentualnego remontu.

Jak podkreślają przedstawiciele firmy, ustawa o drogach publicznych nakłada
na "Tramwaje" obowiązek dbania o torowisko oraz półmetrowy pas z każdej
strony od skrajnych szyn. Co ciekawe, ustawodawcy nie wskazali jednak
jednoznacznie sposobu finansowania niezbędnych robót. Jeśli zaś chodzi o
ewentualne odszkodowania, to każda sprawa będzie rozpatrywana indywidualnie
przez ubezpieczyciela.

---

Już raz tak było

Przebiegające przez miasto torowisko nie po raz pierwszy utrudnia życie
gliwiczanom. Przypomnijmy, że w tym roku energicznie protestowali już
mieszkańcy ścisłego centrum, skarżący się na hałas powodowany przez tramwaje
przejeżdżające ul. Zwycięstwa. Przeprowadzony wówczas remont polegał na
podniesieniu płyt torowiska i podsypaniu ich piaskiem, który już teraz
stopniowo wymywa deszcz.

Katarzyna Paliczka - Dziennik Zachodni

Zdjęcie:
http://gliwice.naszemiasto.pl/zdjecie/427126_40_1.html
Po pierwszych przymrozkach nawierzchnia torowiska przypomina ser
szwajcarski.

Gazeta Krakowska, 1 lutego 2003 roku
za: http://www.naszemiasto.pl/archiwum/815036.html

MAKÓW PODHALAŃSKI. Po dwudziestu latach

MZK do likwidacji

Pracownicy Miejskiego Zakładu Komunalnego w Makowie Podhalańskim,
ponad 50-osobowa załoga, z dniem pierwszego marca otrzymają
wypowiedzenie. O likwidacji zakładu postanowili radni, twierdząc, że
gminy nie stać na utrzymywanie nierentownego zakładu, do działalności
którego trzeba dopłacać.

MZK jest zakładem budżetowym z dwudziestoletnim stażem. Do niego
należała obsługa miejskiej komunikacji, utrzymanie czystości w gminie
i wykonywanie robót drogowych. Niestety usługi wykonywane przez zakład
na rzecz miasta były bardzo drogie w porównaniu z cenami konkurencji,
a do niektórych z nich miasto musiało dopłacać i to nie mało, 200
tysięcy złotych rocznie do komunikacji i 200 tysięcy do wywozu śmieci.

- Likwidacja następuje w wyniku braku środków w budżecie gminy na
zadania, które wykonuje MZK. Dochody gminy znacznie spadły w wyniku
decyzji parlamentarnych, zmniejszających udział w podatku od osób
fizycznych i osób prawnych - wyjaśnia powód likwidacji burmistrz
Makowa Podhalańskiego, Stanisław Pawlik.

Usługi zakładu są drogie ponieważ od lat nikt nie inwestował w zakup
nowego sprzętu. Większość już jest zamortyzowana z wyjątkiem jednej
koparki i samochodu ciężarowego, które można sprzedać. Miejskie linie
obsługują trzynastoletnie jelcze.

Od pierwszego lutego burmistrz planuje powołać pełnomocnika, który w
jego imieniu będzie nadzorował likwidację zakładu oraz pełniącego
obowiązki dyrektora zakładu w stanie likwidacji.

- Dopiero wtedy będą mogły rozpocząć się konkretne rozmowy na temat
procesu likwidacji, który potrwa do końca maja. Pracownicy otrzymają
odprawę. O jej wysokość zadecyduje staż pracy i średnia zarobków z
ostatnich 3 miesięcy.

52-osobowa załoga znalazła się w trudnym położeniu. W najtrudniejszej
sytuacji są pracownicy administracji. Dla nich Urząd Miejski nie ma
alternatywnej propozycji zatrudnienia. Pozostali mają szansę podjęcia
pracy.

Suski PPKS, który przejmuję obsługę linii komunikacji miejskiej,
zgodził się zatrudnić kierowców.

- Rozmawiałem z nimi, ale nie wyrażają chęci przejścia, ponieważ
okazuje się, że w Makowie zarabiali więcej niż zarabiają kierowcy w
Suchej - mówi burmistrz.

Kilka osób mogłaby przejąć brygada interwencyjna, utworzona przy
Miejskim Zakładzie Wodociągów i Kanalizacji. Naprawa chodników,
łatanie dziur i inne prace z zakresu drogownictwa i nie tylko,
należałoby do jej zadań.

- Aby MZK mógł funkcjonować do końca maja trzeba zabezpieczyć środki.
Dlatego zaproponuję radzie zaciągnięcie kredytu, bo budżetu nie da się
zrównoważyć - mówi burmistrz.

Elżbieta MACHOCZEK

Ben rzecze:
| Arku to co piszesz nie jest ..... zbyt mądre. Przecież to oczywiste, że
każda
| osoba wezwana do sądu w charakterze świadka powinna się tam znaleźć, [..]

Nie chodzi o użyteczność tylko chodzi o WOLĘ.  Jak ktoś NIE CHCE być świadkiem
to wara każdemu sądowi od tego. Ale niestety u nas ciągle pokutuje
przekonanie,
że ludzie to niewolnicy i można im wchodzić na głowę, pod pierzynę, a nawet
do
kibla - a nuż ćpają! - i na konta. Ciągle ważniejsze jest ONO, czyli
ideologia,
system, srystem czy jakiś pierdo..na instytucja, tutaj sąd, a nie CZŁOWIEK.
Oczywiście to u nas bo w normalnych krajach nikt nikogo nawet nie próbowałby
zmuszać do zeznań jeśli tego nie chce.



Doceniam twoją wiedzę z zakresu procedury sądowej w innych "normalnych"
krajach. Jeśli mógłbym cię poprosić o przykłady ustawodawstwa, o którym
piszesz. Problem polega na tym, że żyjemy w państwie złożonym z obywateli,
którzy muszą i powinni mieć pewne obowiązki.

| Pisanie o państwie policyjnym w tym kontekscie jest nieporozumieniem.

Akurat źle się tu wyraziłem i czułem, że zaraz ktoś to wyciągnie.
To akurat jest tylko jeden z elementów państwa policyjnego, a nas występują
praktycznie wszystkie począwszy od braku niezależnego od policji sądownictwa
itp.
poprzez totalne bezhołowie, bezkarność i wszystkomożność policjantów i innych
urzędasów - vide służby podatkowe - do przekraczających nawet totalitarną
wyobraźnię praw łamiących prywatność ludzi.



I znów nie mogę się zgodzić. A na czym twoim zdaniem polega uzależnienie sądów
od policji. Co do kompetencji policjantów to bym się spierał, czy rzeczywiście
są aż tak ogromne.
Widzę, że jesteś typem anarchisty - twoja sprawa...

 Osobiście  nie słyszałem o żadnym "normalnym kraju", w którym osoba
 wezwana do sądu mogła to sobie - mówiąc brzydko - olać.

W normalnym kraju nawet by nie dostała takiego wezwania bo na etapie
przygotowania sprawy by została wykluczona.



Zakładasz więc, że sędziowie w "normalnych" krajach są jasnowidzami, bo niby
jak bez przesłuchania danej osoby mogą sie przekonać o tym, czy powinna być
świadkiem, czy nie. Twój problem polega - jak sądzę - na tym, że nie widzisz
nic dalej poza czubek swojego nosa. Czy ty naprawdę uważasz, że ważniejsze jest
twoje lenistwo niż ukaranie sprawcy przestępstwa. Zrozum, że jeśli ty się
wypniesz na wymiar sprawiedliwości będąc np. jedyn świadkiem gwałtu to sprawca
zostanie uniewinniony. Czy o to ci chodzi, żeby każdy siedział zamknięty w
swoim domu z armatą w oknie?

Na szczęście mam wrażenie, że twoja postawa jest odosobniona.

| Spójrz na to w ten sposób. Powtarzające się nieobecności twojego kolegi
| powodują opóźnianie postępowania sądowego. Sąd musi o te kilka razy więcej
| czytać akta, strony muszą stawiać się do sądu i robią to w nadziei, że
sprawa
| będzie się mogła kiedyś skończyć, ale nie może, bo jest ktoś kto uważa, że
jest
| najważniejszy na świecie i nie musi stawiać się do sądu.

Bo JEST dla SIEBIE najważniejszy na świecie. A ponieważ NIE POPEŁNIŁ żadnego
przestępstwa ani żadnego wykroczenia to w normalnym kraju prokurator może
co najwyżej grzecznie POPROSIĆ taką osobę o pojawienie się w sądzie i po
zobaczeniu równie grzecznie wyciągniętego palca-grzebala nie wracać do tematu.

Niestety u nas ciągle nie ma obywateli są tylko poddani.  :((



Idąc dalej tym tropem to urząd skarbowy mógłby tylko prosić o zapłacenie
podatku (odpowiedz oczywista), policjant mógłby tylko prosić pijanego kierowcę
o dmuchanie w balonik (odpowiedź oczywista), a nauczyciel mógłby tylko prosić
ucznia, żeby przyszedł do szkoły.

Ponieważ niestety zdarzają się ludzie o takich poglądach jak ty i twoj kolega
bardzo dobrze, że państwo ma wystarczająco dużo siły aby przywołać do porządku
(np. poprzez zatrzymanie świadka), bo bez dobrze rozumianego aparatu przymusu
kraj by się rozleciał

pozdrawiam
Arek



ja również
Ben

--
http://www.hipnoza.info



--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

To nie sa zadne pomowienia, tylko IMO cos o czym kandydaci
sa powszechnie przekonani, i przekonanie to nie jest



bezpodstawne.

Bo po to sie robu korpus szeregowych zeby bylo kogo za
granice
wysylac.
:-)



Usmieszek rozumiem, ale sie nie zgadzam. Szeregowi zawodowi
sa po to, żeby być np. kierowcami, operatorami urządzeń
specjalistycznych i żeby wreszczie komuś zależało, bo
żołnierzom zasadniczej służby to absolutnie nie zależy, gdyż
sa z musu. Poza tym taki szeregowy zawodowy jest tańszy w
utrzymaniu od żołnierza zsw.

Sprawa szeregowych zawodowych to największa porazka
ostatniego roku. Intencje znakomite, ale wykonanie do dupy.
Przykład: dzwoni nadterminowy do Polski Zbrojnej, a tam
dziwią się, że nie jest jeszcze szeregowym zawodowym lub
kapralem. Fajnie, ale jednostka tego żołnierza dostała 5
(pieć) miejsc limitu dla tego korpusu osobowego. Żenada.
Potem w gazetach piszą, że szeregowi zawodowi to wielka
szansa. Gówno prawda.

Nie bedziemy sie licytowac.
Natomiast wiecej jest odpowiedzialnych zawodow, od takiej
pielegniarki na przyklad zalezy _bezposrednio_ czyjes
zycie lub smierc.



W związku z tym, że nie mamy się licytować proponuję zajrzeć
głęboko do pierwszego postu "techniora" w tym wątku.

Osobna sprawa (poza wartoscia obslugiwanego sprzetu) to
ta,
ze podoficer w wojsku jest odpowiednikiem, bylo nie bylo,
kierownika niskiego szczebla, zarzadzajacego praca
kilkuosobowego zespolu ludzi. Oficer najnizszego szczebla,
dca plutonu, jest z kolei odpowiednikiem dyrektora
zarzadzajacego
kilkudziesieciooosobowym zespolem ludzi (w szczycie, bo sa
i male
plutony).

I nic dziwnego ze za taka prace chca odpowiednia kase.



I to stwierdzenie jest w zasadzie podsumowaniem całego
wątku.

| Jeśli zajmuję stanowisko ileś lat, to znaczy że się
nadaję,

Niekoniecznie, porozmawiamy o tym czy kierownicy
w cywilnych zakladach nadaja sie do swojej roboty?



Jeśli zmierzasz do tego o czym myślę, to znaczy, że
przełożeni tych kierowników to miernoty.
W firmie mojej żony (całkowicie prywatnej) opiniowanie
okresowe jest co pół roku. Od jego wyniku zależą późniejsze
awanse, premie i wysokość podwyżki, czy trzynastki. Każdy ma
swoje pół roku, aby się wykazać.
Osobiście mi się to podoba. I nie ma tutaj mowy o
nadgodzinach, czy jakimś rażącym mobbingu. Kazdy odpowiada
za swój zakres obowiązków. Jak ma robić coś innego to
najpierw szkolenie z egzaminem i nowy zakres obowiązków.
Czasem lubię amerykanów.

| musze okazywać szacunek, jak i być nim obdarzanym.

To musisz nad tym pracowac.
Ze stopnia brac sie moze
"okazywanie szacunku" ale nie _szacunek_.



No tak, za duży skrót. Na szacunek zawsze trzeba zapracować.

Ale sam o tym dobrze wiesz.



Hmm... chyba tak. Szacunek u przełożonych zależy w głównej
mierze od ich aktualnych potrzeb, ale to chyba nie tylko w
wojsku.

Pozderawiam serdecznie.
Wzajemnie.
Michal



Radek

Żadna nie przeszkolona osoba nie ma prawa do kierowania ruchem.

(CIACH)
Nawet jak gestem komuś pokazujesz, żeby przeszedł (pieszy) lub
przejechał (auto) KIERUJESZ RUCHEM (tak, tak!), czego Ci robić nie
wolno!
Polecam lektury odpowiednich ustaw!

Pozdrawiam! Marek (Tomik)

http://www.transprojekt.krakow.pl/~mtomik



OK - w takim razie przykład z życia wzięty - jechałem kiedys z grupą osób
autokarem na wąskiej, krętej szosie o małym natężeniu ruchu. Autobus się nam
zepsuł i na czas naprawy wystawiliśmy jedną osobę za autobusem i jedną
przed, właśnie żeby kierowały ruchem - bo niby ruch mały, ale jednak mógł
się ktoś nadziać na kogoś, kto ten autobus omija.

Czy osoby kierujące ruchem popełniały w takim razie wykroczenie (a może
nawet przestępstwo)??? A może jednak wykroczenie popełnilibyśmy wtedy,
gdybyśmy nie zabezpieczyli tego miejsca...?

Jak wyobrażasz sobie "poinformowanie innych uczestników ruchu o
niebezpieczeństwie" w tej sytuacji? A może - podążając za Twoim tokiem
myślenia - wystawienie trojkąta za autobusem byłoby "samowolnym ustawieniem
znaku drogowego"???

A inna sytuacja - skrzyżowanie równorzędne, do którego dojeżdżają 4
samochody z 4 różnych stron. Kto ma pierwszeństwo? Nikt. Wszyscy. ??? Ktoś
musi ustąpić i wtedy np. macha ręką, żeby ktoś przejechał i przerwał to
błędne koło. On wtedy też (według Twoich definicji) kieruje ruchem. A co Ty
byś zrobił w takiej sytuacji? Uważalbyś, żeby komuś nie dać np. znaku
oczami, żeby nie zapłacić mandatu.
Oprócz lektury odpowiednich ustaw polecam myślenie!
Marcin

| kierowania ruchem ma. Moze np. zorganizowac ruch wahadlowy - zreszta
| prawo do kierowania ruchem ma kazdy na kim ciazy obowiazek
| zabezpieczenia okreslonego wycinka drogi

Co to znaczy "zabezpieczenia wycinka drogi"? Od drogi jest zarządca
i do niego należą obowiązki... Zarządca zapewnia zmianę organizacji
ruchu jeśli jest to konieczne. Kierowcy NIE WOLNO kierować ruchem
jedyne co może to poinformować innych uczestników ruchu o niebezpie-
czeństwie.

- dotyczy to rowniez kierowcy
| ciezarowki rozkraczonej na srodku drogi... o ile jakas forma
| kierowania ruchem jest niezbedna i jest zastosowana wlasciwie to chyba
| nikt nie bedzie zglaszal przetensji w takim przypadku jak tez w
| przypadku kierowania ruchem dla np, zabezpieczenia miejsca wypadku - a
| zrobic powinien to kazdy kto jest w stanie...

Cały czas nie prawda. § 10. 1.:
"Czynności z zakresu kontroli ruchu drogowego mogą wykonywać,
w zakresie określonym odpowiednio w § 12-16, funkcjonariusze
Straży Granicznej, funkcjonariusze celni, strażnicy leśni,
funkcjonariusze Straży Parku, pracownicy zarządów dróg oraz
strażnicy straży gminnych (miejskich)."

| Tyle ze osoby kierujace ruchem na tej zasadzie moga jedynie nakazac
| zatrzymanie, objazd lub zawrocenie o ile dalsza jazda bylaby
| niemozliwa badz powodowala dodatkowe zagrozenia.

Jak wyżej...
Nawet jak gestem komuś pokazujesz, żeby przeszedł (pieszy) lub
przejechał (auto) KIERUJESZ RUCHEM (tak, tak!), czego Ci robić nie
wolno!
Polecam lektury odpowiednich ustaw!

Pozdrawiam! Marek (Tomik)

http://www.transprojekt.krakow.pl/~mtomik

--
Najnowsze oferty pracy:



http://www.newsgate.pl/archiwum/pl-praca-oferowana/


Nie wiem czy ty udajesz, czy naprawde nie rozumiesz, ale
wycinanie spamu ne polega na jego CZYTANIU, a spam nie polega
na KOMERCJI. Sa grupy przewidziane dla wszelkiego rodzaju
ogloszen komercyjnych. Spam to smiec wysylany na zbyt duza
liczbe grup - to moze byc nawet prosba o pomoc w odrobieniu
pracy domowej lub ogloszenie o zaginieciu pieska.



Wiem SPAM to moze byc wszystko, wedlug twojego lub czyjegos uznania.
Ale jezeli ty cenzurujesz spam bez jego czytania to robisz to przez
robota. Jezeli nie czytasz tych postow wczesniej to napisz jakie
stosujesz kryteria cenzurowania usenetu.
Przeciez Lewis prezentuje wlasnie ortodoksyjne cenzurowanie.
Wszystko co nie jest wymiana pogladow na USENET to spam.

Tak mi sie wydaje , ze potrzeba listu od posla lub senatora do usenetu,
ktory by zostal ocenzurowany przez jednego czy drugiego MISTRZA CENZURY
USENETU wedlug swoich regul i widzimisie.
Wtedy gdyby ten posel zatrzasl tylkiem tego cenzora to by sytuacja
prawna cenzury usenetu sie wyklarowala.
A tak, zaden urzednik, menager nie pisze do usenetu "wymieniajac
poglady" aby nie zostac osmieszony, ocenzurowany.

Dla kogo "wartosciowe"? Dla odbiorcow, sciagajacych potem te smieci
przez modem?



Dopoki nie przeczytam to nie wiem czy to smieci czy nie.
Jezeli dla ciebie ogloszenia to smieci to kazda gazeta ma tony takich
smieci i nikt z tego powodu nie wyrzuca prasy, ani jej nie cenzuruje.
Tak mi sie wydaje , ze mienisz sie wspolwlascicielem usenetu i stad
wywodzisz swoje prawa do cenzury.

Moze niektorzy cenzorzy usenetu oczekuja daniny 1$ od postu, za
wpuszczanie postow komercyjnych do usenetu , ktore inaczej wytna ????

I bardzo dobrze. Takie sa zasady uzywania tego systemu i ISPs powinni
dbac o to, zeby z ich domen nie wychodzily posty zaklocajace jego
dzialanie.



Nie gniewaj sie i nie odbieraj tego osobiscie.
Ale takie przekonanie to wyraz dyktatorskiej cenzury.
Jakie posty to niby zaklocaja dzialanie USENETU ? Zadne !!!
Zaklocaja jedynie status quo dawnych pisarzy/liderow usenetu, ktorzy
oczekuja niezmaconego spokoju na listach i jedynie swojego nazwiska
jako nadawcy postow , a inni sio na drzewo.

Przeciez ty mniemasz, ze masz jakies prawo do usenetu, analogiczne jak
wydawca pisma. Ale ten wydawca inwestuje w wydawnictwo, pracownikow
i jest wlascicielem tego majdanu, a ty jestes jedynie skrzynka pocztowa
taka jak na poczcie i niczym wiecej.
I tak jak listonosz nie czyta listow wrzucanych do skrzynki i nie
cenzuruje ich, tak ty tego nie rob, bo niby na jakiej podstawie .
Przeciez ty nie cenzurujesz USENETU, cenzurujesz poczte elektroniczna.

| A jak juz cenzurowac wszystkie posty do usenetu to takze te wysylane
| przez listproc, bramki e-mail<-usenet, czyli wlasciwie IPS ma zostac
| zmuszony do cenzurowania poczty wychodzacej e-mail, czy nie jest to post
| do usenet i dalej czy nie jest to smiec  brrrrrr.

| "przeczytalem twoj post do listy ..usenet i uwazam go za smiecia/spam
| i ciachnalem go. I wiecej mi sie nie waz pisac takich listow do usenetu
| bo ..... bedziesz mial ze mna do czynienia ;-(

Jezu... Ty naprawde wierzysz w to, ze jakikolwiek admin nie ma
nic innego do roboty tylko CZYTAC cudze listy?



Czyli co cenzurujesz USENET bez czytania ???

Dlaczego sie nie skarzysz na policjantow z drogowki, ze cenzuruja
indywidualne, kreatywne wyrazanie osobowosci kierowcow,



Policja nic nie cenzuruje. Jest kodeks i konkretne wykroczenie.
Przeciez policjant nie karze cie za to :
"za duzo pan jedzi ta droga, juz 50 raz - i mandat "

ktorzy

po prostu chca jezdzic bez swiatel, pod prad, niesprawnymi
pojazdami, po trawce albo z butelka w garsci?



Przeciez skarze sie na drogowke jak mi dadza mandat bezprawnie.
Ale czy to jest zgodne z prawem czy nie   to mam do tego Prawo o Ruchu
Drogowym, Ustawe o Policji, znajomego prawnika i w kazdym czasie moge
sie odwolac do sadu.
Jezeli kierowca jedzie pod prad to powoduje zagrozenie zdrowia dla
siebie i innych i dlatego jest karany.
Ale moze jezdzic pod prad po swoim polu, pijany , nawet i nago
i nikt go nie bedzie scigal, nawet bez swiatel.

Nie wiem kto jest twoim pracodawca , ale czy cenzurowanie USENETU
wykonujesz na zlecenie pracodawcy, czy masz to w zakresie obowiazkow
sluzbowych ?

Jak pisze wyzej o policji, to przeciez policjant z drogowki nie pracuje
chyba sobie jak chce i ustawia radar gdzie chce, pod knajpami,
dyskotekami , ale ma zwierzchnika, szefa, naczelnika i mandaty tez
wypisuje chyba wedlug jakis zasad .

Dariusz
| D.

--
Grzegorz Staniak



art. 2 pkt 6 otrzymuje brzmienie:

"6) jezdnia - część drogi przeznaczoną do ruchu pojazdów;
określenie to nie dotyczy torowisk wydzielonych z jezdni,"

art. 2 pkt 11 otrzymuje brzmienie:

"11) przejście dla pieszych - powierzchnię jezdni, drogi dla
rowerów lub torowiska przeznaczoną do przechodzenia przez pieszych,
oznaczoną odpowiednimi znakami  drogowymi,"

art. 16 ust. 5 i 6 otrzymują brzmienie:

"5. [ciach, bo to o pojazdach zaprzęgowych]
6. Kierujący pojazdem znajdującym się na części jezdni, po której
jeżdżą pojazdy szynowe, jest obowiązany ustąpić miejsca nadjeżdżającemu
pojazdowi szynowemu.";

art. 52 ust. 1 otrzymuje brzmienie:

"1. Kierujący pojazdem silnikowym lub szynowym, w warunkach
niedostatecznej widoczności, podczas zatrzymania niewynikającego z
warunków ruchu lub przepisów ruchu drogowego oraz podczas postoju, jest
obowiązany używać świateł pozycyjnych przednich i tylnych lub świateł
postojowych. W pojeździe niezłączonym z przyczepą oraz w zespole
pojazdów o długości nieprzekraczającej 6 m dopuszcza się włączenie
świateł postojowych jedynie od strony środka jezdni.";

[czyli zniesiony jest obowiązek używania świateł mijania przez szynowce
przez całą dobę]

art. 85 ust. 2 otrzymuje brzmienie:

"2. Minister właściwy do spraw transportu określi, w drodze
rozporządzenia, zakres, warunki, terminy i sposób przeprowadzania badań
technicznych tramwajów i trolejbusów oraz jednostki wykonujące te badania,
uwzględniając w szczególności:

1) warunki techniczne pojazdów podlegających badaniu,

2) proces zużywania podstawowych części i elementów wyposażenia tych
pojazdów mających bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo ruchu,

3) odpowiednie wyposażenie jednostek wykonujących te badania.";

art. 102 otrzymuje brzmienie:

"Art. 102. 1. Szkolenie osoby ubiegającej się o wydanie uprawnienia do
kierowania pojazdem silnikowym albo tramwajem prowadzone jest w ośrodku
szkolenia kierowców.

2. Ośrodek szkolenia kierowców może być prowadzony na podstawie zezwolenia
przez przedsiębiorcę, szkołę lub jednostkę resortu obrony narodowej.";

art. 109 otrzymuje brzmienie:

"Art. 109. 1. Egzamin państwowy sprawdzający kwalifikacje osoby
ubiegającej się o uprawnienie do kierowania pojazdem oraz osoby, o której
mowa w art. 114, przeprowadza egzaminator zatrudniony przez dyrektora
wojewódzkiego ośrodka ruchu drogowego:

1) na podstawie umowy o pracę - w zakresie wszystkich kategorii prawa
jazdy,

2) na podstawie umowy zlecenia - w zakresie pozwolenia do kierowania
tramwajem.

2. Egzamin państwowy jest organizowany w:

1) wojewódzkim ośrodku ruchu drogowego - w zakresie wszystkich kategorii
prawa jazdy,

2) przedsiębiorstwie komunikacji publicznej, upoważnionym przez starostę -
w zakresie pozwolenia do kierowania tramwajem.

[dalej ciach] "

Tarhimdugurth

Każdy kierowca chciałby jeździć autem szybkim i dynamicznym. Jak je rozpoznać?

Producenci samochodów w swoich prospektach reklamowych podają czas rozpędzania do prędkości 100 km/h. Jest to istotny parametr, ale nie jedyny. Dla pełnego obrazu warto dowiedzieć się, jaką dynamikę ma dany samochód na wyższych biegach.

Wśród nabywców samochodów osobowych ukształtowało się przekonanie, że najważniejszym parametrem jest moc maksymalna silnika oraz czas przyspieszania do prędkości 100 km/h. Mniej popularnym wskaźnikiem jest moment obrotowy rozwijany przez jednostkę napędową.

Idealną dla trakcji byłaby sytuacja, w której wartość momentu w zależności od prędkości obrotowej silnika byłaby wartością stałą. Charakter pracy silnika spalinowego powoduje, że tak nie jest. W praktyce ważna jest wartość momentu maksymalnego oraz zakres prędkości obrotowych, w którym on występuje.

Elastyczność silnika informuje o zdolności przystosowania się do zmiennych obciążeń i prędkości obrotowych. Przenosząc to na jazdę, im elastyczniejszy silnik, tym rzadziej trzeba sięgać do dźwigni zmiany biegów, aby wykonać redukcję. W samochodach osobowych miarą własności dynamicznych jest czas rozpędzania pojazdu na biegu poprzedzającym bieg bezpośredni i na biegu bezpośrednim. Na biegu czwartym mierzy się czas rozpędzania od prędkości 60 do 100 km/h, zaś na biegu piątym od 80 do 120 km/h. Jest to istotna wielkość, ponieważ określa mobilność samochodu w warunkach szosowych. Krótsze czasy sprawiają, że samochód szybciej wyprzedza wolniejsze pojazdy, przez co skraca się okres, w którym kierowca i pasażerowie są narażeni na zagrożenia wynikające z wykonywania tego niebezpiecznego manewru.

W praktyce zdarza się tak, że samochody o porównywalnych masach własnych, napędzane silnikami o mniejszej mocy maksymalnej uzyskują krótsze czasy wyprzedzania niż ich „mocniejsi” koledzy. Samochody takie mają bardzo dobrze dobrane przełożenia w układzie napędowym uwzględniające elastyczność momentu obrotowego. Najlepsze charakterystyki momentu obrotowego uzyskują doładowane silniki wysokoprężne oraz doładowane mechanicznie silniki z zapłonem iskrowym.

Z tabeli wynika, że najlepszą elastyczność na czwartym i piątym biegu ma Ford Mondeo z turbodoładowanym silnikiem o pojemności 2,2 litra. Równoważnikiem tego silnika wśród benzyniaków jest 3-litrowa „szóstka” koncernu BMW dysponująca mocą aż o 103 KM większą. Wśród aut kompaktowych najlepszy jest Peugeot 307 z dieslem 1,6 l, który zdecydowanie wygrywa walkę z konstruktorami Forda. Focus II napędzany takim samym silnikiem wysokoprężnym 1,6 l, na dwu ostatnich biegach przyspiesza o 2 sekundy wolniej od rywala.

Aby samochód sprawnie przyspieszał jego silnik powinien dysponować mocą powyżej 110 KM, momentem obrotowym około 240 Nm, a masa własna nie powinna przekraczać 1300 kg.

Czasy rozpędzania na wyższych biegach nie są w zasadzie podawane przez producentów samochodów, gdyż nie mają oni takiego obowiązku. Te informacje są jednak istotne dla potencjalnego nabywcy, który chce wiedzieć, jak dynamiczne jest wybrane auto. Elastyczność pojazdów badają niezależne instytuty lub pisma motoryzacyjne. Są one przeprowadzane w różnych warunkach drogowych i pogodowych dla pojazdów o różnym wyposażeniu standardowym (a więc masie), stąd występują różnice w pomiarach.
[motofakty.pl]

>