Szukaj:Słowo(a): zakres obowiązków kierowcy

ps. na pohybel skur(piiiii...)



1. To jest medium publiczne, zważ waść na słowa.
2. Nie kupują, za dużo szumu sie zrobiło.
3. Poprzednia kadencja kupiła 3 samochody.
4. Obecnej kadencji samochodów brakuje bo oprócz "urzędowo" uprawnionych
osób korzystają z nich różni asystenci, księgowe itp. Ich umiejętności i
zakresy obowiązków odstają od zawodowych kierowców zatrudnionych przez
urząd, ale którym to nie przeszkadza w rozbijaniu się (dosłownie)
służbowymi wozami. Wskutek polityki "kluczyki dla każdego - kierowca na
urlop" służbowe samochody w czasie  krótkich rządów obecnej kadencji są
bardziej zniszczone i poobdzierane niż za całej poprzedniej.
5. Zwyczaj na korytko z którego łatwo sięgać, idzie "z góry".

Tom


[...]
4. Obecnej kadencji samochodów brakuje bo oprócz "urzędowo" uprawnionych
osób korzystają z nich różni asystenci, księgowe itp. Ich umiejętności i
zakresy obowiązków odstają od zawodowych kierowców zatrudnionych przez
urząd, ale którym to nie przeszkadza w rozbijaniu się (dosłownie)
służbowymi wozami. Wskutek polityki "kluczyki dla każdego - kierowca na
urlop" służbowe samochody w czasie  krótkich rządów obecnej kadencji są
bardziej zniszczone i poobdzierane niż za całej poprzedniej.
5. Zwyczaj na korytko z którego łatwo sięgać, idzie "z góry".



[...]

Coś tu jest nie tak. Co robi normalna (czyt. prywatna) firma, jak ma mały
dochód? Tnie koszy. Toteż, np. w przypadku samochodów, przyjmuje do pracy
człowieka z własnym samochodem z deklaracją korzystania z niego do celów
służbowych w zamian za ustawowy ryczałt.
Może by tak marszałkostwo swoje prywatne samochody użyczyło do celów
służbowych?
Przecież dług publiczny rośnie w Polsce prawie z prędkością światła!
W czasie kiedy każda normalna firma zastanawia się, jak w ogóle utrzymać
się
na powierzchni, i jeszcze przy tym trochę zarobić, oni zdają się zupełnie
nie przejmować brakiem pieniędzy (naszych zresztą...) w państwowej kasie.

Witam

Kary dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata zażądał
we wtorek prokurator dla dróżniczki Michaliny K. z Rzezawy, oskarżonej
o nieopuszczenie rogatek i doprowadzenie do wypadku, w którym zginął
kierowca rajdowy Janusz Kulig. dalej

W toczącym się przed Sądem Rejonowym w Bochni (Małopolska) procesie we
wtorek zamknięto przewód sądowy i sąd udzielił głosu stronom.
Prokurator w swoim wystąpieniu uzasadniał, że wina dróżniczki została
udowodniona i domagał się dla niej kary dwóch lat pozbawienia wolności
w zawieszeniu na trzy lata oraz grzywny w wysokości 3 tys. zł, a także
zakazu wykonywania zawodu dróżniczki na pięć lat.

"Oskarżona była gwarantem opuszczenia rogatek i obowiązku swojego nie
wykonała, dlatego jest odpowiedzialna za zaistnienie tego tragicznego
zdarzenia" - mówił prokurator. Jako okoliczności obciążające wymienił
rozmiar i nieodwracalność szkód oraz rodzaj naruszenia obowiązków
służbowych przez dróżniczkę. Za najważniejszą okoliczność łagodzącą -
obok braku konfliktów z prawem i okazanej skruchy - uznał przebaczenie
udzielone kobiecie przez ojca ofiary.

Prokuratura oskarżyła 50-letnią dróżniczkę Michalinę K., że 13 lutego
tego roku nie dopełniła ciążących na niej obowiązków w zakresie
bezpieczeństwa przejazdu i nadzorowania ruchu pociągów i doprowadziła
do zderzenia pociągu pospiesznego relacji Zielona Góra - Zamość z
samochodem osobowym fiat stilo, w wyniku czego kierowca samochodu
Janusz Kulig zginął. (PAP)

nexxt a ĂŠcrit :

| kolejarze domagają się także "równego traktowania przez państwo dróg
| publicznych i torów kolejowych w zakresie ich finansowania, zwiększenia
| bezpieczeństwa

serdecznie nawiam. do placenia przez kolejarzy podatkow od szyn
zwiekszonego o akcyze od paliwa



Przewoznicy placa za dostep do szyn (tzw. stawki PLK) i to tak chore
pieniadze, ze pewnie ucieszyliby mogac placic akcyze w paliwie zamiast tego.

oraz naklejek na parowozy towarowe. jak
rowniez do dobrowolnego nakazu instalowania katalizatorow na gagarinach,
rumunach i fiatach.



W okresie , kiedy produkowano w. wym. pojazdy nie bylo obowiazku
montowania katalizatorow, wiec podobnie jak w przypadku pojazdow
samochodowych katalizatorow by montowac nie trzeba.

oraz do dzielnego placenia OC przez kazdego
młotkowego.



Co ma mlotkowy do OC?

i do osobistego wspoluczestnictwa finansowego w budowie
kolejowej obwodnicy żuromina.



Kierowcy osobiscie finansuja obwodnice drogowe? Jakis nowy podatek
wprowadzili? ;)

ROWNEGO TRAKTOWANIA??????? za kazda naprawe swojego teigreka bedzie pan
maszynista placil, kiedy mu sie czop wyrwie z powodu nierownosci szyn? co
to za brednie ponure????



No co do bredni... Kierowca ciezarowki z firmy przewozowej tez placi z
wlasnej kieszeni za uszkodzenia autka?

Pozdrawia

[ Konrad Bagiński ]

"24 dziennikarzy zginelo w 2000 roku przy wykonywaniu obowiazków
zawodowych - podal w swoim raporcie amerykanski Komitet Obrony
Dziennikarzy (CPJ), obserwujacy sytuacje w zakresie wolnosci mediów na
swiecie."



A wiesz, ilu zginęło kierowców przy wykonywaniu obowiązków zawodowych?
Na pewno więcej. Niektórzy dziennikarze taki już mają zawód, że wtykają
nos w cudze sprawy. Nie ma się co dziwić, że nie każdemu to odpowiada.

Oczywiście, że można. Ale po to BP jest ubezpieczone, żeby nic ze swojej
kieszeni nie płaciło.



Poszkodowanego nie interesuje fakt, czy BP zapłaci z własnej kieszeni, czy dostanie
odszkodowanie od PZU. Umowa ubezpieczenia została zawarta pomiędzy BP a PZU i treść tej
umowy przesądza o zakresie odpowiedzialności PZU. Poszkodowany nie zna treści tej umowy,
nie wie czy jest ważna i tak naprawdę to nie ma to dla niego żadnego znaczenia. (o ile sprawca
jest wypłacalny :-))

Po skierowaniu pisma do BP przekaże ono je zakładowi ubezpieczeń (jest to z
pewnością jeden z warunków ubezpieczenia), który będzie współuczestniczył w
dalszym postępowaniu. Jeśli sąd orzeknie, że BP jest winne, to ubezpieczyciel
będzie musiał zapłacić odszkodowanie. Jeśli BP jest niewinne, to ani od zakładu
ubezpieczeń ani od BP nic się nie dostanie.



Może zaistnieć sytuacja, kiedy BP będzie zobowiązany do zapłaty odszkodowania, a PZU nie.
Będzie tak w przypadku gdy BP nie dotrzyma warunków umowy ubezpieczenia albo umowa
okaże się nieważna.

PZU nie musi współuczestniczyć w postępowaniu. Poszkodowany nie ma żadnego obowiązku
wdawania się w dyskusje z PZU. To jest właśnie różnica pomiędzy ubezpieczeniem OC
kierowców, gdzie zakład ubezpieczeń musi być stroną procesu o odszkodowanie za szkodę
objętą ubezpieczeniem OC. W przypadku OC kierowców nawet brak polisy u sprawcy nie
pozbawia poszkodowanego odszkodowania, bo wtedy odpowiedzialność przejmuje
Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny.

Pozdrawiam,
Alex

Jeszcze nie tak dawno było to prawdą. Obecnie zgodnie z ROZPORZĄDZENIEM
MINISTRA TRANSPORTU I GOSPODARKI MORSKIEJ z dnia 1 kwietnia 1999 r. w
sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego
wyposażenia:

§ 52. 1. Rower powinien być wyposażony:

1) z przodu  - w jedno światło pozycyjne barwy białej lub żółtej
selektywnej,
2) z tyłu - w jedno światło odblaskowe barwy czerwonej o kształcie innym niż
trójkąt oraz jedno światło pozycyjne barwy czerwonej, które może być
migające,
3) co najmniej w jeden skutecznie działający hamulec,
4) w dzwonek lub inny sygnał ostrzegawczy o nieprzeraźliwym dźwięku.

Stało się tak od wejścia w życie w/w rozporządzenia. Wcześniej faktycznie
rower miał mieć z tyłu stałe światło czerwone. Zmianę wymusiło życie,
podobnie jak z trzecim światłem hamowania, za które wcześniej nie jeden
kierowca zapłacił mandat albo pozbył się dowodu rejestracyjnego, a teraz
jest obowiązkiem w nowych pojazdach.

| To, że panowie policjanci nic nie zrobili to dziwne (może nie wiedzieli
| jak),

każdy ma obowiązek udzielenia Pierszej Pomocy więc zobaczymy czy któryś z
policjantów za to beknie czy nie? Znając nasze życie to dostanie nagane, a
na 90% to i tego nie.



Bynajmniej moim powyższym stwierdzeniem nie miałem zamiaru usprawiedliwić p.
policjantów! Wiem, że każdy ma obowiązek. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że
do szkoleń z zakresu PP w instytucjach, które nie są z nią bezpośrednio
związane przykłada się zbyt małą wagę. Czy policjanci są szkoleni w tym
samym stopniu jak strzelać oraz jak ratować? A myślicie, że zdający na prawo
jazdy będą umieli pomóc komuś, kogo przypadkiem rozjadą? Myślę, że nie,
mając na uwadze ile ośrodków szkolenia kierowców w Polsce posiada np.
fantomy. Trochę OT wyszło, ale trudno. BTW nie chodzi wcale, by któryś
beknął, czy dostał naganę, ja bym ich w zamian przeszkolił z zakresu PP. A
jeśli byli szkoleni, to usprawiedliwienia nie ma.

________________
pozdrawiam, Maciek

Czesc
Podczas nauki jazdy, powinny byc realizowane zajecia z zakresu I pomocy
medycznej.
Czy ktos wie jaki jest program - co powinno byc przekazane w czasie kursu?
(nie chodzi mi o dodatkowe kursy - prowadzone np. przez pck -osobno, dla
chetnych.)
Interesuje mnie konkretnie, czego maja sie nauczyc osoby, ktore robia
prawko:) Bo chyba jakis zakres jest?



w chwili obecnej nie ma konkretnego, jednolitego programu. niby jest
obowiazek prowadzenia okolo 2 godzin szkolenia - lecz roznie to wyglada w
roznych osrodkach kraju. nie bede komentowal ile teorii mozna sie nauczyc w
ciagu tak krotkiego czasu. o praktyce tez nie wspomne.
dobrze jesli ktoras szkola jazdy postara sie o lekarza-praktyka (a nie np.
emerytowanego okuliste) lub dobra pielegniarke (jednak nie srodowiskowa z
30-letnim stazem!) i chociaz cokolwiek probuje zrobic. czesto jednak nawet
ten obowiazek (wynikajacy z kodeksu drogowego) nie jest realizowany.
polski zwiazek motorowy stara sie o to, zeby kazdy kandydat na kierowce
przeszedl prawidlowy kurs ratownika drogowego. bedzie to - moim skromnym
zdaniem - trudna sprawa do przeskoczenia, gdyz:
1. dotychczas nie ma zapisu prawnego umozliwiajacego (a co dopiero mowic o
nakazie?) prowadzenie takich szkolen przez instruktorow rat. drog. pzm,
2. w kraju istnieje jedynie kilkanascie osrodkow szkolacych ratownikow
drogowych, a szkol jazdy sa setki.
dodam jeszcze, ze podstawowe szkolenie z zakresu pierwszej pomocy powinno
trwac 16 godzin. kurs rat. drog. pzm zajmuje 35 godzin.

pozdro
ape


Nie, lepiej goscia, ktory cale zycie doskonalil swoje umiejetnosci wyrzucic
na zbity ryj.



Nie przesadzaj! To się nie stało nagle. Ci kierowcy wiedzieli, co ich
czeka, jeśli nie zaczną się szkolić w zakresie ratownictwa medycznego.

Podnoszenie kwalifikacji zawodowych- tak, ale brak skrupułów
przy pozbywaniu sie oddanych pracownikow (bo za 1000 zl to ogromne oddanie,
wrecz desperacja)- zdecydowane nie!



Nie wiem, skąd takie dane o pensjach. Że są niewysokie, to wiadomo, ale
nie znam nikogo, kto by tak naprawdę dzisiaj zarabiał tyle, na ile
zasługuje. To nie jest wytłumaczenie.
Kierowcy podjęli (każdy indywidualnie) decyzję o niedoszkalaniu się i
ponieśli za to konsekwencje. Nie ma co z tego rozkręcać wielkiej afery.

Stare dziadki za kierownica karetki sa
podobni do lekarzy w erkach- niby wiek juz nie ten, ale jednak doswiadczenie
az powala. Wbrew pozorom jazda karetka to nie tylko jej prowadzenie, caly
szereg obowiazkow, jaki spoczywa na kierowcy czyni z niego moim zdaniem
nieodlaczny element zalogi zespolu wyjazdowego. Jasne, ze lepiej, zeby byl
nim przy okazji ratownik, ale z drugiej strony, co z tego ze gosc bedzie
mial ratownika medycznego, skoro z jezdzeniem u niego cienko, wbrew wlasnej
pewnie wygorowanej samoocenie?



Ale zrozum, że nie można tych dziadków trzymać do późnej starości, a z
drugiej strony nie urodzili się z tym doświadczeniem. Na miejsce starych
przychodzą nowi i jakoś to się kręci. nie wiem, co w tym dziwnego.

Rzeczywiscie nie mozna stracic takich uprawnien, poniewaz powyzsze kwestie
powinna regulowac ustawa o zawodzie ratownika, a takowa nie istnieje,
czyli
de facto nie mozna stracic uprawnien do wykonywania nieistniejacego
zawodu.
Pozdrawiam K(?)



A ile jest zawodow, ktore maja tzw. prawo wykonywania???  Niewiele przeciez
posiada cos takiego, a funkcjonuja :P  (prawo wykonywania zawodu maja np.
lekarz, pielegniarka, polozna, farmaceuta i moze jeszcze kilka; a zawodow
jest bardzo wiele - czyli np. pani fryzjerka nie ma prawa wykonywania
zawodu?; a kierowca ma prawo wykonywania zawodu czy nie?a jak jest z
informatykiem informatyk? mozna tak wymieniac b. dlugo)
Zawod ratownik medyczny ISTNIEJE. Przeciez ci ludzie pracuja!, sa
zatrudniani. Wszystko zalezy od dobrej woli dyraktorow szpitali.
Nie ma na razie zakresu obowiazkow ratownika medycznego, tzn. co moze
wykonywac.Co jest bezsensowne! Ale mam nadzieje, ze juz niedlugo wszystko
sie wyprostuje i wyjasni; bo jak dlugo mozna to przeciagac??
pozdrawiam
ania


A ile jest zawodow, ktore maja tzw. prawo wykonywania???  Niewiele
przeciez posiada cos takiego, a funkcjonuja :P  (prawo wykonywania
zawodu maja np. lekarz, pielegniarka, polozna, farmaceuta i moze
jeszcze kilka; a zawodow jest bardzo wiele - czyli np. pani fryzjerka
nie ma prawa wykonywania zawodu?; a kierowca ma prawo wykonywania
zawodu czy nie?a jak jest z informatykiem informatyk? mozna tak
wymieniac b. dlugo) Zawod ratownik medyczny ISTNIEJE. Przeciez ci
ludzie pracuja!, sa zatrudniani. Wszystko zalezy od dobrej woli
dyraktorow szpitali. Nie ma na razie zakresu obowiazkow ratownika
medycznego, tzn. co moze wykonywac.Co jest bezsensowne! Ale mam
nadzieje, ze juz niedlugo wszystko sie wyprostuje i wyjasni; bo jak
dlugo mozna to przeciagac??



ZTCW to Sąd może prawomocnym wyrokiem zabronić wykonywania
(jakiegokolwiek?) zawodu przez określony czas.

K.

Nie macie wrazenia ze telewizja bawi sie kosztem kierowcow. Co to za pytania
zadaje policja? Przeciez to dziala jak plachta na byka! Jakie policja ma
prawo na takie przesluchiwanie kierowcow? Dogadywanie?

Czy ktos sie orientuje jakie obowiazki ciaza na kierowcy i jaki zakres
mozliwosci ma policjant podczas takiej kontroli? Czy mozna odmowic
nagrywania przez TV?

R/


Czy ktos sie orientuje jakie obowiazki ciaza na kierowcy i jaki zakres
mozliwosci ma policjant podczas takiej kontroli? Czy mozna odmowic
nagrywania przez TV?



Na tej grupie kiedyś ktoś opisywał przypadek gdzie się nie zgodził aby
kamerzysta (czy ktokolwiek inny oprócz Policji) był świadkiem i IMO to
jest rozsądne wytłumaczenie, bo nie wierzę, że każdy ma prawo tak sobie
usiąść obok Ciebie w radiowozie i słuchać Twoich zeznań (czy jak to się
tam nazywa).

pozdr.
stebi

Użytkownik "Tomasz Gwiazdowski"

Czy ktos sie orientuje jakie obowiazki ciaza na kierowcy i jaki zakres
mozliwosci ma policjant podczas takiej kontroli? Czy mozna odmowic
nagrywania przez TV?



Policja musi miec zgode sadu na upublicznienie twojego wykroczenia i na
upublicznienie
mandatu nalozonego na ciebie. Wystarczy to dobrze wyegzekwowac i po temacie.
Kiedys chwycili kierowce z naszej firmy i sie postawil i w sumie wywalczyl,
ze pan z kamera i
pani z tv odeszli sobie na papierosa.

Mnie intryguje zawsze opcja co zrobi policja gdy w obecnosci kamer ktos
powie jej ze
slyszal ze mozna im dac w lape ? :)


Użytkownik "Tomasz Gwiazdowski"
| Czy ktos sie orientuje jakie obowiazki ciaza na kierowcy i jaki zakres
| mozliwosci ma policjant podczas takiej kontroli? Czy mozna odmowic
| nagrywania przez TV?
Policja musi miec zgode sadu na upublicznienie twojego wykroczenia i na
upublicznienie
mandatu nalozonego na ciebie. Wystarczy to dobrze wyegzekwowac i po
temacie. Kiedys chwycili kierowce z naszej firmy i sie postawil i w
sumie wywalczyl,  ze pan z kamera i
pani z tv odeszli sobie na papierosa.
Mnie intryguje zawsze opcja co zrobi policja gdy w obecnosci kamer ktos
powie jej ze
slyszal ze mozna im dac w lape ? :)



ROTFL !

Najlepiej zareagować tak :

Wsiadasz do radiowozu i "nie widząc" kamerzysty rzucasz od niechcenia : "A
witam panie władzo ! Znowu stówka bez kwitu ?"

Pozdr
Wieca

Straż miejska JEST uprawniona do wystawiania mandatów. A skoro kierowca
sam
się przyznaje do popełnienia wykroczenia, mają obowiązek wystawić mandat.



to jakas stara koncepcja - confessio est regina probationem -
zatrzymales sie wacpan na modelu praworzadnosci z wczesnych
latach 50 tych :-) straz miejska jest uprawniona to wystawiania
mandatow ale nie na podstawie prawa o ruchu drogowym ... to
troche tak jakby straz graniczna wlepiala mandaty z zakresu
prawa budowlaneog :-) nie chce mi sie zasadniczo odnawiac dyskusji
bo jest rozstrzygniecie TK - chodzilo mi tylko o to czy wyrok
zostawił jakas furtke na domaganie sie zwrotu ukradzionych
pieniedzy ...

tez pozdrawiam :-)
Pozdrowienia, Waldek Godel
awago.maupa.orangegsm.info, awago.maupa.telekomunikacja.org
Jeżeli nie ma dowodu, to istnieje poważna przesłanka, że taki dowód może
istnieć - Jacek Kurski





| !
| Goscia aresztowali !
A kierowcę ?
Niezależnie od przeprowadzacza - to było przejście ...



Jesli obrazenia powoduja dysfunkcje organizmu ponizej 7 dni to mamy do
czynienia z wykroczeniem - prokurator zaczyna sie od osmego dnia
leczenia osoby poszkodowanej. Jak byl trzezwy - odpowiada jak za
wykroczenie. Natomiast "przeprowadzacz" wykonywal obowiazki sluzbowe
polegajace na kierowaniu (w zakresie w jakim PoRD go upowaznia) ruchem
drogowym - i tu za samo bycie "po spozyciu" juz podpada pod
prokuratora.

| Dziewczynce na szczescie nic sie nie stalo !
I to jest tak naprawdę najważniejsza informacja :-)



I tlumaczy czemu kierujacy poszedl wolno - sprawe rozpatrza, grzywne
za niezachowanie nalezytej ostroznosci wlepia...


| 1. Pod dystrybutor samochód może podprowadzić tylko kierowca
| (pasażerowie muszą pozostać w strefie bezpieczeństwa)
| 2. Przed nalaniem LPG pracownik ma obowiązek sprawdzić:
| - aktualny wpis do DR o przeglądzie instalacji LPG
| - stan instalcji
| - homologację zbiornika
| - działanie zaworu odcinającego

Formalnie taka instrukcja nie chroni stacji, bo np zalecenie, że w
aucie ma być tylko kierowca, nie ma żadnego umocowania prawnego.
Rozmawiałem na ten temat ze strażakiem, biegłym w tych sprawach.
Pozostałe punkty są nierealne!!!
A w ogóle to chyba nie ma obowiązku wozić ze sobą świadectwa
homologacji zbiornika? To sprawdzają przy przeglądzie. Jak ma równiez
sprawdzić działanie zaworu odcinającego? Czy ma do tego przyrządy?
Jak nie ma to właściciel stacji będzie w razie czego odpowiadał.
Andrzej



Tak czy inaczej będzie odpowiadał własciciel. Bo "nalewacz" to jego
pracownik. Było sobie zatrudniać sumennych pracowników. Więc dziwne to.
Natomiast brak przyrządów do sprawdzenia nie zwolni pracownika z
odpowiedzialności - powinien odmówic wykonania "czynności służbowych",
z powodu braku tychże narzędzi... Tyle że będzie odpowiadał w
ograniczonym zakresie.

| Bo może być w sumie tak;
| -auto pracodawcy i pracownicy nim dojeżdżają,



jezeli auto jest pracodawcy i sluzy do dowozu pracownikow, to sprawa
prosta. Jeden z pracownikow-kierowca samochodu ma w zakresie obowiazkow
sluzbowych (m.in.) stanowisko kierowcy w firmie. I podwozi innych
pracownikow w ramach wykonywania pracy.

Tylko trzeba sie dowiedziec, czy osoba wykonujaca zawod kierowcy (nawet
samochodu osobowego) nie musi przypadkiem przechodzic jakis innych badan
lekarskich i/lub szkolen.


| Bo może być w sumie tak;
| -auto pracodawcy i pracownicy nim dojeżdżają,

jezeli auto jest pracodawcy i sluzy do dowozu pracownikow, to sprawa
prosta. Jeden z pracownikow-kierowca samochodu ma w zakresie obowiazkow
sluzbowych (m.in.) stanowisko kierowcy w firmie. I podwozi innych
pracownikow w ramach wykonywania pracy.

Tylko trzeba sie dowiedziec, czy osoba wykonujaca zawod kierowcy (nawet
samochodu osobowego) nie musi przypadkiem przechodzic jakis innych badan
lekarskich i/lub szkolen.



Czyli tak powiedzmy najczyściej to by było;
-jeśli auto jednego z pracowników, to żeby mu rozpisywać delegację na nie,
-jasli auto pracodawcy uwględnić w obowiązkach pracownika stanowisko
kierowcy,

Bartek


| Ach, czyli nie dość, że chcesz karać palaczy wyższą składką, to jeszcze
| utrzymać dla nich przymus ubezpieczenia?
Po pierwsze nie pisz o karaniu, bo nie o to chodzi.
Po drugie w kwestii przymusu jeszcze nic nie pisałem.
Ale owszem, taki obowiązek powinien być. Podobnie jak istnieje
obowiązkowe OC np. dla kierowców czy niektórych zawodów.
Ale powinien być możliwy wybór ubezpieczyciela i zakres
ubezpieczenia przy zachowaniu obowiązkowego minimum.



OC to ubezpieczenie w którym ubezpieczasz nie siebie, tylko kogoś. Dlatego
jest obowiązkowe, gdyż nie masz żadnego intersu w tym żeby płacić składkę
na czyjeś ubezpieczenie, jednak wszyscy mamy interes w tym żeby być
ubezpieczonymi. Tzw. dylemat więźnia, inaczej niż przez obowiązek nie da
się go rozwiązać.

Zupełnie co innego i nie ma żadnego związku z ubezpieczeniem zdrowotnym.



| Ach, czyli nie dość, że chcesz karać palaczy wyższą składką, to jeszcze
| utrzymać dla nich przymus ubezpieczenia?
| Po pierwsze nie pisz o karaniu, bo nie o to chodzi.
| Po drugie w kwestii przymusu jeszcze nic nie pisałem.
| Ale owszem, taki obowiązek powinien być. Podobnie jak istnieje
| obowiązkowe OC np. dla kierowców czy niektórych zawodów.
| Ale powinien być możliwy wybór ubezpieczyciela i zakres
| ubezpieczenia przy zachowaniu obowiązkowego minimum.

OC to ubezpieczenie w którym ubezpieczasz nie siebie, tylko kogoś. Dlatego
jest obowiązkowe, gdyż nie masz żadnego intersu w tym żeby płacić składkę
na czyjeś ubezpieczenie, jednak wszyscy mamy interes w tym żeby być
ubezpieczonymi. Tzw. dylemat więźnia, inaczej niż przez obowiązek nie da
się go rozwiązać.

Zupełnie co innego i nie ma żadnego związku z ubezpieczeniem zdrowotnym.



Nie do końca, w przypadku ubezpieczeń zdrowotnych ten wariant też może
wystąpić - ochrona przed chorobami zakaźnymi. Dlatego ubezpieczenie
zdrowotne też musi być obowiązkowe [przynajmniej w pewnym podstawowym,
obejmującym leczenie chorób zakaźnych, zakresie].

Grzesiek

detmike:
| Winny jest kierowca z Niemiec spowodowania



wypadku-przestepstwo:sprawa
| karna
| Sprawa bezdyskusyjna!
| Mial obowiazek wczesniejszego upewnienia sie czy jego manewr nie
| spowoduje zajechania drogi lub innych zagrozen.

ok. jest/bedzie niezdolnosc do pracy
ale kwestia winy to chyba do omowienia
w koncu nie wiadomo jak szybko jechal, czy byl oswietlony, czy
podjal
bezpieczny manewr
czemu nie ostrzegl kierowcy z kolumny sygnalem dzwiekowym i



swietlnym itd.

Do tego jest potrzebny biegly z zakresu ruchu drogowego/techniki
motoryzacyjnej
i oczywscie dochodzenie.

Pisalem jakie pytania do bieglego.

M.


detmike:
| Winny jest kierowca z Niemiec spowodowania
wypadku-przestepstwo:sprawa
| karna
| Sprawa bezdyskusyjna!
| Mial obowiazek wczesniejszego upewnienia sie czy jego manewr nie
| spowoduje zajechania drogi lub innych zagrozen.

| ok. jest/bedzie niezdolnosc do pracy
| ale kwestia winy to chyba do omowienia
| w koncu nie wiadomo jak szybko jechal, czy byl oswietlony, czy
podjal
| bezpieczny manewr
| czemu nie ostrzegl kierowcy z kolumny sygnalem dzwiekowym i
swietlnym itd.

Do tego jest potrzebny biegly z zakresu ruchu drogowego/techniki
motoryzacyjnej
i oczywscie dochodzenie.

Pisalem jakie pytania do bieglego.



to jeszcze pytanko.
czy bieglego powoluje strona prywatnie wedlug wlasnego wyboru czy
bezstronnie sad ?
J,.

| ale wtedy policja zabiera ze soba 2 innych cywilnych adminow, kogos ze
| swojego wydzialu informatyki i no problem
no ale co to zmienia? Szczerze mowiac, usuniecie pewnych rzeczy mozna zalatwic
dosc szybko :) eee, jednym poleceniem? Np piraci na gieldach mieli rezydentnie
zaladowany program, ktory po nacisnieciu ctrl-cos-f12 blyskawicznie
zamazywal dysk :)



niepotrzebnie wynajdujesz problemy
jest juz orzecznictwo od lat i jakos te sprawy zostaly orzekane
czy sie roznia dowody w IT od dowodow w wypadkach samochodowych ?

Samochod po wypadku tez mozna przesunac, kierowcy sie moga zamienic itd.,
sprawca moze uciec z miejsca wypadku,
ale to nie przeszkoda, aby probowac ustalic sprawce wypadku
i jakos to sie dokonuje od dziesiatkow lat.

no wszystko pieknie, ale pokaz mi _polska ustawe_, ktora o tym mowi.
Bo w takim razie mozemy karac smiercia za niektore rzeczy, bo w usa to
robia :)  NIE PODLEGAMY POD PRAWO USA, Nowej Zelandii czy kogokolwiek.
Jesli cos nie jest zapisane w polskim prawie, dla polskich sadow sie nie
liczy.



Ja nie mowilem o karach, ale o zakresie odpowiedzialnosci.
Jezeli masz manual do softu to obowiazuje on na calym swiecie, niezaleznie od
lokalnych regulacji.
Podobnie jest z adminami.
Zakres obowiazkow i odpowiedzialnosci jest podobny na calym swiecie.


niepotrzebnie wynajdujesz problemy
jest juz orzecznictwo od lat i jakos te sprawy zostaly orzekane
czy sie roznia dowody w IT od dowodow w wypadkach samochodowych?

Samochod po wypadku tez mozna przesunac, kierowcy sie moga zamienic itd.,
sprawca moze uciec z miejsca wypadku,
ale to nie przeszkoda, aby probowac ustalic sprawce wypadku
i jakos to sie dokonuje od dziesiatkow lat.



bo zostaja _slady_, ktore jest ciezko zatrzec. Ale czasem sie udaje, spojrz,
ze ciagle sa przestepstwa bez wykrytego sprawcy.

A ja pokazalem, ze praktycznie bezproblemowo da sie zatrzec slad w sieci
badz spreparowac falszywy, zeby kogos oskarzyc... I co?

Ja nie mowilem o karach, ale o zakresie odpowiedzialnosci.
Jezeli masz manual do softu to obowiazuje on na calym swiecie, niezaleznie od
lokalnych regulacji.
Podobnie jest z adminami.
Zakres obowiazkow i odpowiedzialnosci jest podobny na calym swiecie.



he? moment, nie mowimy tu o obowiazkach (raz na 10 lat robic backup), lecz
o _odpowiedzialnosci_. Bardzo prosze o powrot do tematu :)

honey

Wiesz co niektórzy jak np. kierowcy z kategorią C+E składaja po prostu
wypowiedzenia zamiast strajkowac i w wiekszosci przypadków pracodawcy
sie godza na podwyzki.



Na kolei tak nie jest. Nikt sie nie przejmuje grozba odejsca z pracy - jedynie
koledzy takiej osoby maja przerabane, bo przejmuja jej obowiazki. Od jakiegos
czasu to normalna sytuacja, nowych pracownikow jest bardzo malo (nie dziwie
sie, kto za takie pieniadze chcialby pracowac), a ci co zostaja, maja znacznie
wiekszy zakres obowiazkow.
Bardzo ladnie to widac na codzien, w pociagach. Druzyna ktora powinna sie
skaldac z dwoch - trzech osob, ma czesto tylko kierownika. A poza obszarem
widocznym dla zwyklego pracownika jest jeszcze gorzej..
Naprawde uwazam, ze jakies dowartosciowanie ludzi poprzez wieksze place (a nie
oscylujace ciagle na poziomie minimalnych!) mialoby dobre skutki dla calej
kolei - zmotywowaloby ludzi, moze byliby mlodzi, chetni do pracy?

DF


| Wiesz co niektórzy jak np. kierowcy z kategorią C+E składaja po prostu
| wypowiedzenia zamiast strajkowac i w wiekszosci przypadków pracodawcy
| sie godza na podwyzki.

Na kolei tak nie jest. Nikt sie nie przejmuje grozba odejsca z pracy - jedynie
koledzy takiej osoby maja przerabane, bo przejmuja jej obowiazki. Od jakiegos
czasu to normalna sytuacja, nowych pracownikow jest bardzo malo (nie dziwie
sie, kto za takie pieniadze chcialby pracowac), a ci co zostaja, maja znacznie
wiekszy zakres obowiazkow.



Przerost zatrudnienia jest naprawde duzy. Sek w tym ze czesto jest tak
ze zatrudnienienie maleje w czesci utrzymaniowej/produkcyjnej a nie w
biurach i to jest problem.

Bardzo ladnie to widac na codzien, w pociagach. Druzyna ktora powinna sie
skaldac z dwoch - trzech osob, ma czesto tylko kierownika. A poza obszarem
widocznym dla zwyklego pracownika jest jeszcze gorzej..



Obsluga konduktorska smialo moze skladac sie z 1 osoby w wiekoszsci
pociagow w tym podmiejskie w porze dziennej i IC)

Kiedys znajomy opowiadal jak jeden z jego przyjaciol mial przejac
szpital ktory mial zarabiac (umowy z NFZ warunki jak inne szpitale).
Poszedl do zalogi i powiedzial dostajecie 50% podwyzki i pracujecie.

Niemal polowa nie zaakceptowala warunkow i sie zwolnila druga dostala
50% wieksze pensje i wziela sie za robote. Dzis zaloga jest zadowolona
ma szkolenia, lekarze maja sponsorowane wyjazdy i kursy,  a szpital
przynosi zyski. Na kolei jest ten sam problem. Fundusz plac nie
jest elastyczny i na dobra sprawa premiuje miernote.

Bo" karetkami" to jest  białymi samochodami z niebieskim paskiem i kogutem
dysponuje nawet dom opieki społecznej !! do wożenia ziemniaków chyba? i
prawie każdy szpital i różni się to do taksówki tym, że taksówka musi mieć
apteczkę a taki pojazd nie
fotz



----------------------------------

łączności), lekarka (która składała Przysięgę Hipokratesa i na pewno
wiedząca lepiej od przypadkowego przechodnia - czyli mnie, co należy w
takiej sytuacji zrobić), nosze....
Że nie była to karetka W (wypadkowa) z chirurgiem "na pokładzie" i całym
"arsenałem" sprzętu, leków itepe, nie ma wg. mnie najmniejszego znaczenia.
Bądź co bądź, nie tylko lekarz, lecz nawet kierowca samochodu oznakowanego
jako samochód służby zdrowia, czy przypadkowy przechodzień, ma (zgodnie z
ustawą) obowiązek udzielić pomocy poszkodowanemu w zakresie swoich
możliwości i umiejętności, a już na pewno nie może jej w sposób wulgarny
(używane słowa) odmawiać.
To by było chyba tyle....
Witam
Ja jeszcze w sprawie noszenia, owszem kobiety moga nosic 15 kg, ale faceci
tylko troche wiecej z tego co pamietam do 20 - 25. Ja sobie wypraszam by
jakis dyrektorzyna nakazywal mi noszenie 100 kg pacjetow w jednej rece, a w
drugiej walizki. Sam pracuje w zespole, gdzie na jednej ze zmian jest
dziewczyna, nosi w miare mozliwosci razem ze wszystkimi i nigdy nie bylo
sytuacji by odmowila targania z powodu "... bo jestem kobieta to nie bede
nosila". Jest jeszcze jedna sprawa, nie wiem jaki bywa zakres obowiazkow w
roznych miastach, ale we Wrocku zarowno ratownik jak i pielegniarka w
swietle zakresu obowiazkow nie maja noszenia pacjentow, a jedynie nadzor nad
pacjentem w trakcie transportu :) Jedyna osoba ktora w mysl takich
dokumentow powinna nosic pacjenta to .. kierowca :). Na zakonczenie mam
jeszcze jedno pytanie, dlaczego w pogotowiu zatrudnia sie kobiety - lekarzy,
jezeli sklad zespolow zostanie zmniejszony to lekarz bedzie wrecz zmuszony
do noszenia noszy.

Pozdrawiam Krzysiek(?)


To Ty musisz mieć odliczoną kwotę - kierowca/motorniczy nie ma
obowiązku wydawać Ci reszty i może nie sprzedać biletu.



Czy jest do tego jakaś podstawa prawna w regulaminie MZK (czy jak to się tam
nazywa)?
Na mój gust, kierując się ogólnymi przepisami prawnymi w zakresie handlu,
jeśli MZK (za pośrednictwem kierowcy) oferuje sprzedaż biletów, to jego
obowiązkiem jest tę sprzedaż umożliwić. Między innymi poprzez możliwość
wydania reszty.

Pewnego razu Przemyslaw Popielarski sie nie bal i nastukal w klawiaturke,
co nastepuje...

| podobno nie ma obowiazku jezdzenia w kasku.

Nie podobno, tylko na pewno. Byly tylko takie plany na kolejny glupi
martwy przepis.



glupi wcale nie jest, bo zwieksza bezpieczenstwo rowerzysty, a co sie z tym
wiaze, ogranicza koszty ewentualnej opieki medycznej. i dlaczego od razu
martwy??? albo to taki wielki problem dla policjanta zatrzymac rowerzyste
jadacego bez kasku??? przeciez to podobno przepis jest martwy, a nie
policjant...

| a co do swiatel, to tez ciekawe, czy nawet za dnia musze miec lampke?

Musisz. Par. 53 rozporzadzenia mininistra infrastruktury z 31.XII.2002 w
sprawie warunkow technicznych pojazdow oraz zakresu ich niezbednego
wyposazenia. Ale co tam to rowerzystow obchodzi, gdy leje sie rowno na
wszystkie mozliwe drogowe przepisy, a jesli ktoregos sie nie zlamie, to
tylko przypadkiem.



dzieki za wskazowke, ale nie przesadzaj i nie uogolniaj. a jesli juz
koniecznie musisz - porownaj bezpieczenstwo, efektywnosc i stosowanie sie do
przepisow wsrod dwoch populacji: kierowcow i rowerzystow. ale juz nie na
grupie, bo z mojej strony EOT.


(...)

Mowiac powaznie, uwazam, ze autobusy z nieszczelnym ukladem wydechowym,
walace spalny do wnetrza, to skandal i narazanie zdrowia ludzi za ich
wlasne pieniadze.



Skandal, ależ skandal. Jakoś nigdy takiego nie spotkałem.

Jezdza w tych zuzlach malenkie dzieci, ludzie z roznymi
klopotami zdrowotnymi, a zreszta...



W nocnych to pewnie znakomita większość. W szczególności
maleńkich dzieci - wracały z Hybryd?

Najzdrowszy czlowiek nie bedzie
sie czul dobrze po kilkunastu minutach spedzonych
w takich wyziewach.



Z całą pewnością. Zły ZTM (MZA o to nie podejrzewam)
z całą pewnością wprowadził obowiązek odprowadzania spalin
do kabiny pasażerskiej.

Juz nie wspomne o komforcie i narazaniu zdrowia kierowcy,
ktory siedzi w tej komorze gazowej wiele godzin.



Skoro kierowcy jakoś to przeżywają (poruszając się godzinami
w warunkach ruchu miejskiego) to nie sądzę, by prawdą były
twoje opowieści. W maskach ich nie spotkałem.

Pisalam kiedys do ZTM-u w tej sprawie, po przejazdzce jakims
lomoczacym luzno domocowanymi blachami truchlem,
w ktorym po prostu nie dalo sie oddychac, no ale
oczywiscie, bez odpowiedzi, jak zawsze.



Pisać trza umić - argumenty przedstawiać również. Na dobrą sprawę
mogłaś zadzwonić na Policję. Ta kontroluje stan pojazdów, jeżeli
są wystarczające przesłanki w tym zakresie.


epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Andrzej Rosa"
| | Jakieś wiarygodne wyliczenia oczywiście zaraz przedstawisz?
| | Ministerstwo tyle kłapnęło - że niby nie przejmujcie się to grosze są.
| | Bo są.  0.1 KW (niech będą dwie dziesiąte) to _są_ grosze.  Za to jak
| | wyglądam zza tira i sylwetka samochodu na sąsiednim pasie nie ma
| | świateł, to znaczy że facet też kogoś wyprzedza i mogę lecieć.
| Jassssne. Co się nie świeci, tego nie ma na drodze :-/
| Witamy w świecie niewidzialnych rowerzystów.
| Jak ktoś się martwi, to niech we własnym zakresie zadba o odpowiedni
| strój czy nawet błyskającą latarkę.

W dupie mam błyskające latarki. Rowerzysta nie ma obowiązku być
oświetlony przez cały dzień, a przez obecne przepisy robi się
niewidoczny.



Niewidoczny robi się z własnego wyboru, bo ma błyskające latarki tam
gdzie kierowcy mają rowerzystę.

BTW - zgodnie z twoim podejściem powinienem też być przeciw.  Jeżdżę
motocyklem, które do tej pory się na drodze wyróżniały (my mieliśmy
obowiązek jazdy na światłach od dawna).  

epsilon$ while read LINE; do echo "$LINE"; done < "Andrzej Rosa"

| | | Jakieś wiarygodne wyliczenia oczywiście zaraz przedstawisz?
| | Ministerstwo tyle kłapnęło - że niby nie przejmujcie się to grosze są.
| | Bo są.  0.1 KW (niech będą dwie dziesiąte) to _są_ grosze.  Za to jak
| | wyglądam zza tira i sylwetka samochodu na sąsiednim pasie nie ma
| | świateł, to znaczy że facet też kogoś wyprzedza i mogę lecieć.
| Jassssne. Co się nie świeci, tego nie ma na drodze :-/
| Witamy w świecie niewidzialnych rowerzystów.
| Jak ktoś się martwi, to niech we własnym zakresie zadba o odpowiedni
| strój czy nawet błyskającą latarkę.
| W dupie mam błyskające latarki. Rowerzysta nie ma obowiązku być
| oświetlony przez cały dzień, a przez obecne przepisy robi się
| niewidoczny.
Niewidoczny robi się z własnego wyboru, bo ma błyskające latarki tam
gdzie kierowcy mają rowerzystę.

BTW - zgodnie z twoim podejściem powinienem też być przeciw.  Jeżdżę
motocyklem, które do tej pory się na drodze wyróżniały (my mieliśmy
obowiązek jazdy na światłach od dawna).  



Wiesz, trochę innej klasy problemem jest włączenie świateł (założenie
odpowiedniej mocy) w motocylklu, a innej - założenie do roweru
oświetlenia sensownej mocy.


a poza tym to chyba nie zrozumiales o co chodzilo...
wiem ze w Poznaniu jest jak piszesz... sporo jezdze po calej Polsce i nie tylko...
mam natomiast dziwne przeczucie (ba jestem prawie pewien)
ze ci co tak najbardziej zabierali glos w powyzszej sprawie
nie byli z zadnego z ruchliwszych miast Polskich :-)
dlatego chcialem aby to oni zastanowili sie nad moim postem, a nie ci
co maja to na codzien ;-) bez wzgledu na to czy sa sz poznania czy
wwy :-)



Zrozumialem, zrozumialem... moja replika wynikala poniekad rowniez
z osobistych rozmow ze znajomymi z Wawy. Ja wprawdzie nie jezdze
zbyt wiele po duzych obcych miastach (z zakresu obowiazkow sluz-
bowych wynikaja czeste wizyty w mniejszych osrodkach miejskich),
jednakze nie zauwazylem jakichs "prawidlowosci" w zachowaniach
kierowcow slaskich, warszawskich, trojmiejskich etc etc...
A co najsmieszniejsze (nie chce generalizowac) czesciej zaskaki-
wany jestem "niekonwencjonalnym" ;-))) zachowaniem kierowcow w
malych miastach. Szczytem mocnych wrazen byl niedawny pobyt w
Koszalinie, gdzie podczas kilku jazd po miescie (na domiar zle-
go nie swoim samochodem) wydzielilo sie tyle adrenaliny, ile w
Poznaniu rozklada sie na tydzien... ;-))) ale moze to przypadek.

Słupek z rozkładem nie musi zawierać znaku D-15,



Nie musi i moim zdaniem nie powinien, ale jednocześnie zgodnie z Ustawą o
transporcie drogowym tylko na przystanku oznaczonym takim znakiem kierowcy
wolno się zatrzymać. Natomiast ustawienie znaku D-15 rzeczywiście leży
zgodnie z prawem w zakresie obowiązków w gestii zarządcy drogi.

Pojęcie "teren kraju i zagranica" jest zbyt ogólne. Przy tak sformowanym miejscu wykonywania obowiązków pracownik ma prawo do roszczenia o pokrycie kosztów związanych z delegacją przy każdym wyjeździe mówi okręgowy inspektor pracy w Warszawie. I choć takie określenie ma najczęściej na celu uniknięcie przez pracodawców kosztów i procedur związanych z podróżą służbową w praktyce jest odwrotnie.
W umowie o pracę konieczne jest bowiem podanie konkretnego obszaru wykonywania obowiązków, np. gminy, powiatu, województwa lub regionu geograficznego. Bez takiego zapisu w umowie, każdy wyjazd pracownika, niezależnie od odległości, jaką ma do pokonania, może być uznany za delegację. Dotyczy to drogi, jaką kierowca musi pokonać, by dotrzeć np. do właściwego województwa, oraz kilometrów pokonanych na jej terenie. A to dlatego, że za podróż służbową uważa się "wykonywanie zadania określonego przez pracodawcę poza miejscowością, w której znajduje się stałe miejsce pracy zatrudnionego". Gdy brak jasnego określenia miejsca wykonywania pracy, za podróż służbową uznaje się każdy wyjazd. W konsekwencji pracodawca musi ponosić koszty związane z delegowaniem pracownika. Co zrobić, aby ich uniknąć?
W jakiej sytuacji wyjazd kierowcy należy uznać za wyjazd służbowy, za który pracownikowi należą się diety?. Aby uniknąć wydatków związanych z częstymi wyjazdami kierowcy, a wynikających także ze zbyt ogólnego zapisu w umowie o pracę, najkorzystniej jest sformułować zakres terytorialny najczęstszych kursów kierowców, np. związanych z miejscami, w których firma ma największą liczbę kontrahentów.
Patron patronowi nie rowny... Mnie patron oprocz obowiazkow sluzbowych dal naprawde wiele bardzo cennych wskazowek na temat tej pracy i w zakresie jazdy autobusem z ludzmi - bo przeciez na kursie prawa jazdy jedynym pasazerem jest instruktor, a jazda z pelnym salonem to zupelnie inna bajka.
Poniewaz patron mial na stanie Ikarusa, to jezdzilismy tylko Ikarusami, wiec nie mialem okazji nauczyc sie np. obslugi gniota, skrecania pchaczem czy wlasnie programowania sterownikow R&G. Nie moge miec do niego pretensji, bo wiele razy prosil dyspozytora przed wyjazdem, zeby dal mu Mana czy Jelcza, bo ma praktykanta i chce go nauczyc, ale oczywiscie zawsze zawsze slyszal dwa magiczne slowa "brak mozliwosci"...
Pozwyzszych rzeczy nauczylem sie juz pozniej w praktyce - zawsze znalazl sie wsrod kierowcow ktos chetny do pomocy przy obsludze gniota, a kiedy pierwszy raz bralem zmiane na Manie, to koles ze zmiany A specjalnie przejechal ze mna spory kawalek trasy, zeby mi wytlumaczyc i pokazac, jak sie tym zakreca... Zaliczylem pare kraweznikow i jakos sie nauczylem
Wszystko sie da zrobic, ale czasem z wielu przyczyn patron mimo szczerych checi nie jest w stanie wytlumaczyc wszystkiego. Tudziez mamy do czynienia ze slawnym "brakiem mozliwosci"
A sprawdzałeś oświetlenie przed wyjazdem z zajezdni? Bo to chyba nalezy do obowiązków... tzw OC przed wyjazdem (olej, borygo, oświetlenie itp)...


Pokaż mi kierowcę, który robi dokładnie OC z "Zakresu obowiązków..." przed każdym wyjazdem. Tam jest tego tyle wymienione, że chyba z godzinę by to zajęło.
Ja nie sprawdzam świateł itp. Po to jest kanał, mechanicy i tzw. OC, żeby wóz wyjeżdżał na miasto sprawny
Pokaż mi kierowcę, który robi dokładnie OC z "Zakresu obowiązków..." przed każdym wyjazdem. Tam jest tego tyle wymienione, że chyba z godzinę by to zajęło.
Ja nie sprawdzam świateł itp.



Widać, że nigdy nie robiłeś OC... Mnie OC w Ikarusie ze sprawdzeniem świateł, boryga, pasków, oleju oraz paliwa zajmuje 10 minut. To nie jest dużo, ale trzeba chcieć... W Solarisach to właściwie nic nie trzeba sprawdzać oprócz nowych rys, bo resztę robi komputer, który usterki wyświetli na wyświetlaczu. A z tym wczorajszym przejazdem przez myjkę to się udałeś Musiałem aż cofać i wjechać na tą pierwszą, bo tak lamersko przejeżdżałeś przez myjkę O kanale OC nie będę już wspominał nawet
W żadnym z postów nie napisałem, że mi ta jazda przeszkadza. Gdybyś przeanalizował moje wypowiedzi dokładniej wywnioskowałbyś, że staram się być neutralny czy ma to zostać czy też i nie(nie neguję ani nie zalecam). Natomiast napisałem, że osobiście (w duchu) twierdzę tak i tak, ale moje zdanie jako jednostki, nawet tam gdzie mogę mieć ewentualny wpływ na losy tego przepisu się nie liczy. Decyzję natomiast co do używania dalej po ewentualnym zniesieniu tego obowiązku, pozostawiam uczestnikom dróg i aktualnych warunkach panujących na drodze.

Co do ustawienia świateł to wierz mi, że nie trwa to 30 sekund, zwłaszcza jak już nie ma zakresu regulacji na silniczku w przypadku sejka-wtedy trzeba kombinować z ruchem lampy jako całości na śrubach.

PS. Jeżdżę na światłach mijania cały czas i to na dodatek na zwykłych żarówkach, które montują aktualnie do nowych samochodów w salonie(są bardziej trwałe od tuningowanych i mają przeźroczystą bańkę). Natomiast odkąd mam nowe reflektory, to widać naprawdę dużo więcej niż za starych-nawet dobrze umytych. Regulacji pionowej wiązki światła mam teraz w pełni sprawną, więc na bieżąco jestem wstanie ustawić światła w parę sekund pokrętłem zależnie od obciążenia (standardowo jeżdżę na pozycji nr 1-zerowa pozycja mimo ustawienia świateł w skp, potrafiła oślepiać średniego wzrostu kierowców siedzących przy podłodze np. w civicach).
Kurier w zrobieniu prawka to że jesteś karany nie przeszkadza (chyba że skazanie dotyczy utraty tychże uprawnień). Gorzej z podjęciem pracy jako kierowca ponieważ pracodawca przed zatrudnieniem ma obowiązek zażądać od Ciebie zaświadczenia o niekaralności w zakresie przewidzianym w ustawie o transporcie drogowym, czyli w odniesieniu do przestępstw umyślnych przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, mieniu, wiarygodności dokumentów lub środowisku.
Natomiast starając się o licencję na wykonywanie transportu drogowego osób lub rzeczy musisz przedstawić zaświadczenie z rejestru skazanych stwierdzające niekaralność w innym zakresie. A w jakim to możesz to sobie sprawdzić w ustawie o transporcie drogowym.
Nie chce mi się całego tematu wałkować od początku, ale mnie akurat bulwersuje nie wyrok sądu, ale coś innego.

Przypuszczenie, że oskarżony pracownik LP mimo obowiązywania zasady domniemania niewinności został zostawiony samemu sobie. A to co robił miało odrobinę wspólnego z pracą i zakresem jego obowiązków.

Z artykułu w "Lesie Polskim" wynika że szefostwo potraktowało te oskarżenia jako jego prywatny problem, tej samej rangi co bójka ze szwagrem na urodzinach

Nie mamy nadal instrukcji-procedury postępowania w przypadku podobnego zdarzenia - jestem sam przeciwko 2-3 cwaniakom i co-mam stracic pracę oskarżony przez kierowcę popełniającego wykroczenie ( np. wjazd do lasu ...).

On będzie miał 2 świadków mojej "próby" wymuszenia łapówki w wysokości 100 zł niby zamiast mandadu.

Mamy przez kilka lat zrezygnować z pouczania i karania, bo tak trudno skopiować gotowe rozwiązanie (instrukcję postępowania) od policji
..W świetle prawa ...



Trochę nie na temat Twój komentarz, nie musisz mi przypominać zakresu obowiązków jako leśniczego

Ps. Jak już poruszasz stronę prawną, to podpowiedz mi może jak mam nie przekraczając swoich uprawnień zatrzymać pojazd w ruchu

Albo dogonić osobówką i spisać dane kierowców 5 quadów
oj mozna siedziec
raz mialem tak sytuacje: jechalem z kolesiem na silke i w altobusie slysze nagle huk!...patrze a jakis gsciu lezy na ziemi, prawdopodobie mocno przywalil bo bylo slychac...poszedlem do kierowcy zeby sie zatrzymal i to zrobil, zadzwonilem po karetke i tu moje zdziwienie : dyzurny sie pyta co jest temu kolesiowi, a ja odpowiadam ze nie wiem sam dokladnie, on na to zebym udzielil mu pierwszej pomocy bo karetka nie przyjedzie ja odpowiadam ze nie umiem i odpowiadam ze to ich zasrany obowiazek przyjechac, dyzurny zaczol mnie straszyc wiezieniem za nieudzielenie pierwszej pomocy(w zakres takiej pomocy miesci sie takze wezwanie karetki takze udzielilem), kierowca wyniusl "poszkodowanego" na zewnatrz na lawke i odjechal..zadzwonilem po karetke jeszcze raz i mowie znow to samo to zlachy dyzurny powiedzial ze ja wysyla...przyjechala po 20 kilku minutach..na cale szczescie przechodzien ulozyl "poszkodowanego" w jakiejs tam pozycji i nas styral ze chujowo lezy...keretka przyjechala a many dalej nieprzytomny... nie podeszli nawet do niego i zadzwonili na policje, ze maja kandydata na izbe w tym momecie przechodzien ktory go odpowiednio ulozyl zostal a ja z kolesiem poszlismy na pakernie bo i tak juz stracilismy okolo godziny...
Wiem, że nie którzy robią w ten sposób że na umowie podają stanowiko np. kierowca - fakturzysta lub kierowca - inne stanowisko w ten sposób wskazują że pracownik wykonuje czyności kierowcy tylko doraźnie. Ma to także odzwierciedlenie w zakresie obowiązków pracownika i wówczas taki kurs RACZEJ nie jest potrzebny. Naturalnie mam na myśli kierowce samochodu osobowego. Niestety nie znam podstawy prawnej, ale podczas kontroli PIP inspektor nie pytał o takie badania pracownika zatrudnionego na stanowisku kierowca - sprzedawca.
Witam
...czy kierowca pracujący w urzędzie ma obowiązek odbycia szkolenia na przewóz osób i rzeczy ( Przewóz osób wchodzi w grę). jeśli tak to skąd wynika ten obowiązek?


Szkolenie o które pytasz jest zobligowane zupełnie innymi przepisami i dotyczy osób, które wykonują transport drogowy w zakresie przewozu rzeczy lub osób. Muszą go mieć osoby, które wykonują ten transport w celach zarobkowych. Jeśli natomiast urzędnik przewozi pracowników urzędu np. z jednego miejsca pracy do drugiego miejsca, nie musi robić takiego kursu.
Natomiast pracownik urzędu, jeśli ma do dyspozycji samochód, który użytkuje w celach służbowych powinien mieć badania w tym zakresie . Na skierowaniu na badania powinno być napisane, że wykonuje czynności kierowcy i w medycynie pracy go odpowiednio przebadają.
Basia napisała Aby pracownik mógł być
kierowca tego wózka powinien:
- ukończyć 18 lat,
- lekarz powinien stwierdzić brak przeciwwskazań do wykonywania pracy kierowcy
- inne zezwolenia?
Wózki widłowe z napędem elektrycznym UTB o wysokości podnoszenia ładunku do 300 mm nie podlegają nadzorowi UDT.
Inne zezwolenia to prawdopodobnie szkolenie stanowiskowe obejmujące zasady bezpieczeństwa przy obsłudze wózka i transporcie w danym zakładzie. Po stwierdzeniu znajomości zasad i zakresu obowiązkow operatora może wykonywać prace transportowe z uzyciem wozka na terenie wydziału. magazynu danego pracodawcy.
Inne przeszkolenie wydane przez uprawnionego organizatora szkolenia jeżeli będzie pracownik posiadał to czynności te może wykonywac w każdym zakładzie po zapoznaniu sie z topografią miejsca wykonywania czynności operatora. Szkoleniu stanowiskowym.
pracodawca/zleceniodawca nie ma obowiązku szkolić zleceniobiorców natomiast może "wymagać od osoby, z którą zawiera umowę cywilnoprawną, poddania się badaniu lekarskiemu lub szkoleniu w zakresie bhp."



Szczególnie w przypadku kierowcców..Ewanio, z tego co piszesz wnioskować można,z e kierowca na umowę zlecenia moze pracować bez badań, szkoleń.a może tez bez prawa jazdy, bo zleceniodawca nie ma obowiązku tego wymagać. Ja myśle, ze musi wymagać tego wszystkiego i oprócz prawa jazdy przede wszystkim badań.

 Dośc zaskakujący temat pojawił sie w dziennniku łodzkim  "Sprawcy
 wypadków,
których ofiary wymagają leczenia, mogą spodziewać się rachunków od NFZ,
obciążających ich kosztami kuracji. Oddział NFZ w Poznaniu już wysyła
takie wezwania do zapłaty. Jacek Grabowski, dyrektor oddziału NFZ w Łodzi,
uważa, że obciążanie sprawców wypadków kosztami leczenia ofiar jest
słuszne. - Potrzeba jeszcze tylko podstawy prawnej - dodaje. W Poznaniu
takie podstawy znaleźli. Są nimi kodeks cywilny i ustawa o świadczeniach
zdrowotnych. Wezwania do zapłaty od 200 zł do 4,5 tys. zł wysłano już
kilkudziesięciu kierowcom. Lada dzień do sądów trafią pierwsze pozwy
przeciwko sprawcom wypadków odmawiającym pokrycia kosztów leczenia
rannych. Jeżeli poznańskie sądy uznają roszczenia tamtejszego NFZ,
prawdopodobnie także łódzki oddział Funduszu zacznie wystawiać kierowcom
rachunki. - Ubezpieczyciel nie ma obowiązku pokrywania kosztów leczenia,
które są objęte świadczeniami NFZ - potwierdza Danuta Rychlińska,
przedstawicielka firmy Uniqa. Tylko w ciągu czterech miesięcy tego roku w
regionie łódzkim w ponad tysiącu wypadkach rannych zostało 1,5 tys. osób,
które przez co najmniej tydzień przebywały w szpitalach lub na
zwolnieniach lekarskich." Jak sie ma ustawa o ob ub. oc psiad. poj. i SG
350 000 Euro za szkody na
osobie z uznaniem przez zakład ubezpieczeń  braku odpowiedzialności jeśli
idzie kasa z NFZ na leczenie ofiary



Według mnie, każdy kto spowoduje szkodę (z premedytacją bądź nie), powinien
ją naprawić. I albo ma pieniądze, albo polisę ubezpieczeniową o właściwym
zakresie działania. Jak ktoś spowoduje mnie szkodę to spodziewam się, że ją
naprawi i skąd weźmie na to, mnie nie obchodzi. NFZ zaś jest finansowane z
moich składek i płacę składkę ubezpieczeniową (bo to przecież
ubezpieczenie), żebym miał pieniądze na leczenie chorób, które sam wywołam
(np. jeżdżę na nartach jak wariat lub palę papierosy) lub wystąpią u mnie
samoistnie. Czyli jeśli ktoś mnie zniszczy samochód to idzie z jego
pieniędzy (może ma ubezpieczenie od takich zdarzeń, a może płaci kartą czy
gotówką - to mnie nie interesuje), jeśli sam z głupoty wytnę autem w drzewo
- płacę sam (mam ubezpieczenie, gotówkę albo zaczynam chodzić piechotą).
Myślę, że to cała filozofia. Każdy za swoje czyny ponosi odpowiedzialność.
http://fakty.interia.pl/news?inf=554525

Zdaniem komisji powypadkowej PKP, Janusz Kulig, który w lutym zginął w
wyniku zderzenia jego samochodu z pociągiem na przejeździe kolejowym w
Rzezawie, ponosi częściową winę za wypadek.

Zdaniem komisji, winę za zdarzenie, do którego doszło przy podniesionych
rogatkach, w 75 proc. ponosi kolej, w tym w głównej mierze dróżniczka
Michalina K., a w 25 proc. - sam Kulig. Opinię taką zaprezentowano dziś w
czasie kolejnej rozprawy w procesie dróżniczki.

Przedstawiciel PKP Marek Sz. zapytany przez sąd, na jakiej podstawie oparto
takie wyliczenie, stwierdził, że na podstawie analizy przepisów prawa
drogowego.

Biegli z zakresu kryminalistycznej rekonstrukcji wypadków stwierdzili
jednak, że Kulig nie dopuścił się naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu
drogowym. Jako zagadnienie prawne, a nie techniczne, określili natomiast
kwestię, czy kierowca mógł i powinien się spodziewać, że choć rogatki na
przejeździe strzeżonym są podniesione, za chwilę pojawi się pociąg.

Na dzisiejszej rozprawie zeznawał także dyżurny ruchu w Bochni, Kazimierz S.
który mówiąc o przebiegu swej służby w tym dniu przyznał, że niezgodnie z
regulaminem zawiadomił dróżniczkę łącznie o przejeździe dwóch pociągów -
choć za każdym razem powinien informować o jednym pociągu. - Tak się
pracowało od wielu lat. Współpraca układała się dobrze - powiedział.

Zeznał on także, że dopiero po skończeniu służby - na wieść o tym, że pod
kołami pociągu zginął Janusz Kulig - poszedł do sklepu na piwo.

Za pełnienie służby pod wpływem alkoholu i nieprzestrzeganie regulaminu
Kazimierz S. odpowiada przez sądem grodzkim. Okoliczności te podnosił
obrońca Michaliny K. Wskazywał on, że nie zamknęła ona zapór, bo nie została
prawidłowo poinformowana o przejeździe pociągu.

Prokuratura oskarżyła dróżniczkę o to, że 13 lutego tego roku nie dopełniła
ciążących na niej obowiązków i doprowadziła do zderzenia pociągu
pospiesznego relacji Zielona Góra - Zamość z samochodem osobowym Fiat Stilo,
w wyniku czego kierowca samochodu, Janusz Kulig, poniósł śmierć.

(PAP)

A nie pomyślałeś o tym, że sama specyfika pracy dróżnika - monotonia,
codzienne powtarzania dokładnie tych samych czynności przy
jednoczesnej ogromnej odpowiedzialności za każdy błąd może być
przyczyną tego, że tak dużo dróżników wpada w nałóg i pije w pracy ?



Tak dużo to znaczy ilu? Czy praca na taśmie w fabryce konserw jest mniej
monotonna? Czy tam ludzie wpadają w nałóg i piją w pracy?
Piją tam gdzie jest na to przyzwolenie czy to ze strony zwierzchników
czy też otoczenia. Pije się też tam gdzie czynności nie zajmują
pracownikowi całego czasu przeznaczonego na pracę. I jeszcze pije się na
tzw. dyżurach bo te pełni się zazwyczaj bez nadzoru. Praca dróżnika
przejazdowego wcale nie musi być monotonna. Wystarczy zobaczyć w
regulaminie technicznym jaki jest zakres jego obowiązków. To nie tylko
zamykanie i otwieranie rogatek ale także utrzymanie przejazdu. Praca
jest odpowiedzialna, temu nie można zaprzeczyć ale czy praca kierowcy
ciężarówki jest mniej odpowiedzialna? Czy pijanego kierowcę można
usprawiedliwiać tym, że ma odpowiedzialną pracę?
Dlaczego toleruje się pijaków na PKP? Bo pewien idiota (cały zespół
idiotów) wymyślił, że na PKP pracuje za dużo ludzi i jak jest okazja
zwolnić pracownika to należy zwolnić ale innego na jego miejsce już nie
wolno przyjąć. I każdy zwierzchnik ma problem, zwolni pijaka - nie
będzie komu pracować (mimo że z pijaka słaby pracownik to zawsze ileś
tam godzin - dopóki się nie napije - przepracuje), nie zwolni - pijak
może narozrabiać i zwierzchnik wtedy też w dupę dostanie. Dopóki będą
durne ograniczenia w zatrudnianiu nowych ludzi na PKP to zwierzchnicy
będą tolerować pijaków. Przy czym chodzi tu raczej o różnej maści
monterów, rzemieślników i robotników. Dla pracowników zatrudnionych
bezpośrednio przy ruchu pociągów (dyżurni, nastawniczowie, dróżnicy) nie
ma litości (poza nielicznymi wyjątkami w postaci byłych zawiadowców).

 Stan prawny na 1 maja 2002 - wczesniejszego nie mam

ROZPORZĄDZENIE MINISTRA TRANSPORTU I GOSPODARKI MORSKIEJ z dnia 1 kwietnia
1999 r.w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego
wyposażenia.
(...)
warunki dodatkowe dla autobusu (...)
Autobus powinien być wyposażony w (...)
3) dwie gaśnice, których jedna powinna być umieszczona możliwie blisko
kierowcy, a druga - wewnątrz autobusu, w miejscu łatwo dostępnym w razie
potrzeby jej użycia; autobus o długości nie przekraczającej 6,00 m może być
wyposażony w jedną gaśnicę,

4) zasłonę za miejscem kierowcy, zabezpieczającą przed pogorszeniem
widoczności drogi w razie włączenia oświetlenia wnętrza autobusu; nie
dotyczy to autobusu o długości nie przekraczającej 6,00 m,

5) apteczkę doraźnej pomocy,

warunki dodatkowe dla taksówki (...)
5) gaśnicę umieszczoną w miejscu łatwo dostępnym w razie potrzeby jej
użycia,

6) apteczkę doraźnej pomocy,

7) ogumione koło zapasowe,
(...)

Samochód ciężarowy przewożący osoby poza kabiną kierowcy i pomieszczenie
przystosowane do przewozu osób powinny być wyposażone w: (...)
5) urządzenie sygnalizacyjne (świetlne lub akustyczne) zapewniające łączność
przewożonych osób z kierowcą,

6) apteczkę doraźnej pomocy,

Pojazd silnikowy przeznaczony do nauki jazdy i egzaminowania, z
zastrzeżeniem ust. 2, powinien być wyposażony w
(...)
6) apteczkę doraźnej pomocy,

I to chyba tyle, swoja droga jezdze zwykla osobowka i mam apteczke, do czego
wszystkich namawiam
jeśli jest to obowiązek to proszę o ustępy prawne bo się zamieszałem i już
sam nie wiem




BO sie nazywa kierowca, a nie sprzątaczka, czy sprzedawca?



Tyle że zakres obowiązków kierowcy można różnie określać.

KG


Witam!
W kwietniu wchodzi w życie (ponoć) nowe rozporządzenie o zwiększonej
liczbie godzin teorii w szkoleniu kierowców pojazdów silnikowych.
Większość słyszała pewnie już o tym, bo koszt wyrobienia sobie
prawka wzrośnie praktycznie dwukrotnie.
Czy ktoś z grupowiczów posiada informacje nt. zakresu szkolenia PPP po
wejściu tego rozszerzonego trybu kursu? czy kursy będą prowadzone nadal
w podany niżej sposób, czy też może w formie wykładów/ćwiczeń?



teoretycznie takie szkolenie powinno byc prowadzone wedlug jednolitego
programu, ale skoro nie ma jeszcze rozporzadzenia (nowy kodeks drogowy ma
wejsc w 2005), to nie ma rowniez nowego programu

Właśnie przygotowuję się do egzaminu na prawo jazdy. Byłem w szoku,
gdy na zajęciach puszczono nam film ("4,5 minuty", rok prod. nieznany
chyba '97) na którym było mnóstwo nieaktualnych już rzeczy (np.: 1x5 =
2x15, itp.), a w pozoracjach jako ratownicy występowali... policjanci- to
bardzo miło z ich strony :), ale mi się coś tu zdaje, że ktoś chciał
mocno zaoszczędzić na produkcji tego filmu.

zy takie "świeże" filmy wyświetlane są także u Was (mowa oczywiście
o kursach



4,5 minuty to sztandarowy film na kursach na prawo jazdy. szkoly jazdy
przede wszystkim dbaja, aby w miare szybko zakupic pojazd wymagany przez
word, a nie aktualny film

prawa jazdy w ostatnim czasie)...
czy nikt nie kontroluje treści przekazywanych kursantom ?



a czy ktos kontroluje kto prowadzi takie kursy? wedlug kodeksu drogowego
prawo do prowadzenia ma lekarz, pielegniarka, ratownik medyczny lub
instruktor pck. dobrze jest jesli kurs prowadzi instruktor, a nie
pielegniarka  srodowiskowa lub lekarz psychiatra czy anatomopatolog albo
spesjalista medycyny nuklearnej, ktory ma tyle wspolnego z ratowaniem
zycia, co ja z lotami kosmicznymi.
warto tu tez dodac, ze kodeks drogowy zdazyl sie 2 razy zmienic, a polaski
zwiazek motorowy nie dal rady zadbac o to, aby znalazl sie w nim zapis o
instruktorach ratownictwa drogowego. o obowiazku posiadania apteczki nie
wspomne. ale coz - zyjemy w polsce.


Dzisiaj niestety zasłaniają go chmury,



Niestety...
wybrałem się specjalnie na wieczorny spacer, żeby obejrzeć księżyc a
zobaczyłem chmury i... mandat za wycieraczką. Pomijam fakt, że to nie
jest właściwa forma powiadomienia zgodnie z tym, co ostatnio orzekł sąd
w Bydgoszczy zdaje się.
Co innego mnie jednak zastanawia. Jakie kwalifikacje trzeba posiadać
żeby zostać kontrolerem biletów? I czy są jakieś przeciwwskazania
zdrowotne do wykonywania tej funkcji? Np. słaby wzrok? ;-)
Nie jestem złodziejem i płacę za parkowanie, mimo że mocno irytuje mnie
fakt, że muszę kupować abonament parkingowy za stawianie auta na ulicy
pod własnym domem. Bilet miałem włożony jak zawsze za przednią szybą po
stronie kierowcy. Wszyscy kontrolerzy z tego rejonu na pewno doskonale
pamiętają samochody, które stoją tu codziennie i posiadają abonament.
Tym razem jednak za wycieraczkę mojego auta ktos wsadził ulotke
reklamową, przysłaniając bilet. Kontroler oczywiście nawet nie spróbował
  pod nią zajrzeć (tak wnioskuję) i za drugą wycieraczkę wsadził mi
mandat za brak biletu :-) Mam nadzieję, że nie było to działanie celowe
tylko efekt braku wyobraźni/roztargnienia/kłopotów ze wzrokiem.
Może uda mi się go/ją spotkać któregoś pięknego dnia i wyjaśnić mu/jej
pare kwestii związanych z rzetelnym wykonywaniem obowiązków. Do ZDiKu
nie będę z tym szedł bo szkoda mi czasu, choć może powinienem wysłać
maila z zapytaniem o zakres szkoleń jakie przechodzą kontrolerzy biletów
i czy kontroler nr XX przeszedł niezbędne kursy.

Swoją drogą spamer(ka) od reklam też się nie popisał(a).

pozdrawiam (bardziej rozbawiony niż poirytowany)

Pamiętacie deklaracje Kaczyńskiego? No to mamy...wamać.

------
Mniej dla WaParku? - miasto dogadało się z firmą od płatnego parkowania

 Bartosz Raj 27-08-2003

WaPark zrezygnował ze swojej części wpływów, za to władze Warszawy zapłacą
mu za serwis parkomatów i prawdopodobnie przedłużą umowę

Władze Warszawy musiały negocjować umowę z WaParkiem. To wynik orzeczenia
Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że opłat za parkowanie nie może
zbierać firma z zewnątrz.

Gdyby jednak miasto chciało po prostu zerwać umowę naraziłoby się na
wielomilionowe odszkodowanie.

Stąd wczorajsze spotkania przedstawicieli WaParku i specjalnego zespołu
powołanego przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ustalono na nich: WaPark nie
będzie już zabierał 60 proc. pieniędzy wrzuconych do parkomatów, to miasto
zgarnie całą pulę, czyli od 2 do 3 mln zł miesięcznie; WaPark nie zniknie
jednak z ulic. Podpisze nową umowę, dzięki której zajmie się serwisem
parkomatów - miasto ma zapłacić mu za to ok. 30 proc. tego co wrzucimy do
parkomatów.

Andrzej Urbański, wiceprezydent miasta zapewnia jednak, że opłacie za serwis
miasto będzie jeszcze rozmawiać. - Na pewno będzie to mniej niż dotychczas -
mówi.

WaPark dostał też ponoć propozycję przedłużenia umowy o kolejne dwa lata do
2007 r. i obietnicę zmiany warunków wynagrodzenia za serwis już w styczniu
przyszłego roku.

Nowa umowa z WaParkiem nie jest mniej kosztowna dla miasta niż obecna.
Dowiedzieliśmy się, że WaPark ma dostawac pieniadze jedynie za część usług
serwisowych. Wiele obowiązków spłynie na urzędników miejskich, którzy:
zaopiekują się parkomatami w zakresie zarządzania oprogramowaniem i
sprowadzaniem części zamiennych; będą wystawiać i egzekwować mandaty
prawdopodobnie przy pomocy prywatnej firmy, płacąc jej.

- WaPark będzie mniej zarabiał, ale też nie będzie prawie nic robił - uważa
jeden z miejskich urzędników. Podejrzewa, że doszło do targu. WaPark
zrezygnował z odszkodowania za zerwanie umowy w zamian za kolejny, korzystny
kontrakt i przedłużenie współpracy o dwa lata.

Piotr Jurewicz z zarządu WaParku: - Umowę powinniśmy podpisać w ciągu kilku
dni. Możliwe, że stanie się to już w poniedziałek, na kolejnym spotkaniu z
władzami miasta.

Dla kierowców ugoda z WaParkiem nie zmienia nic. Nadal będziemy płacić tyle
samo za postój, nadal pieniądze trafią w części do WaParku.

Gazeta Wyborcza

W dzisiejszym numerze "Przełomu" pojawił się ciekawy artykuł o przekazaniu
autobusów Transgórowi przez Duhabex Chrzanów.

http://www.przelom.pl/new_www/?s_id=4161&t=gazeta

A oto i on:
Firma transportowa Duhabex przekazała Transgórowi obsługę kilku linii
komunikacyjnych ZK KM.
W 2003 r. trzy firmy transportowe: Duhabex, Transgór i Meteor zawiązały
konsorcjum, które wygrało przetarg na obsługę ponad 70 proc. linii
komunikacyjnych ZK KM. Teraz, po blisko dwóch latach funkcjonowania tego układu,
Duhabex przekazał obsługę linii 329, 331, 332, 340, 349, 361, K, X Transgórowi.
Powód?
- Chcemy się skoncentrować na transporcie międzynarodowym &#8211; tłumaczy Przemysław
Radosh z Duhabexu.
Przekazanie obsługi linii nastąpiło 1 kwietnia. Duhabex sprzedał Transgórowi
swoje autobusy. Przekazał również pracowników (kierowców) na tych samych
warunkach płacowych i socjalnych, które dotychczas ich obowiązywały.
- Nadal będziemy pełnić funkcję nadzoru nad sposobem i jakością wykonywanych
usług transportowych &#8211; zaznacza P. Radosh.
To, że na Duhabexie wciąż ciążą pewne obowiązki, wyraźnie podkreśla też Tadeusz
Gruber, przewodniczący zarządu ZK KM:
- Dopóki Transgór nie uzyska wszystkich pozwoleń na obsługę przekazanych mu
linii, będzie za nie odpowiedzialny Duhabex. To, co dzieje się między obiema
firmami, czyli wzajemne przekazywanie autobusów i kierowców, mnie nie
interesuje. Komunikacja na wymienionych liniach musi sprawnie funkcjonować &#8211;
stwierdza przewodniczący, który przypomina, że rozkłady jazdy są własnością ZK
KM, a przewoźnicy jedynie je dzierżawią.
Na razie Transgór nie podpisał dzierżawy rozkładów na linie przejęte od Duhabexu.
Jaka przyszłość czeka teraz konsorcjum trzech firm transportowych? Czy zostanie
zlikwidowane?
- w żadnym wypadku &#8211; mówi P. Radosh. &#8211; Duhabex pozostał członkiem konsorcjum i w
przyszłości zamierza występować w przetargach na przewozy autobusowe. Chcemy
również rozbudowywać konsorcjum i poszerzać zakres jego działania &#8211; dodaje.
Katarzyna Bartosik

Jak do tej pory autobusy jeżdżą oznakowane po staremu, podobno w najbliższym
czasie mają mieć naklejone logo Transgóru.

http://www.glos.com/index.php?&art=17-03&enc=win&dz=gp
Głos Wielkopolski

Echa naszych publikacji

Niewdzięczne MPK

25 listopada ukazał się na łamach ,,Głosu Wielkopolskiego'' w rubryce
,,Opinie, Polemiki, Odpowiedzi'' list pani Katarzyny S. zatytułowany
,,Niewdzięczne MPK'', w którym autorka krytykując MPK próbuje dociec, na co
zostaną przeznaczone pieniądze uzyskane z podwyżki cen biletów.

Mogę zapewnić, że przyjmujemy wszelkie uwagi krytyczne dotyczące naszej
pracy, bowiem wszystkie podejmowane przez nas działania podporządkowane są
potrzebom pasażerów. Jednak oceny pani Katarzyny S. to zbiór obiegowych,
utartych opinii, za którymi nie stoją żadne konkretne dowody.

Autorka listu twierdzi, że tramwaje nie jeżdżą punktualnie, a pasażerowie są
notorycznie obrażani przez kierowców. To krytykanctwo, a nie słowa krytyki.
Nie sposób się z tym zgodzić.

Wskaźnik naszej punktualności przekracza 90 procent. Jeśli zaś chodzi o
nieuprzejmość motorniczych czy kierowców? Cóż... zapewne zdarzają się takie
przypadki. Wszak wykonują oni pracę, która otwiera listę najbardziej
stresujących zawodów, choć i to ich nie tłumaczy.

Uprzejmość jest wpisana w zakres służbowych obowiązków. Nie można jednak
generalizując i szafując słowami wydawać krzywdzącego świadectwa wszystkim
pracownikom MPK, którzy przecież w zdecydowanej większość starają się w
najlepszy sposób służyć pasażerom w swojej codziennej pracy.

Dociekliwej Czytelniczce spieszę też wyjaśnić, że MPK Poznań Spółka z o.o.
sprzedaje swoje usługi miastu i notuje realny spadek kosztów tych usług
wynoszący w skali roku 2 procent. Natomiast pieniądze uzyskane ze sprzedaży
biletów trafiają do kasy miasta. To miejski budżet potrzebuje zatem
pieniędzy i dlatego wprowadza podwyżki cen za bilety.

WOJCIECH TULIBACKI prezes zarządu dyrektor naczelny MPK


Ach, czyli nie dość, że chcesz karać palaczy wyższą składką, to jeszcze
utrzymać dla nich przymus ubezpieczenia?



Po pierwsze nie pisz o karaniu, bo nie o to chodzi.
Po drugie w kwestii przymusu jeszcze nic nie pisałem.
Ale owszem, taki obowiązek powinien być. Podobnie jak istnieje
obowiązkowe OC np. dla kierowców czy niektórych zawodów.
Ale powinien być możliwy wybór ubezpieczyciela i zakres
ubezpieczenia przy zachowaniu obowiązkowego minimum.

To wszystko bardzo pouczające, czekam na wniosek.



Jakich wniosków oczekujesz? To była ilustracja, pewna analogia.

Czyli wykluczasz dobrowolne ubezpieczenia oparte o prawdziwe ryzyko,
chciałbyś utrzymać obowiązkowe ubezpieczenia zdrowotne i do tego
dowalić wszystkim, którzy nie podzielają Twojego stylu życia i nie
rezygnują z podejmowania ryzyka?



Jakie znów "dowalić"? Najpierw sam piszesz o prawdziwym ryzyku a teraz
o dowalaniu. Zdecyduj się.

| Do tego jakieś współpłacenie za konkretne procedury z których się
| korzysta czy za leki - głównie po to żeby zniechęcić do nadużyć
| i marnotrawstwa.

Współpłacenie zniechęca do nadużyć i marnotrawstwa? W jaki sposób
i od kiedy?



Jeśli wizyta u lekarza jest za darmo to znudzona emerytka pójdzie
do niego co drugi dzień pogadać o pogodzie. Jeśli trzeba zapłacić
za wizytę symboliczne 2 czy 5 złotych to bez powodu raczej nie
pójdzie. To samo z lekami, jak są za darmo to bierze garściami
i trzyma w domowej apteczce "na okoliczność", jak trzeba dać parę
groszy to bierze stosownie do potrzeb.

"apix"

| Juz wiele razy sie zastanawialem.
| Wiele razy tez widzialem jak na czerownym przechodza piesi,
| przejezdzaja rowerzysci, policjanci.....
ale dlaczego to jest zakazane :-) to juz nie :-)



To chyba oczywiste.
pewna grupa ludzi uwaza, ze przepisy "powinny myslec za czlowieka".
Wiec jak "wladza" zapala czerwone swiatlo, to nie po to,
by ktos sobie "myslal" ma sluchac i juz.

M.inn dlatego ma zniknac "zielona strzalka" - nakazywala MYSLEC.
i wjezdzac na czerwone, jak nic nie jedzie.

| i dlaczego twoja wina jest wieksza niz tego
| pieszego

| Nawet GDYBYM przejechal, to moja wina jest TAKA SAMA
| jak piszego, lecz on PONADTO ma "druga" wine.
| uruchomil niepotrzebnie swiatla.
zartujesz , czy cie zaslepilo :-))))



Nie nie zartuje.

Jesli czlowiek przechodzi na czerwonym swietle
a dopiero po jego przejsciu zapala sie czerwone ktore "wyzwolil",
to uruchomil sygnaklizacje nie po to by przejsc.

| No chyba ze "pedzacy" ze 40 km/h rower wpadnie ma to przejscie
| "korzystajac z zielonego".
a moze biegnacy pieszy , chcacy zdazyc na spotkanie
tym razem smierci pod kolami twego samochodu



To nie wiesz, ze wbieganie na przejscie jest zabronione?

[...]

| A czy reagowanie na "lamanie przepisow" nie jest wpisane w jego
| "zakres obowiazkow"?
chyba nie :-))))

| gdy stosuje sie pojecie winy :-))))
| i celowosci

| Noooo .
| Jak sie stosuje pojecie "winy :-))))" dla rowerzystow
| i winy dla kierowcow samochodow, to moze masz racje.
odmienny przewidywalny i prawdopodobny efekt zlamania przepisu :-))))



bzdury.
wg twej koncepcji rowerzysta moze lamac przepisy, bo jak ktos zginie,
to pewnie on sam...

Lecz zabic kogos nawet jesli to z jego winy,
 to tez zadna przyjemnosc, choc moze dla ciebie tak.

Boguslaw

Czytam poniższy post i zastanawiam się, czy to możliwe, że tak wiele
procesów w jakich uczestniczyłem było dotkniętych uchybieniem formalnym,
zawodzi rutyna ?
Ale osobiście mam odmienny pogląd..
W sytuacji gdy w procesie kierowcy - sprawcy wypadku występuje
ubezpieczyciel ( a występuje) zachodzi współuczestnictwo konieczne, a nie
przypozwanie. Ubezpieczyciel nie jest interwenientem.
 Odnalazłem dwa orzeczenia SN wykazujących, iż można mówić tylko o
współuczestnictwie. Ale by dysputę czynić sprawiedliwą dodam, iż jest jedno
orzeczenie ("świeższe" niż w/w) SN, które mówi, iż w niniejszej sytuacji
zachodzi interwencja uboczna ubezpieczyciela.
Z uzasadnieniem orzeczenia osobiście (i nie tylko ja) się nie zgadzam, par.
29 niżej cytowanego rozporządzenia jest sprzeczny z art. 84 par. 1 kpc,
który nie nakłada na stronę obowiązku zawiadamiania osoby trzeciej.
Poza tym Sąd (niestety) orzeka na podstawie ustaw a nie rozporządzeń i to
rozporządzenie nie może modyfikować procedury karnej. Ale gdy będę miał
okazję porozmawiać z sędziami cywilistami spróbuję dowiedzieć się dlaczego
nie stosują przypozwania? Może ja się mylę?

                        Pozdrawiam.

| Mozna. Zaklad ubezpieczen jest automatycznie przypozwanym.
| Przypozwanie ??????

Oczywiście słonko :-)
Podstawa prawna:
ROZPORZĄDZENIE MINISTRA FINANSÓW z dnia 9 grudnia 1992 r. (+późniejsze
zmiany) w sprawie ogólnych warunków obowiązkowego ubezpieczenia
odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody
powstałe w związku z ruchem tych pojazdów. § 29. 3. W postępowaniu sądowym
przeciwko posiadaczowi lub kierującemu pojazdem mechanicznym o naprawienie
szkody wyrządzonej ruchem tego pojazdu konieczne jest przypozwanie także
ubezpieczyciela, u którego posiadacz pojazdu jest ubezpieczony, w zakresie
obowiązkowego ubezpieczenia OC.

Jedyne, co można mi zarzucić to pewien automat, bowiem przyjąłem, że
będziemy mieli do czynienia z łańcuszkiem roszczenie do sprawcy =proces
=
przypozwanie. Nie jest to zresztą takie straszne uproszczenie bowiem i tak
mamy:
§ 29. 2. Jeżeli uprawniony do odszkodowania wystąpi z roszczeniem do
posiadacza lub kierującego pojazdem mechanicznym, którego ruchem szkoda
została spowodowana, posiadacz lub kierujący powiadomią o tym
ubezpieczyciela.

Pozdrowienia
Brodek
======================
W sprawach zarzadzania ryzykiem i ubezpieczeń zapraszam:
http://www.riskmanagement.alpha.pl/
http://riskmanagement.koti.com.pl/



Co prawda nie o to pytal rozpoczynajacy dyskusje.......
ale znajac zycie, mysle zy bylo mniej wiecej tak:

Dlugi rzad pojazdow jadacy za jednym jadacym troche wolniej
i zadnych warunkow do wyprzedzania.

Mlody czlowiek uznaje, ze ci przed nim to idioci
i trzeba cos z tym zrobic.....

wiec wyprzedza, tam dzie wlasciwie sie nie da,
i wszystko (jak zwykle w takich wypadkach) idzie niezle,
az tu nagle z kolumny wyrywa sie drugi - byc moze zauwazyl wreszcie przed
soba,
ze da sie kogos "przeskoczyc".

"Detmike"
[...]

Użytkownik "Jacek" [...]
| Winny jest kierowca z Niemiec spowodowania
wypadku-przestepstwo:sprawa
| karna
| Sprawa bezdyskusyjna!



bezdyskusyjna, ze wspolwinny.

| Mial obowiazek wczesniejszego upewnienia sie czy jego manewr nie
| spowoduje zajechania drogi lub innych zagrozen.



A moze upewnil sie. moze jechal okolo 100 i popatrzyl w lusterko i nikogo
nie widzial..
patre metrow za soba.
moze nie pomyslal biedak, ze ten samochod daleko z tylu ma ok 160

| ok. jest/bedzie niezdolnosc do pracy
| ale kwestia winy to chyba do omowienia
| w koncu nie wiadomo jak szybko jechal, czy byl oswietlony, czy
podjal
| bezpieczny manewr
| czemu nie ostrzegl kierowcy z kolumny sygnalem dzwiekowym i
swietlnym itd.



bo moze myslal, ze zdazy go wyprzedzic. przy roznicy 60 km
to przeciez para sekund (ok 17 m/s)

Do tego jest potrzebny biegly z zakresu ruchu drogowego/techniki
motoryzacyjnej
i oczywscie dochodzenie.

Pisalem jakie pytania do bieglego.

M.



Rzeczywiscie potrzebny jest biegly.
pewnie okaze sie, ze znow zawinila "predkosc",
podczas gdy z opisu widac, ze przyczyna wypadku bylo
nieprawidlowe wyprzedzanie.

No ale przeciez kto by sie meczyl i kontorlowal
"nieprawidlowe wyprzedzania", gdy tak latwo i przyjemnie
kontroluje sie "nadmierna predkosc". Az dziw,
ze w tych warunkach jedynie ok 1/3 wypadkow
ma OFICJALNA przyczyne - nadmierna predkosc.

Boguslaw


Zabiłeś mi klina. Przyznam, że nie umiem Ci odpowiedzieć na to pytanie.



Bo mnie też zaskoczyła ta definicja drogi publicznej. Trudno ja nie
uznać, zwłaszcza, ze podaje ja ustawa o drogach, a PoRD nie podpiera
się swoją.

Zastanawiam się jedynie do kogo należy decyzja, czy dane zachowanie wpływa
na zagrożenie, czy nie.



Do kierowcy. Inaczej rzecz ujmując nawet poruszając się po prywatnym,
zamknietym terenie ma obowiązek stosować zasady np. pierwszeństwa
ustalone w ustawie, jeżeli jest to konieczne dla uniknięcia zagrożenia
bezpieczeństwa uczestników tego ruchu. W razie kolizji można określić
winnego podpierając się właśnie zapisem art.1.2 PoRD

zatem, skoro uznał za stosowne ustawić znak, to jest on obowiązujący.



OK, ale zawężając problem. Administrator ustawił znak zakaz postoju, a
kierowca zignorował go. Przyjmując def. drogi publicznej powstaje
problem prawny: czy kierowca jest zobowiązany do stosowania się do
tego znaku, bo jeśli nie (brak ustawowego nakazu), to nie można go
skutecznie ukarać na podstawie KW.

Spotkałeś się z jakimś orzecznictwem z tego zakresu?



Właśnie nie, ale będę szukał.

Bo ja znam cały szereg przypadków, gdy karano na drogach wewnętrznych
kierujących za naruszenie różnych znaków.



Osobiście nie znam, ale nie wiem co by było, gdyby ktoś zasłonił się
brakiem ustawowego obowiązku i odmówił przyjęcia mandatu.

bowiem dotknąłeś ważnego problemu.



Aż wydaje się nieprawdopodobne, by taka luka w prawie istniała.

Artur Golański

Nie. Ale jest zdaniem jednej ze stron - w tym wypadku nieinstutucjonalnej,
a co za tym idzie podlegającej ochronie chociażby z powodu domniemania
niewinności.



Raport kontrolera rowniez jest zdaniem jednej ze stron.
A domniemanie niewinnosci nie ma tu nic do rzeczy - to nie jest sprawa
karna.

Chodzi mi o to, że zakres kontroli obejmuje jedynie sprawdzenie, czy osoba
w danym momencie posiada bilet uprawniający do przejazdu. Wsześniejsze
przejazdy nie mają znaczenia



Oczywiscie, ale mi nie chodzilo o wczesniejsze przejazdy w sensie wczoraj,
czy tydzien temu, lecz o dany przejazd w czasie przed rozpoczeciem kontroli
:-)
(wiem, zagmatwałem)

Dlaczego? Przecież w momencie kontroli ma ważny bilet.



Nie szkodzi, ale nie dopełniła obowiązku skasowania biletu bezposrednio po
wejsciu do pojazdu. Widzisz, to jest moim zdaniem fundamentalny przepis i
gdyby go nie bylo to nikt by biletów nie kasował tylko kazdy czekałby na
kontrolę.

To mniej więcej
tak, jakby policjant zatrzymał mnie mając na radarze 50, ale mówiąc, że
widział jak zwalniam, a więc musiałem jechać szybciej. Żaden policjant
takiego numeru nie wywinie, bo nie ma on szans na utrzymanie taiego



mandatu.

Ale jesli policjant 20 min temu zarejstrowal na radarze przekroczenie
predkosci to pomimo, ze aktualnie jedziesz zgodnie z przepisami, moze Ci
wlepic mandat za czyn sprzed tego okresu.
Analogicznie ja zarejestrowalem ze dany delikwent porusza sie bez waznego
biletu i za to wlepiam mu mandat - jest bez znaczenia ze w chwili wlepiania
on juz ten bilet posiada. Z reszta czesto zdarza sie ze pasazer ma bilet
nieskasowany, wiec wystawiam mu wezwanie, a w miedzyczasie kierowca
odblokowuje kasowniki bo jest przystanek i ów pasazer kasuje swój bilet. Czy
również uważasz ze wówczas powinienem anulować mandat, bo juz bilet
skasował?

pdr
Olo


| ale wtedy policja zabiera ze soba 2 innych cywilnych adminow, kogos ze
| swojego wydzialu informatyki i no problem
| no ale co to zmienia? Szczerze mowiac, usuniecie pewnych rzeczy mozna zalatwic
| dosc szybko :) eee, jednym poleceniem? Np piraci na gieldach mieli rezydentnie
| zaladowany program, ktory po nacisnieciu ctrl-cos-f12 blyskawicznie
| zamazywal dysk :)

niepotrzebnie wynajdujesz problemy
jest juz orzecznictwo od lat i jakos te sprawy zostaly orzekane
czy sie roznia dowody w IT od dowodow w wypadkach samochodowych ?



Przez cały wątek uparcie powołujesz się na jakieś tajemnicze
orzecznictwo. Może podaj w końcu jakiś konkretny przykład np ( Dz.U.
poz. data )?

Samochod po wypadku tez mozna przesunac, kierowcy sie moga zamienic itd.,



Hih, śliczna analogia. A skasować i zainstalować od nowa ? Bo mój się
już troszkę zużył.
sprawca moze uciec z miejsca wypadku,
ale to nie przeszkoda, aby probowac ustalic sprawce wypadku
i jakos to sie dokonuje od dziesiatkow lat.



Samochód jako analogia do IT :
spoofing - robie identyczny samochód jak sąsiada i powoduje wypadek.
DDOS - pożyczam sobie duuużo samochodów od całej dzielnicy i wyjeżdzam
wszystkimi na raz na drogę dojazdową.
Sniffing - telepatycznie wyczuwam kto jedzie każdym z samochodów w
dzielnicy. Aha i telepatycznie kopiuje wzory kluczyków do stacyjek.
Wirusy - sdamochód sam jedzie gdzie indziej niż kierowca prowadzi -
paliwo było zawirusowane.

| no wszystko pieknie, ale pokaz mi _polska ustawe_, ktora o tym mowi.
| Bo w takim razie mozemy karac smiercia za niektore rzeczy, bo w usa to
| robia :)  NIE PODLEGAMY POD PRAWO USA, Nowej Zelandii czy kogokolwiek.
| Jesli cos nie jest zapisane w polskim prawie, dla polskich sadow sie nie
| liczy.

Ja nie mowilem o karach, ale o zakresie odpowiedzialnosci.
Jezeli masz manual do softu to obowiazuje on na calym swiecie, niezaleznie od
lokalnych regulacji.



Zwariowałeś ??? Spróbuj się powołać w sądzie na manual. Czy ty naprawde
uważasz że instrukcja obsługi ma moc prawną większą od np. konstytucji ?
To może ja napisze jakiś programik, a manualu do niego zabronie Jackom
dostępu do newsów?  

Podobnie jest z adminami.
Zakres obowiazkow i odpowiedzialnosci jest podobny na calym swiecie.



--
Krzysztof 'Asmodeusz' Wachnik


http://www.rynek-kolejowy.pl/?p=wiecej&id=4612
Jeszcze jeden drażliwy problem. Pracownicy zwalniani są dyscyplinarnie
ze spółek kolejowych (szczególnie maszyniści) za kradzieże, alkohol i
zatrudniani w prywatnych spółkach. Jakie jest Pana zdanie na ten temat,
czy to jest normalne? To tak, jakby kierowcy złapanemu za jazdę ?na
gazie?, nie odbierać prawa jazdy. Czy w tej materii widzi Pan możliwość
regulacji prawnych i czy Urząd Transportu Kolejowego wystąpi z
inicjatywą stosownej regulacji?
(...)
Natomiast odnosząc się do Pańskiego pytania o nowe regulacje w tym
zakresie oraz biorąc pod uwagę moje wieloletnie doświadczenie, gdy będąc
dyrektorem departamentu kolejnictwa uczestniczyłem w pracach nad prawem
unijnym, mogę zapewnić, że dyrektywy dotyczące personelu kolejowego,
związanego z bezpieczeństwem ruchu kolejowego, w sposób bardzo
profesjonalny rozstrzygają szereg kwestii, a przygotowywane przez resort
transportu projekty prawa krajowego właściwie rozstrzygną wiele obecnych
problemów w zakresie praw i obowiązków pracowników kolejowych,
wynikających z otwartości rynku kolejowego.

Panie Ministrze, jaki jest Pana stosunek do kontrowersyjnej sprawy
przekazania przez ?PKP Cargo? maszynistów do poszczególnych spółek
przewozowych?
(...)
Stąd, powracając do pytania, jestem za jak
najszybszym unormowaniem wielu spraw, które bardzo trafnie i słusznie
znalazły się w strategii obecnego kierownictwa resortu transportu i,
powiem więcej, czym szybciej wdrożone zostaną te rozwiązania, tym lepiej
będzie dla rozwoju polskiego kolejnictwa, nawet, jeśli z pozycji pewnych
grup zawodowych, niektóre sprawy są kontrowersyjne.



Gdzie uczą takiego gadania? Chociaż co ja się pytam, 30 lat temu
podobnie mówili...

  MJ

Dariusz K. Ladziak

| Z tego co ja wyczytałem to: Atr 129.1. mówi, iż "czuwanie nad
| bezpieczeństwem i porządkiem ruchu na drogach, kierowanie ruchem i jego
| kontrola należy do zadań Policji". Inny, starszy wyciąg z
| kodeksu wspomina, że prócz Policji zadania te mogą wykonywać
| inne służby, lecz nie  precyzuje
| jakie. Więc może będziesz tak miły i mi zacytujesz odpowiedni przepis
| kodeksu, który mówi czy pracownik firmy remontującej drogę jest
| uprawniony i przeszkolony do tego, by kierować ruchem?

Jesli zachodzi taka potrzeba - powinien byc przeszkolony. Prawo do
(...)



Panowie kombinujecie.
Polecam Dz. U. Nr 53, z 19.06.99 poz. 563 jest to Rozporządzenie
MSWiA w sprawie kontroli ruchu drogowego. Tam jest wszystko!
Ktokolwiek kieruje ruchem MUSI przejść przeszkolenie.

Żadna nie przeszkolona osoba nie ma prawa do kierowania ruchem.

kierowania ruchem ma. Moze np. zorganizowac ruch wahadlowy - zreszta
prawo do kierowania ruchem ma kazdy na kim ciazy obowiazek
zabezpieczenia okreslonego wycinka drogi



Co to znaczy "zabezpieczenia wycinka drogi"? Od drogi jest zarządca
i do niego należą obowiązki... Zarządca zapewnia zmianę organizacji
ruchu jeśli jest to konieczne. Kierowcy NIE WOLNO kierować ruchem
jedyne co może to poinformować innych uczestników ruchu o niebezpie-
czeństwie.

- dotyczy to rowniez kierowcy

ciezarowki rozkraczonej na srodku drogi... o ile jakas forma
kierowania ruchem jest niezbedna i jest zastosowana wlasciwie to chyba
nikt nie bedzie zglaszal przetensji w takim przypadku jak tez w
przypadku kierowania ruchem dla np, zabezpieczenia miejsca wypadku - a
zrobic powinien to kazdy kto jest w stanie...



Cały czas nie prawda. § 10. 1.:
"Czynności z zakresu kontroli ruchu drogowego mogą wykonywać,
w zakresie określonym odpowiednio w § 12-16, funkcjonariusze
Straży Granicznej, funkcjonariusze celni, strażnicy leśni,
funkcjonariusze Straży Parku, pracownicy zarządów dróg oraz
strażnicy straży gminnych (miejskich)."

Tyle ze osoby kierujace ruchem na tej zasadzie moga jedynie nakazac
zatrzymanie, objazd lub zawrocenie o ile dalsza jazda bylaby
niemozliwa badz powodowala dodatkowe zagrozenia.



Jak wyżej...
Nawet jak gestem komuś pokazujesz, żeby przeszedł (pieszy) lub
przejechał (auto) KIERUJESZ RUCHEM (tak, tak!), czego Ci robić nie
wolno!
Polecam lektury odpowiednich ustaw!

Pozdrawiam! Marek (Tomik)

http://www.transprojekt.krakow.pl/~mtomik

Jak budowali Dabrowe 20 lat temu, to samochody byly na asygnaty (pamietasz
taki twor?). Obecnie nie ma juz jakby tego problemu.

Obecnie ten problem jakby sie rozwial. A nie wiem, czy miasto ma obowiazek
podstawic autobus w kazde miejsce, gdzie sie komus zamarzylo mieszkac. W
Gdyni tez jakies Demptowa czy inne Koleczkowa maja problemy z komunikacja,
bo niby 147 i 172 jezdza, ale co niektorzy mieszkancy maja dosc daleko.



20 lat temu byl inny system i po to go obalono, zeby takie sytuacje juz nie
mialy miejsca.
Oto cytat ze strony www ZKM:
"W ramach swej działalności statutowej, ZKM odpowiedzialny jest za bieżące i
nieprzerwane zaspokajanie potrzeb społeczeństwa w zakresie lokalnego
transportu zbiorowego."
Jak widac, potrzeby wielu mieszkancow pozostaja niezaspokojone. Miasto i ZKM
maja za zadanie zadbac, by tam, gdzie powstaje osiedle, powstala tez
jednoczesnie komunikacja miejska. W przeciwnym wypadku ani wladze miasta,
ani ZKM nie bylyby w ogole potrzebne. Nie mowie, ze od razu musza mi
wybudowac przystanek pod blokiem, ale kurdebele niech ten przystanek bedzie
w jakiejs rozsadnej odleglosci (pod wzgledem czasu dojscia i
bezpieczenstwa).

Po prostu: sa dzielnice, gdzie metr kwadratowy jest drozszy, i to nie
dlatego, ze ktos tak wylosowal, tylko dlatego, ze pod bokiem jest szkola,
autobus, puby i inne takie. A sa takie, gdzie jest tanszy i trzeba sie
liczyc z tym, ze i 10 lat sie czeka na uslugi komunalne.



To myslenie z peerelu rodem. Takie myslenie przejawiaja tez wladze Gdanska i
przykro mi czytac, ze ktos na tej grupie, w dodatku mlody i podobno
nieskazony systemem komunistycznym tez mysli w tej sposob. Placimy podatki i
mamy za to prawo wymagac od wladzy pewnych rzeczy i dokladnie te wladze
rozliczac. 10 lat czekania to moglo byc w epoce ciaglych "brakow na rynku",
a teraz, drogi Jacusiu, obowiazuja nieco inne standardy i wladze powinny sie
ich trzymac, a jesli sobie nie radza to niech oddadza wladze komus, kto
potrafi. A jak nie ma nikogo kto potrafi, to oddajcie mi moje podatki, kupie
sobie za ta kase samochod. Mysle, ze prywatyzacja ZKM rozwiazalaby spora
czesc tych problemow. Okazaloby sie zapewne, ze i autobusy moga byc czyste i
sprawne, i kierowcy uprzejmi, i dojazd w pewne miejsca rowniez mozliwy.
Jednak komus bardzo zalezy, aby do tej prywatyzacji nie doszlo - pewnie nikt
nie dal Adamowiczowi i spolce w kieszen...

Wybraliscie sobie to drugie, a to pocieszcie sie tym, ze nastepni tam sie
wprowadzajacy pewnie beda placili wiecej...



Srednie to dla mnie pocieszenie.

Witam,

| Mowiac powaznie, uwazam, ze autobusy z nieszczelnym ukladem wydechowym,
| walace spalny do wnetrza, to skandal i narazanie zdrowia ludzi za ich
| wlasne pieniadze.
| Skandal, ależ skandal. Jakoś nigdy takiego nie spotkałem.
No wlasnie, ja tez nie. Tylko Joanna je widzi, urojenia jakies czy cos? :



Nie widzi, Krzyś, nie widzi a czuje. :)
I tak pomiedzy nami autobusów userai (to tak z przymróżeniem oka :)))  to
awarie się zdażają.
I byc może taka awaria doapadła jakiegoś ikarusa.
A może to ie była awaria tylko zmiana kierunku wiatru?
Proponuje powołać jakąś speckomisję :))

| Najzdrowszy czlowiek nie bedzie sie czul dobrze po kilkunastu minutach
| spedzonych w takich wyziewach.
| Z całą pewnością. Zły ZTM (MZA o to nie podejrzewam)
| z całą pewnością wprowadził obowiązek odprowadzania spalin
| do kabiny pasażerskiej.

No ba, nie wiedziales? :P

| Juz nie wspomne o komforcie i narazaniu zdrowia kierowcy, ktory siedzi w
| tej komorze gazowej wiele godzin.
| Skoro kierowcy jakoś to przeżywają (poruszając się godzinami
| w warunkach ruchu miejskiego) to nie sądzę, by prawdą były
| twoje opowieści. W maskach ich nie spotkałem.

To bujdy wyssane z palca, czego pani Joanna nie potrafi chyba zrozumiec...
No, ale przeciez ja, Ty i setki tysiecych innych ludzie sie nie znamy,
autobusami nie jezdzimy etc.

Naprawde chetnie zobacze tego ikarusa-truciciela.

| Pisalam kiedys do ZTM-u w tej sprawie, po przejazdzce jakims
| lomoczacym luzno domocowanymi blachami truchlem, w ktorym po prostu nie
| dalo sie oddychac, no ale oczywiscie, bez odpowiedzi, jak zawsze.
| Pisać trza umić - argumenty przedstawiać również. Na dobrą sprawę
| mogłaś zadzwonić na Policję. Ta kontroluje stan pojazdów, jeżeli
| są wystarczające przesłanki w tym zakresie.

Lepiej powarczec sobie na grupie ;)  Tuatj moze znajdzie jakis poklask, a
Policja czy inne ITD by ja wysmialo. Nie mowie, ze wszystkie autobusy sa
idealne, ale bez przesady. Zwlaszcza, ze - tak jak juz pisalem w innym
poscie - jak na razie to nic nie zostalo udowodnione.

--
kl
~~~
AWARIA, WYPADEK, WYKOLEJENIE
Dzwoń: 604-272-170 lub 9285 !!!




I to jest nareszcie rozsadna uwaga,- miły kontrast z idiotycznymi
"mundrościami" Fikandera, który nomen omen fika skryty za anonimowoscią.



Zapomniałeś się podpisać, anonimku :))
NIemniej jednak, dla nieobsługujących gugla:
Cyryl Aleksander Gzyło
02-347 Warszawa, Dorotowska 9/47
Proszę o wizyty po 12, aby nie zakłócać spokoju mojego Ojca przechodzącego
rekonwalescencję po czterech operacjach.

My, jako mieszkańcy W-wy, a więc w2 znacznym stopniu utrzymujacy z podatków
ZTM płacimy m.in. za to, aby i. w autobusach zapewniane były warunki
cywilizowanego i BEZPIECZNEGO przewozu, a jego pracownicy, w tym kierowcy
biora pieniądze też za to, aby takie warunki pasażerom zapewniać.



a) kierowca autobusu nie jest pracownikiem ZTM
b) zakres obowiązków stanowiska KIEROWCA AUTOBUSU MZA podaje:

IV. W zakresie obsługi pasazerów:
1.2. W przypadkach nadzwyczajnych, takich jak: zagrożenie zdrowia lub zycia
kierowcy albo pasażerów itp, możliwe jest zmienienie ustalonej trasy
przejazdu, celem skorzystania z pomocy Policji lub służby zdrowia.

I to wszystko. Obowiązku nie ma. Być może powinien być, ale od tej pory
sytuację możemy rozpatrywać li tylko w kwestiach moralnych, a tu - jak już
rzekłem - każdy przed ekranem monitora może pokazywać paluszkiem i wymagać
od innych, tylko nie od siebie.

Kluczowe w całej sprawie jest to, że reagując w takim momencie kierowca
ściąga na siebie znacznie większe niebezpieczeństwo, niż przeciętny
pasażer. I o ile jestem w stanie zrozumieć rozgoryczenie tym, że mało kto w
takiej sytuacji reaguje, o tyle *wymaganie* reakcji od kierowcy jest moim
zdaniem krańcową przesadą i muszę, ze szczerą przykrością, zrozumieć tych,
którzy dbają o własną dupę. Oni też mają rodziny do wykarmienia.

Komisja Europejska zaproponowała w środę wprowadzenie od 2011 roku obowiązku montowania świateł dziennych we wszystkich nowych samochodach sprzedawanych w Unii Europejskiej.

Światła takie włączają się automatycznie przy zapaleniu silnika. Dzięki temu nie trzeba używać świateł mijania, które są obowiązkowe przez cały rok w Polsce i niektórych innych krajach UE. W porównaniu ze światłami mijania, światła dzienne to oszczędność energii o 25-30 proc.

Widoczność samochodów osobowych, ciężarówek i autobusów wyposażonych w światła dzienne się zwiększy, co poprawi bezpieczeństwo na drogach. Taki rodzaj oświetlenia pozwoli zredukować liczbę ofiar śmiertelnych wypadków drogowych, zapewniając jednocześnie większą efektywność energetyczną - powiedział komisarz ds. przemysłu Guenter Verheugen.

Komisja Europejska popiera obowiązek jazdy na światłach w dzień przez cały rok, twierdząc, że zwiększa to bezpieczeństwo zarówno kierowców, jak i pieszych. Według różnych dostępnych badań, zmniejsza to liczbę wypadków w dzień o 5 do 15 proc., a wypadków z udziałem motocykli nawet o 30 proc.

Według szacunków polskiego Instytutu Transportu Samochodowego w Polsce obowiązek używania świateł w dzień przez cały rok zmniejsza liczbę zabitych w wypadkach z udziałem co najmniej dwóch pojazdów o 20 proc.

Od 7 lutego 2011 roku światła dzienne mają być obowiązkowo montowane w samochodach osobowych i dostawczych, półtora roku później także w ciężarówkach i autobusach. Światła dzienne różnią się od świateł mijania przeznaczonych do oświetlenia drogi; świecą wprost na nadjeżdżające pojazdy, ale słabym światłem. Wraz z zapadnięciem zmroku byłyby one przełączane na zwykłe światła automatycznie albo ręcznie.

W Polsce obowiązek jazdy na światłach w dzień istnieje od kwietnia zeszłego roku. W różnym zakresie obowiązuje w kilkunastu krajach europejskich. Cały rok na wszystkich drogach kierowcy muszą jeździć na światłach m.in. w Danii, Finlandii, Szwecji, Islandii, Słowacji, a także Norwegii. Cały rok na światłach jeździ się też na obszarach niezabudowanych we Włoszech i na Węgrzech. W okresie jesienno-zimowym na wszystkich drogach obowiązek ten istnieje w Czechach i na Litwie.

Ogłoszona dziś przez KE propozycja odpowiedniej dyrektywy będzie musiała zyskać akceptację Parlamentu Europejskiego i rządów krajów członkowskich.

źródło informacji: PAP/INTERIA.PL
http://motoryzacja.interi...od-2011,1183557
Kolejne pomysły w temacie zmian OC:

"W nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej Ministerstwo Zdrowia zawarło zapis mówiący o obowiązku wprowadzenia przez towarzystwa ubezpieczeniowe dwukrotnej lub trzykrotnej zwyżki obowiązkowego ubezpieczenia komunikacyjnego dla pijanych kierowców. Zwyżka ta obowiązywać miałaby przez pięć lat.

[...]

W celu egzekwowania opłacania wyższej składki na obowiązkowe ubezpieczenie OC, właściciele pojazdów będą musieli składać oświadczenie, czy byli skazani prawomocnie za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości (przestępstwo z art. 178 par. 1 kk) lub czy byli karani za prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie po użyciu alkoholu (wykroczenie z art. 87 par. 1 kw). W sytuacji, gdy zakład ubezpieczeń otrzyma informacje o takim skazaniu lub ukaraniu, będzie musiał naliczyć wyższą składkę na ubezpieczenie OC.

Dodatkowa informacja zamieszczona na oświadczeniu będzie dotyczyć ewentualnych postępowań karnych lub postępowań regulowanych innymi przepisami (kodeksem postępowania w sprawach o wykroczenia), które toczą się w stosunku do posiadaczy pojazdów mechanicznych ubezpieczających swoje pojazdy od odpowiedzialności cywilnej. Dzięki takiej informacji, zakład ubezpieczeń będzie mógł stale monitorować etap tych postępowań, występując w tym zakresie z wnioskiem o informację do sądu, organów prokuratury czy policji. W przypadku otrzymania przez zakład informacji o prawomocnym skazaniu za przestępstwo lub ukaraniu za wykroczenie, związanych z prowadzeniem pojazdu mechanicznego pod wpływem alkoholu, zakład będzie uprawniony do podwyższenia składki, która naliczana będzie także przez okres 5 lat."

Link do całego artykułu: http://spolecznosc.motofa..._kierowcow.html

>